Barwy Michnika, czyli jak ugry¼æ tort


2003.02.03 Nasza Polonia

Niebywa³a, os³upiaj±ca, wrêcz ¿enuj±co ocieraj±ca siê o mieszno¶æ laurka, jak± wystawili autorzy "Polityki" (W. W³adyka, I.T. Miecik, B. Miko³ajewska) w tekcie p.t. "Przychodzi biznes do etosu" (1 lutego) "Gazecie Wyborczej" i jej redaktorowi naczelnemu A. Michnikowi sk³oni³a mnie do g³êbszego przemylenia jego roli w najnowszych dziejach politycznych Polski.

 

Otó¿ moim zdaniem nieporozumienie w ocenie A. Michnika ma zapewne swe korzenie we wspólnej z Jackiem Kuroniem i innymi, równie wa¿nymi, acz s³abiej rozpoznawalnymi medialnie postaciami w KOR-ze. I tak J. Kuroñ (wiadomo, swój ch³op) i A. Michnik (jego najbli¿szy wspó³pracownik) zaczêli funkcjonowaæ w wiadomoci spo³ecznej jako jednolity organizm polityczny. Sam siê kiedy na to nabra³em - jednak nic bardziej mylnego: J. Kuroñ urodzi³ siê jako zwierzê spo³ecznikowskie, A. Michnik - polityczne.

 

Do jakiego stopnia Michnik czy jego akolici wiadomie zaczêli wykorzystywaæ ten fakt medialny, nie jestem w stanie przes±dziæ. W dodatku red. Michnik nie od dzi ujawnia predylekcjê do re¿yserowania gry politycznej zza kurtyny - nie wiadomo, czy wskutek uwiadomienia sobie swoich nik³ych szans na uzyskanie znacz±cej pozycji politycznej w demokratycznych wyborach, czy te¿ po prostu wykoncypowa³ on sobie, ¿e wiêksz± skuteczno¶æ i trwa³o¶æ (bez wzglêdu na kolor sceny politycznej) swojej roli w polityce osi±gnie jako polityk zakulisowy i swoisty baron medialny.

Tak wiêc Michnik karmi siê Kuroniem i nie tylko - mo¿e w³anie dlatego s³owo "etos" w ustach niektórych zaczyna pobrzmiewaæ ironi±.

 

Adam Michnik nigdy w³aciwie nie by³ w tzw. szerokich krêgach spo³ecznych postaci± ani lubian±, ani specjalnie cenion±. I to nie dlatego, ¿e ludzie nie lubi± nieskazitelnych, bo Kuronia przecie¿ lubi±, a Owsiak te¿ siê zacina. To intuicja podpowiada im, ¿e nie jest on w istocie tym, na kogo siê kreuje. Bo opinia publiczna z czasem siê uwra¿liwia na najdrobniejsz± nawet fa³szyw± nutê.

 

Sk±d zatem bierze siê opinia, ¿e A. Michnik sprawuje rz±d dusz w Polsce?

Mylê, ¿e to nie jego si³a, ale niemoc jego konkurentów sprawia, ¿e dzia³a tu po trosze mechanizm samo spe³niaj±cej siê przepowiedni. Powszechne przekonanie, jakoby nikt nie mia³ szans z "Gazet± Wyborcz±" jest tak g³êbokie, ¿e dzia³a na wszystkich parali¿uj±co. I to w³anie spowodowa³o ostatni± falê agresji wobec Agory - jeli kto ma za du¿o, nale¿y mu to si³± odebraæ.

 

Nie têdy jednak droga, choæby dlatego, ¿e u nas ka¿dy atakowany automatycznie budzi lito¶æ i zbija na tym kapita³. A mo¿e by tak po prostu byæ "lepszym"? W koñcu s± jeszcze w tym kraju ludzie, którzy nie bacz±c na konsekwencje polityczne chc± d±¿yæ do prawdy. I to zawsze w ostatecznym rozrachunku najbardziej siê op³aca.

 

W ostatnich awanturach o Michnika i gazêtê wychodzi jednak na to, ¿e "Gazeta Wyborcza" - nie w sprawie Rywina - i Adam Michnik chce odgrywaæ rolê polityczn± aktywn±. Zreszt±, A. Michnik czyni³ to wczeniej te¿, ale dopiero teraz widaæ to tak wyra¼nie.

 

W Polsce zaciera siê granica miêdzy mediami a politykami czy biznesem. Nie bez powodu prezydent w³aciwie zakaza³ swoim urzêdnikom bywaæ na prywatnych imprezach biznesu. Ta sytuacja to ciê¿ka przypad³o¶æ polskiego ¿ycia publicznego, wszyscy klepi± siê po ramieniu i popijaj± szampana. Z takiej gleby wyrasta potem awantura o Rywina, która - czego Adam Michnik nie rozumie - przeradza siê w aferê Michnika. Sam sobie A. Michnik jest winien. A z ³apówkarzami w ogóle nie podejmuje siê rozmówy - napisa³a to w swoim dekalogu wnuczka Tadeusza Mazowieckiego. "Gazeta Wyborcza" opublikowa³a ten dekalog.

 

 

Piotr Rachtan

 

piotr.rachtan@wp.pl