Pieni±dze, program i odwaga cywilna

 

2002.08.26 Nasza Polonia

 

Maria Szyszkowska

 

 

 

Z senator prof. Mari± Szyszkowsk± (SLD), która ust±pi³a z senackiej Komisji Emigracji i Polaków za Granic±, rozmawia Piotr Rachtan.

 

Piotr Rachtan: Dlaczego odesz³a Pani z Komisji Emigracji Senatu?

 

Maria Szyszkowska: Kiedy zosta³am wybrana do Senatu, moim marzeniem by³o ca³± moj± energiź powiźcię sprawom emigracji. Wyznam, æe to z tego powodu, iæ sama przez kilkanacie lat zmaga³am siź ze sob± czy wyemigrowaę, czy nie. Zatrzyma³a mnie w³aciwie choroba matki. Skoro marzy³am o emigracji, to zrozumia³am, æe interesuj± mnie problemy Polaków tam æyj±cych. Dlatego teæ by³ to dla mnie moment bardzo przykry, bardzo trudny, gdy decydowa³am, siź na rezygnacjź z pracy w Komisji. Przyczyny obiektywne tej decyzji s± rzeczywicie bardzo z³oæone. Przede wszystkim ta rezygnacja jest wyrazem mojej bezsi³y. Od pocz±tku aæ do końca usi³owa³am co zmienię i informowa³am stoj±ce wyæej w hierarchii osoby o tym, æe s± nieprawid³owoci w pracy Komisji Emigracji i Polaków za Granic±. Te nieprawid³owoci s± dwojakiego rodzaju: s± wiźc nieprawid³owoci formalne, mianowicie g³osuje siź w obecnoci podmiotów, które wnosz± o danie im pieniźdzy na jak±¶ dzia³alno¶ę. To jest bardzo powaæna sprawa, dlatego æe taka procedura dzia³a zniewalaj±co. Ja teæ nie jestem anio³em i by³o mi bardzo trudno i kilkakrotnie musia³am siź bardzo mocno przemagaę, æeby w obecnoci zainteresowanej strony g³osowaę nie. I kilkakrotnie by³am jedyn± osoba, która g³osowa³a przeciw. To jest bardzo nieprzyjemne.

 

P. R.: Chodzi o udzia³ profesora Andrzeja Stelmachowskiego, by³ego marsza³ka Senatu i prezesa Wspólnoty Polskiej?

 

M. Sz.: Oczywicie. I ja dwukrotnie zwraca³am siź z prob± do przewodnicz±cego, æeby g³osowanie nie odbywa³o siź w obecnoci stron, sk³adaj±cych wnioski o dotacje. Raz jeden prof. Andrzej Stelmachowski wyszed³ z towarzysz±c± grup± osób w bardzo nieprzyjemnej atmosferze i to ja w³aciwie czu³am siź winna temu, æe jestem osob± nietaktown±. To tak nie powinno byę. Byę moæe wiźcej senatorów by³oby przeciwnych przeznaczaniu. Dla mnie sprawa g³osowania w obecnoci prof. Stelmachowskiego by³a szczególnie niezrźczna, bo znam go z Uniwersytetu Warszawskiego i g³osowanie przeciwko niemu, w pewnym sensie, by³o dla mnie wyj±tkowo nieprzyjemne. Nie rozumiem, sk±d ta si³a, która zmusza innych senatorów do g³osowania tak a nie inaczej. Jeden z senatorów z Lublina w rozmowach prywatnych popiera³ moje d±æenia. Ale nie g³osowa³, tak jak ja.

 

P. R.: A druga sprawa?

 

M. Sz.: To s± sprawy merytoryczne. Mia³am poczucie swojej bezsi³y, poniewaæ pieni±dze s± w moim przekonaniu wydawane z naruszeniem pewnych ogólnych postanowień. Mianowicie faktyczny niemal monopol na wszystkie rodki ma Wspólnota Polska. Ustawa o zamówieniach publicznych reguluje tryb wydawania publicznych pieniźdzy przez organy w³adzy publicznej. Moja komisja to jedyny organ Senatu, który faktycznie rozdziela rodki, a trybu ustawy nie stosuje. Prawie wszystkie rodki spoæywa, æe tak to okrelź, Wspólnota Polska. W maju odbywa³o siź posiedzenie Komisji w dniu, w którym wyszed³ tygodnik "Nie" z informacjami o z³ym gospodarowaniu i o duæych naduæyciach przez Wspólnotź Polsk±. I wtedy zwróci³am siź do przewodnicz±cego Komisji z propozycj±, æeby w tym dniu nie rozwaæaę wniosków Wspólnoty Polskiej, gdyæ trzeba bardzo uwaænie zbadaę to, co zosta³o napisane w tygodniku. Tymczasem sytuacja by³a taka jak zwykle, na sali siedzieli marsza³ek Stelmachowski i inni przedstawiciele Wspólnoty Polskiej.

 

P. R.: Przewodnicz±cy Komisji senator Rzemykowski zgodzi³ siź?

 

M. Sz.: Nie zgodzi³ siź, uzna³, æe to nie jest tak powaæny powód, æeby wstrzymaę dalsze procedowanie, skoro wp³ynź³y od WP stosowne wnioski. Dla mnie by³ to bardzo powaæny sygna³. Moæna bowiem byę sympatykiem albo wrogiem jakiego pisma, nie ma jednak przes³anek do tego, by s±dzię, æe tygodnik "Nie" informuje nieprawdziwie. Na sprawach finansowych siź nie znam, ale zaniepokoi³o mnie, æe sygna³y o niew³aciwym gospodarowaniu, o ogromnych sumach, wydawanych nadmiernie np. na Dom Polski w Wilnie, æe to wszystko zostaje uznane za co b³ahego.

 

P. R.: Jednak Wspólnota Polska robi wiele dla emigracji.

 

M. Sz.: Panuje powszechne przekonanie, æe emigracja zawdziźcza tak wiele Wspólnocie Polskiej, marsza³kowi Stelmachowskiemu i tak dalej. To przecieæ nie marsza³ek daje te pieni±dze, tylko polski podatnik. Wiele rodowisk polonijnych uwaæa, æe tylko Wspólnocie Polskiej emigracja zawdziźcza pieni±dze na swoj± dzia³alno¶ę. Uderzy³o mnie, æe Fundacja Semper Polonia, która zwróci³a siź do Senatu z wnioskiem o przyznanie sporych pieniźdzy na ksiźgozbiory spotka³a siź z odmow±. Ta sama fundacja ma bardzo sensowne pomys³y, aæeby dawaę stypendia m³odym Polakom, ale nie w Polsce, tylko w miejscu ich zamieszkania, bo dziźki temu moæna by obj±ę akcj± stypendialn± o wiele wiźksz± grupź Polaków. Ten pomys³ nie sta³ siź faktem. Wreszcie, sprawa ogromnie istotna - pisma emigracyjne. W moim przekonaniu Komisja przyznaje pieni±dze na pisma, które s± na bardzo niskim poziomie.

 

P. R.: Wspólnota Polska przychodzi do Senatu po pieni±dze ze swoim w³asnym programem. Jak wiźc stosowaę ustawź o zamówieniach publicznych, skoro Senat nie ma programu, na który chce wydaę - via organizacje pozarz±dowe - zaplanowane rodki? To Senat powinien wiedzieę, jakie s± potrzeby i jakie moæliwoci, powinien przygotowaę projekty i wezwaę do sk³adania ofert na obs³ugź i realizacje tych projektów. Chyba taka powinna byę droga.

 

M. Sz.: Jedn± z przyczyn mojego niepokoju, który spowodowa³ odejcie z Komisji, by³o przeznaczanie znacznych sum na ksi±æeczki do naboæeństwa, na przyjazdy Polaków, by spotkaę siź z papieæem w Polsce czy na pielgrzymki. To s± pieni±dze podatników. Ja nie chcź zwalczaę którego z wyznań religijnych, tylko uwaæam, æe pieni±dze z podatków nie mog± i¶ę na zaspokojenie potrzeb religijnych, niezaleænie od wyznania.

 

P. R.: To jest tak trudne, æe nikt pewnie nie by³ chźtny do przyjźcia takich argumentów.

 

M. Sz.: Państwo polskie i Koció³ s± jednak rozdzielone. Komisja dawa³a pieni±dze np. na pokrycie dachu jakiego kocio³a. Nie mam nic przeciwko temu, natomiast gros tych pieniźdzy posz³o zdecydowanie na finansowanie rozmaitych imprez religijnych. A Koció³ teæ dysponuje pieniźdzmi i sam móg³by pokryę niejeden dach. Potrzeby religijne Polonii zaspokaja siź w nadmiarze. Zwraca³am siź w tej sprawie do senatora Rzemykowskiego i odby³o siź zebranie komisji temu powiźcone, wyczerpa³am wiźc wszystkie moæliwoci, zanim z wielk± przykroci± ust±pi³am z Komisji. Odby³o siź to na zebraniu plenarnym Senatu, z udzia³em wszystkich senatorów, którzy musieli wys³uchaę mojego wyst±pienia.

 

P. R.: Senat musi zaakceptowaę zmiany w Komisjach.

 

M. Sz.: Wystarczy, zazwyczaj, komisja regulaminowa. Tymczasem przewodnicz±cy tej komisji sam w ubieg³ej kadencji znalaz³ siź w podobnej sytuacji, on teæ wtedy ust±pi³ z Komisji Emigracji i teraz uzna³, æe sprawa jest powaæna, dlatego chcia³, by moja dymisja odby³a siź na szerszym forum. Bo tu nie chodzi³o przecieæ tylko o moje ust±pienie, ale o sprawź. Nie mog³am wiźcej przyk³adaę rźki do czego, czego bym pó¼niej æa³owa³a.

 

P. R.: Czy Senat nie moæe jednak stworzyę w³asnego, sensownego programu opieki nad Poloni±, dziźki któremu nie mog³aby powstaę sytuacja, która sk³oni³a Pani± do rezygnacji?

 

M. Sz.: Byę moæe w³anie pod wp³ywem mojej rezygnacji tuæ przed g³osowaniem nad ni± przewodnicz±cy Komisji Emigracji Tadeusz Rzemykowski rozes³a³ do senatorów pismo, w którym stwierdza, æe czas juæ, by komisja opracowa³a w³asny program. To jest kuriozalne, by trzeba by³o skandalu, by zaj±ę siź tak elementarn± spraw±, jak program.

 

P. R.: Obserwujź od kilku lat sprawy polonijne, teraz moæe trochź z oddali, ale wydaje mi siź, æe chyba rzeczywicie sposób rozdzia³u pieniźdzy obraæa wiele stowarzyszeń i fundacji, które maj± równie dobre pomys³y na pracź na rzecz Polaków za granic±, jak Wspólnota Polska. Nie chcź umniejszaę jej niew±tpliwych zas³ug, jednak nie tylko to stowarzyszenie dzia³a.

 

M. Sz.: A Wspólnota bierze 16 procent od kaædej inwestycji, na któr± id± pieni±dze z Senatu od podatników.

 

P. R.: Ile?

 

M. Sz.: 16 procent od kaædej sumy, o ile to jest inwestycja. Op³aca siź wiźc Wspólnocie Polskiej inwestowaę.

 

P. R.: Jako podatnik wola³bym, æeby pieni±dze dla Polonii nie by³y obci±æone tak± danin±.

 

M. Sz.: W Kancelarii Senatu jest sztab urzźdników, którzy mogliby byę wykorzystani przynajmniej do pilnowania lub kontrolowania tej sprawy. Najpowaæniejsza jednak kwestia to brak kompleksowego programu. Jedyna w³asna decyzja Senatu w tym roku, to - w zwi±zku z k³opotami finansowymi państwa - ograniczenie wydatków wy³±cznie do Polaków mieszkaj±cych w państwach na Wschodzie. Na Zachód nic, poniewaæ emigracja tam jest w duæo lepszej sytuacji materialnej. Ale to nie jest jeszcze program...

 

P. R.: Czy mia³a Pani senator wsparcie ze strony swojego klubu, lub choęby jego czź¶ci?

 

M. Sz.: Ze strony czź¶ci. Ale bardzo niemia³e, to mnie bardzo zaniepokoi³o. Choę rozumiem tź niemia³o¶ę, bo brak odwagi cywilnej, niestety, jest charakterystyczny dla ogó³u Polaków.

Piotr Rachtan


Email: piotr.rachtan@wp.pl


Maria Szyszkowska podczas kampanii wyborczej. Foto. Andrzej Szkoda