Bajtman

 

Micha Otrbski

 

Kto wita nas codziennie delikatnym szumem, przypominajcym morskie fale? Kto nuci nam na dzie dobry, bez wzgldu na panujcy wok nastrj mi dla ucha melodi? Kogo piecimy codziennie delikatnie koniuszkami palcw? Kto nie opuszcza nas nigdy i trwa przy nas bez wzgldu na wszystko?

Kto grzecznie wykonuje nasze polecenia, nie marudzi, odpowiada kompetentnie na pytania?

Wreszcie kto milknie kiedy tego chcemy jak za dotkniciem czarodziejskiej rdki?

 

Szczliwi s ci, ktrzy pomyleli wtej chwili o swojej onie czy swoim maonku, nie mwic ju o tym, e niektrym powyszy wstp przywid by moe wspomnienie o wasnej teciowej...

 

Wikszo z pewnoci prawidowo odczytaa jednak moj intencj.

Tym kim jest oczywicie nasz komputer.

 

Przeyem bez tego urzdzenia ponad czterdzieci lat. Posugujc si wiecznym pirem (nigdy dugopisem!), ksikami, wiedz i kilkoma innymi drobiazgami wyksztaciem si, wychowaem dzieci, zrobiem zawodow karier. Maszyna liczca, piszca i pamitajca za mnie o spotkaniach bya mi potrzebna do ycia jak pika nona, a zatem zupenie zbdna.

 

A nagle pewnego dnia spotkaem go.

Zamrucza przyjanie przy pierwszym kontakcie, odpali ekran i ... od razu zdoby moje serce.

Pocztki nie byy atwe. Do dzisiaj nie mog zrozumie, dlaczego list albo dokument nazywa "plikiem" (plikiem czego?), a plik plikw to... folder.

 

Ciekawe jest rwnie, bardzo interesujce dla pocztkujcych, okienko pod nazw "pomoc". Pomaga ono waciwie tylko w jednym: zrozumie, e si jest idiot.

 

Te wszystkie konfiguracje, profile, paski zada, opcje, defragmentacje i skanery - to swoista nowomowa, ktra tylko wytrwaych i penych wiary nie zniechca.

Tych problemw nie maj oczywicie ludzie modzi. Zaczynam podejrzewa, e dzieci si teraz rodz z myszk w rku. Ja nale jednak do pokolenia, ktre zakoczyo dziecistwo nie majc zielonego pojcia o megabajtach.

 

Uczyem si wic pilnie. Kilka razy zrywalimy nasz zwizek, ale zawsze wracalimy do siebie. Z tygodnia na tydzie bylimy sobie bisi i lepiej si rozumielimy.

 

W pewnym momencie wyruszylimy razem w wiat - zafundowalimy sobie modem internetowy. Ta przygoda jeszcze bardziej nas do siebie zbliya i utrwalia nasz mio.

 

 


Po pewnym czasie pojawiy si jednak niepokojace sygnay.

Prbujc napisa odrcznie list do moich Rodzicw (nie odwayem si posa im drukowanego) z przeraeniem stwierdziem, e pisz nieporadnie i kolawo. Zauroczenie wpyno zatem na mj charakter - pki co - pisma... .

 

Potem mj druh i przyjaciel zear bez uprzedzenia i bez pytania kilka subowych dokumentw, co zabrao mi bezpowrotnie kilka nocy mojego ycia. Nawet nie chc wiedzie, co z nimi zrobi.

 

Tumaczy si chorb, jaki wirus, czy co w tym rodzaju. Wybaczyem. Kady ma chwile saboci i nie mona nikogo za nie wini.

 

A jednak przestaem mu ufa. Ukradkiem zapisywaem dane na dyskietkach i chowaem je w biurku.

Chyba si zorientowa, bo zoliwie zablokowa worda na trzy tygodnie. Kilka razy zastartowa w trybie awaryjnym, wyjc przy tym jak optaniec. Robi gupie kaway drukarce - to ju bardzo nieadnie, w kocu nie bya niczemu winna, po prostu robia swoje.

 

Co midzy nami zaczo si psu. Zacz tworzy jakie dziwaczne kopie, pokn z internetu jakie paskudztwo, ktre do dzi pokazuje mi zoliwie od czsu do czasu, w najmniej stosownych chwilach. Na pocztku tego roku zacz si dziwnie zachowywa. Polubi muzyk Techno i sportowe samochody. Pracowa leniwie, czasem wrcz opieszale. Raz si kompletnie zawiesi, pewnie pod wpywem depresji.

 

Pomylaem, e kogo ma. Nie pomyliem si. Dobray si do niego moje dzieci. Po kilku nieprzyjemnych rozmowach sytuacja si wzgldnie uspokoia, ale zaufanie nie wrcio nigdy.

 

Do dzi ma kilka twarzy - pyta o hasa, zabrania dostpu, sprawdza wszystko.

Wreszcie zrozumiaem gorzk prawd - on mnie nie kocha. Jest jak tpa maszyna, ktra poddaje si kademu klikniciu, niezalenie od tego, kto klika. Moe jest sprytny i szybki, ale te arogancki i bezduszny. Na dodatek niewierny... .

Ale c miaem pocz, przecie nie mogem ju bez niego y!

 

Dopiero niedawno otrzsnem si z rozpaczy. Zaczem go traktowa jak przedmiot. Polecenie, zacznik, pocz, zapisz... . adnych uczu, dnych czuoci. Niech wie. W kocu mog wrci do mojego watermana.

 

Kilka dni temu miaem pobra dane z excela do worda. Pozwoli, chocia troch kaprysi. Ma gest, twardziel.

Moe jednak co do mnie czuje? Chyba kupi mu nowy procesor... .

 

 

************************

(Micha Otrbski wsppracuje i pisze dla kwartalnika "Scena Polska" w Holandii.)

http://www.poolspodium.nl/indexpl.html

 

2002. 07.08 Nasza Polonia