Superagent rotmistrz Witold Pilecki

 

2009.05.25 Nasza Polonia

 

Reæim komunistyczny w Polsce umieci³ nazwisko rtm. Witolda Pileckiego na licie najbardziej ocenzurowanych ludzi. Najwiźkszy bodaj bohater wspó³czesnych dziejów ludzkoci, wci±æ jednak czeka na odpowiedni czas w historii, aby zaj±ę godne dla siebie miejsce.

 

Rotmistrz Witold Pilecki, to "natural born hero". Jest postaci± niebywa³±. Gigantem. Niektórzy mówi±, æe bra³ udzia³ w czterech wojnach. Zaiste, najpierw buntowa³ siź jako ch³opak przeciw rygorom carskiej Rosji (juæ wtedy organizowa³ konspiracjź mieszkaj±c na Kresach), potem walczy³ z bolszewizmem (jako æo³nierz Pilsudskiego), nastźpnie z nazizmem i komunizmem. Kaædy z tych okresów æyciorysu W. Pileckiego, to historia niezwyk³a. Zakończy³ æycie w wieku zaledwie 47 lat - do końca wierny przysiźdze wojskowej i prawdzie.

 

Dokonania Pileckiego maj± wymiar niemal ponadludzki. Najwiźksze zadanie æycia, rtm. Pilecki - "kapitan wywiadu" pod nazwiskiem "Tomasz Serafiński" - zrealizowa³ w 500 procentach, w najbardziej ekstremalnych warunkach, jakie moæna sobie wyobrazię. To w³anie to zadanie lokuje Pileckiego wród najwiźkszych bohaterów wspó³czesnej historii, nie tylko Polski, ale wiata. Tajemnica i plany wroga zosta³y rozpracowane, teren i sytuacja rozpoznane, cele ataku precyzyjnie wskazane, æo³nierze zorganizowani i gotowi do boju. Aby zadanie siź spe³ni³o, zabrak³o ostatniego elementu - sygna³u do ataku...

Rtm.Witold Pilecki

 

"Potrzebny by³ nam rozkaz = zezwolenie = placet W³adz naszych, by w przysz³oci nie powiedziano, æe ambicja p.p. W., J. lub H. tyle ofiar w Spo³eczeństwie kosztowa³a i czyn ten nie by³ wytkniźty jako przyk³ad pokutuj±cych w nas od wieków wad narodowych: brak dyscypliny i samowola" (Raport "W", W. Pilecki)

 

Nie tyle jednak chodzi³o o rozkaz komendanta g³ównego ZWZ-AK w Warszawie, któremu rtm. Pilecki wówczas podlega³, ile o rozkaz z daleka, z drugiego końca Europy...

 

¦ladem po wykonanym zadaniu s± fragmenty wspomnień i przede wszystkim raporty pisane dla dowództwa. Czyta siź je jednym tchem. Z ich stronic wy³ania siź postaę super-szpiega, super-agenta - przy którego dokonaniach, potencjale i inwencji, blednie kaædy fikcyjny bohater najbardziej kultowych sensacyjnych lub fantasy filmów i komiksów.

 

S± to raporty o tym, jak siź nie daę zabię w najstraszliwszej matni na ziemi, do jakiej moæe udaę siź wywiadowca, o wiernoci kodeksowi rycerskiemu, o sztuce konspiracji w sytuacjach niemoæliwych, na "planecie" bestii i potworów oraz o skutecznej ucieczce z tego piek³a.

 

Dzisiaj mija 61 rocznica wykonania mordu s±dowego na rtm. W. Pileckim przez zbrodniarzy stalinowskich. Nie jest to okr±g³a rocznica, ale warto powrócię do jednego z fragmentów legendy tego niezwyk³ego cz³owieka.

 

Rotmistrz Witold PILECKI (1901-1948) - pseudonimy: "Witold", "Druh", "Tomek", "Romek", nazwiska konspiracyjne: "Tomasz Serafiński", "Roman Jezierski", "Leon Bryjak", "Jan Uznański", "Witold Smoliński", kryptonim: "T-IV"; oficer rezerwy kawalerii WP: podporucznik (1925), porucznik (11.XI.41), rotmistrz (11.XI.43);

 

æo³nierz Pi³sudskiego, uczestnik wojny w 1920 z Rosj± bolszewick±, æo³nierz Wrzenia 1939, oficer AK, æo³nierz Powstania Warszawskiego, æo³nierz II Korpusu we W³oszech.

 

By³ jedynym w historii II wojny wiatowej cz³owiekiem, który wiadomie i dobrowolnie da³ siź uwiźzię w obozie w KL Auschwitz, aby przeprowadzię tam rekonesans, misjź wywiadowcz±, stworzyę konspiracyjn± organizacjź wojskow± wiź¼niów oraz przygotowaę od wewn±trz wyzwolenie obozu. Zanim wys³a³ pierwsze meldunki z obozu - na temat Koncentration Lager Auschwitz panowa³o wyobraæenie, iæ jest to orodek "surowego internowania".

 

Rtm. Pilecki pierwszy zaalarmowa³ wiat o tym, co naprawdź dzieje siź w Auschwitz i na jak± skalź zakrojone s± przez nazistów plany eksterminacji. Spździ³ w obozie dwa i pó³ roku, otrzymuj±c numer obozowy P-4859. Pierwszy udzieli³ wsparcia wiź¼niom, stworzy³ wród nich grupy Zwi±zku Organizacji Wojskowej AK, przekszta³cone z czasem w struktury wed³ug modelu wojskowego i przygotowa³ w KL Auschwitz Powstanie na koniec 1941 a potem na lato 1942.

 

Dlaczego kogo dzi mia³yby zainteresowaę kolejne materia³y na temat obozu? Poniewaæ Auschwitz, to nie tylko symbol holokaustu i jego ofiar, jak siź potocznie uwaæa. Dzieje wiź¼niów w okresie od 1940 do marca 1943 to dzieje zorganizowanego oporu i walki przeciw zbrodniarzom wojennym, co nadal wiadome jest g³ównie historykom.

Wed³ug prof. Wies³awa Jana Wysockiego wci±æ æyjemy pok³osiem utrwalonej posttotalitarnej historiografii, nadal dzi utrwalanej i "petryfikowanej jeszcze przez polityczn± poprawno¶ę". Niewielka jest wiedza o karcie historii KL Auschwitz, która zaczź³a byę zapisywana juæ od czerwca 1940 - zanim wiosn± 1942 ruszy³y transporty RSHA ludnoci æydowskiej z ca³ej okupowanej Europy. "One w³anie zaw³aszczy³y dla tej tragedii powszechn± wiadomo¶ę i zdezawuowa³y wszystko inne."

Meldunki do Komendy G³ównej AK w Warszawie, nazywane "Raportami ZOW AK (Rotmistrza Pileckiego) z Auschwitz", przekazywane by³y dalej do "polskiego Londynu", a nastźpnie do sztabów alianckich. Pierwsze meldunki rtm. Pilecki wys³a³ do Warszawy juæ w pa¼dzierniku i listopadzie 1940 (zaledwie w kilka tygodni po swoim uwiźzieniu w obozie), a w marcu 1941 dotar³y do Londynu.

 

Meldunki, przekazywane przez Pileckiego - nieraz nawet co miesi±c lub co dwa miesi±ce -dokumentowa³y niemieckie zbrodnie, demistyfikowa³y propagendź niemieck±, odkrywa³y prawdziwe intencje nazistów wobec Æydów z Zachodniej Europy i ujawnia³y nazwiska zbrodniarzy. Wiź¼niowie dowiadywali siź z nocnych nas³uchów radiowych, æe przekazywane przez nich dane dociera³y do sztabów aliantów (juæ w okresie pomiźdzy meldunkiem przes³anym 15.05.1941 a kolejnym 11.1941). "Wysy³alimy juæ na zewn±trz wiadomoci, które by³y podawane przez radia zagraniczne" (Raport "W")

 

Z czasem wiź¼niowie nadawali równieæ wiadomoci ze swojej radiostacji (przez oko³o 6-7 miesiźcy, do lata-jesieni 1942). "Nadawalimy audycje powtarzane przez inne stacje, wiadomoci tycz±ce siź iloci "zugangów" i mierci w obozie, stanu i warunków, w jakich znajdowali siź wiź¼niowie. W³adze siź wcieka³y, szuka³y, zrywa³y pod³ogi w warsztatach na "Industriehof I", w magazynach". Szukano równieæ poza terenem obozu.

 

Pomimo jednak raportów i rozpowszechniania siź doniesień z Polski, w³adze i sztaby alianckie nie zamierza³y wykazaę siź refleksem i instynktem. "D³ugo kazali siź przekonywaę do zagroæenia odwetem, czy represjami. Aæ do końca wojny nie zbombardowali skutecznie linii kolejowych prowadz±cych do KL Auschwitz..." (prof. W. J. Wysocki). Liniami tymi, od 1942, p³ynź³y juæ transporty tysiźcy ludzi z okupowanej Europy, wprost do Fabryki ¦mierci.

 

Po ucieczce z Auschwitz, W. Pilecki sporz±dzi³ w Warszawie (06.1943) "Raport 'W'" i "Raport 'Teren S'", a pó¼niej we W³oszech "Raport Witolda" (1945). Komendant G³ówny AK, gen. Tadeusz Komorowski ps. "Bór" podtrzyma³ i zatwierdzi³ w 1943 wniosek planu ataktu na obóz si³ami wy³±cznie partyzanckimi tylko w wypadku, gdyby Niemcy zamierzali ca³kowicie zlikwidowaę obóz i dokonaę masowego mordu na wiź¼niach-wiadkach swoich zbrodni.

 

W. Pilecki napisa³¼niej: "Tragedi± nasz± by³o nie to, æemy - jak myla³a Warszawa - byli kociotrupami, lecz przeciwnie, æe jakkolwiek bylimy silni i lokalnie bieg wypadków mielimy w swoim rźku, ze wzglźdu jednak na ogólna sytuacjź - spo³eczeństwo, represje - rźce mielimy zwi±zane i z oddali musielimy uchodzię za bezradnych. Potrzebny by³ nam rozkaz".

 

Kiedy W. Pilecki sporz±dza³ ostatni swój Raport w 1945 (juæ po oficjalnym zakończeniu wojny) paradoksalnie zamiast nazwisk towarzyszy i nazw miejscowoci uæywa³ juæ wy³±cznie kryptonimów. Prawdopodobnie nie by³ pewien jak g³źbokie szkody wyrz±dzię moæe agentura NKWD w Polsce.

 

Brytyjski historyk, profesor Michael Foot, w swojej ksi±æce "Six Faces of Courage" przedstawi³ sylwetkź polskiego Rotmistrza Witolda Pileckiego jako jednego z szeciu najodwaæniejszych sporód odwaænych agentów walcz±cych podczas II wojny wiatowej.

 

W. Pilecki nie epatowa³ w raportach obrazami mierci z obozu. Zdawa³ sobie doskonale sprawź, æe szczegó³y wstrz±saj±cej prawdy przekraczaj± wytrzyma³o¶ę ludzi "na ziemi" - jak nazywa³ wiat poza terenem obozu. Informowa³ o obozowej grozie i podwaæeniu wszelkich ludzkich pojźę, ale koncentrowa³ siź na prze³omowych momentach w æyciu obozu, dokumentowaniu ewolucji metod masowych zbrodni i konkretnych danych o zbrodniach, zbrodniarzach oraz wiadkach zbrodni.

Lektura raportów wci±ga. Organizacja konspiracyjna musie³a rozgry¼ę dzia³ania skrupulatnej machiny obozowej: biur, wydzia³ów, komórek i komand, precyzyjnego rejestrowania i ewidencjonowania kaædego ruchu wiź¼niów, aby w³amywaę siź do tego systemu, znajdowaę w nim boczne furtki, lawirowaę i unikaę wyroków esesmanów - z wyczuciem, w odpowiednim czasie i granicach. Wed³ug za³oæeń niemieckiego dowództwa, nikt nie móg³ samowolnie zmienię swojego przydzia³u - czy to æywy czy umar³y.

W obozie uwiźziono wielu wyszkolonych æo³nierzy, podoficerów i oficerów z podziemnej polskiej armii. Konspiracja obozowa stworzy³a infrastrukturź i sprawne sieci ³±cznoci; dysponowa³a sk³adem broni skradzionej esesmanom i dostźpem do magazynów broni Niemców; posiada³a nawet kapelana i s±d wydaj±cy wyroki, wykonywane na najwiźkszych mordercach.

 

Raporty ukazuj± proces kszta³towania siź ponadludzkiej odpornoci i nieugiźtoci konspiratorów obozowych - najtwardszych sporód najtwardszych konspiratorów polskiego podziemia; tragediź odpowiedzialnoci i wiadomego wybierania kolejki po mierę - wobec braku przyzwolenia w³adz zewnźtrznych na bunt; oswojenie z powszechnoci± mierci, pe³ne przygotowanie na ni± i æegnanie æycia z niez³aman± godnoci± i demonstracyjnym umiechem. "Niech mi kto powie, æe my, Polacy, tego nie potrafimy..." - napisa³ Pilecki.

 

 

Przerzucony na "obc± planetź"

 

Po przekroczeniu bramy z napisem "Arbeit macht frei", kaædy przyby³y przeæywa³ szok, niezaleænie od przygotowania i wyobraæeń. "Po przyje¼dzie w nocy z dnia 21 na 22 wrzenia 1940 r. do obozu w Owiźcimiu znalaz³em siź - tak jak zreszt± wszyscy nowo przybywaj±cy do Owiźcimia - w warunkach, które uderzy³y we wszystkie moje dotychczasowe pojźcia. W ci±gu paru dni czu³em siź oszo³omiony i jakby przerzucony na inn± planetź."

 

Pilecki pos³uguj±c siź dokumentem na nazwisko Tomasz Serafiński, otrzyma³ numer obozowy P-4859. Stworzy³ swoj± fa³szyw± toæsamo¶ę, w taki sposób, aby nie wyróæniaę siź, a skutecznie utrudniaę jakiekolwiek przysz³e ledztwa i represje, zw³aszcza wobec innych osób. Zerwa³ oficjalne kontakty ze wiatem. W czasie fotografowania wiź¼niów stara³ siź "mieę nienaturalny wygl±d, minź i wypchniźte policzki."

 

"Wybito mi pierwsze dwa zźby, za to, æe numer ewidencyjny napisany na tabliczce nios³em w rźku, a nie w zźbach, jak w³anie w tym dniu chcia³ tego ³azienny (Bademeister). Dosta³em w szczźkź ciźækim dr±giem. Wyplu³em dwa zźby. Pociek³a krew... Od tej chwili stalimy siź tylko numerami."

 

Jako obozowicz pisa³ regularnie listy, jakoby do swojej "znajomej", i przechowywa³ je, udaj±ę, æe zosta³y odrzucone przez obozow± cenzurź. Fa³szowa³ zdobytym, zielonym o³ówkiem symbole cenzury na kopertach. Uratowa³o mu to æycie, gdy biuro polityczne szukaj±c konspiratorów, zaczź³o wnikaę we wszelkie dane gromadzone o wiź¼niach, równieæ na temat korespondencji. Nie by³a to jedyna pu³apka, któr± uda³o siź Pileckiemu przewidzieę i cudem unikn±ę. Zza drutów obozu doprowadzi³ nawet do sfa³szowania w kociele danych metrykalnych prawdziwego Tomasza Serafińskiego.

"Po kilku pierwszych dniach, w których by³em wiadkiem makabrycznych obrazków, a wobec których zupe³nie zblad³o piek³o Dantego (...) - wejrza³em w siebie... (...) Stoj±c w szeregach bloku "Krwawego Alojza" i widz±c, jak naprzeciwko stoj±ce szeregi karnej kompanii Krankenmann wyrównywa³ noæem wbijaj±c takowy w brzuch temu, kto siź wysun±³ niepotrzebnie trochź naprzód, ze zdziwieniem pewnym stwierdzi³em, æe siź nie mylź, iæ znalaz³em w sobie rado¶ę, wynikaj±c± ze wiadomoci, æe chcź walczyę (...)

stojź w szeregach wyrównanych jak naci±gniźte struny wsród ustawionych ramiź w ramiź wciek³ych, zjednoczonych wspólnym celem i jedn± myl±, zdecydowanych na wszystko Polaków, czyli w zespole doskonalym do pracy organizacyjnej. To by³ zarodek si³y, która kaza³a mi wierzyę i tworzyę. Podj±³em siź wiźc pracy."

 

Walka psychiczna i moralna: "czujź siź doskonale"

 

"Gdy siź spotka³em z W³adkami (p³k. 1 i dr. 2), W³adek 2 pyta³ zawsze: "No, Tomasz, jak siź czujesz?" Odpowiada³em z weso³± min±, æe czujź siź doskonale. Pocz±tkowo dziwiono siź, pó¼niej siź przyzwyczajono i wreszcie uwierzono (...). Nie mog³em odpowiadaę inaczej. Chc±c prowadzię "pracź" (...) musia³em jeszcze stale sugerowaę, æe i tutaj praca jest zupe³nie moæliwa i zwalczaę psychozź, której juæ zacz±³ ulegaę Nr 3.(...) Wiźc by³o mi dobrze - na razie tylko dla innych - a potem (...) powoli dosz³o do tego, æe pomimo ci±g³ych zagroæeń i napiźtych nerwów sta³o mi siź naprawdź dobrze."

Niemcy d±æyli do ca³kowitego z³amania psychiki i morale uwiźzionych. Zdawali sobie oczywicie sprawź, æe wród wiź¼niów ukrywa siź pod fa³szywymi nazwiskami wielu oficerów i æo³nierzy polskiej, konspiracyjnej armii. W³adze obozu okazywa³y na róæne sposoby, æe KL Auschwitz jest miejscem zag³ady, gdzie prawa i regu³y nie istniej±. Nawet do rozstrzeliwania wiź¼niów, bezwzglźdny kat Palitzsch uæywa³ broni do byd³a.

Niektórzy lagrowcy-weterani, o najstarszych numerech obozowych, przetrwali kolejne, udoskonalane metody niszczenia i degradacji cz³owieka. Do wiosny 1942 w³adze Auschwitz zadawa³y sobie jeszcze wysi³ek "rźcznego" zabijania wiź¼niów (jak rozbijanie g³ów dr±gami, wbijanie deski we wnźtrznoci lub miaædæenie butami klatki piersiowej leæ±cego) oraz selekcji poprzez zbiorowe tortury, wykańczaj±ce apele, pracź i gimnastykź.

¼niej metody wsparto technologicznymi i naukowymi "zdobyczami cywilizacji" - co z gorycz± relacjonowa³ W. Pilecki. Sta³y siź o wiele bardziej "higieniczne" i skutecznie podnosz±ce wydajno¶ę. W atmosferze tego piek³a wiź¼niowie musieli znajdowaę si³y, aby prowadzię konspiracyjn± walkź tak, jakby by³ to normalny obóz jeniecki. Raporty W. Pileckiego upamiźtniaj± postawy bohaterów o niezniszczonym poczuciu wolnoci. Dowodz±, æe do końca moæe istnieę wolno¶ę - choęby godnej i odwaænej mierci.

"Obóz by³ probierzem, gdzie siź sprawdza³y charaktery. Jedni staczali siź w moralne bagno. Inni szlifowali swe w charaktery jak kryszta³. Ræniźto nas ostrymi narzździami. Ciosy bolenie wrzyna³y siź w cia³a, lecz w duszy znajdywa³y pole do przeorania... To przeradzanie siź przechodzili wszyscy."

Trudnoci wrźcz mobilizowa³y W. Pileckiego. By³ cz³owiekiem o pok³adach wiary, motywacji i si³ æyciowych bezcennych w warunkach katastrofy i zag³ady.

"Moæliwie najszlachetniejszy przyk³ad bohaterstwa da³ Witold Pilecki, kapitan polskiego wywiadu, który we wrzeniu 1940 r. da³ siź dobrowolnie aresztowaę przez Gestapo i wys³aę do Auschwitz w celu zorganizowania tam komórki oporu wród oficerów polskiej armii. Zadanie prawie niemoæliwe do zrealizowania (...) Pilecki jednak nie by³ zwyk³ym cz³owiekiem. Jego odwaga i determinacja by³a natchnieniem dla mnie i innych." (por. K. Piekarski)

 

Wielu wiź¼niów o niemiecko brzmi±cych nazwiskach zdecydowanie odmawia³o podpisania listy volksdeutschów, pomimo przysy³anych w listach prób rodzin. W. Pilecki odnotowuje w jednym z pó¼niejszych raportów, æe wielu przep³aci³o to æyciem - i pyta jednoczenie: czy Polacy na wolnoci bźd± potrafili pozostawaę równie wierni swojej polskoci?

 

W miarź rozwijania siź struktur i aktywnoci konspiracyjnej, wiź¼niowie dbali równieæ o religijn± otuchź dla æycia w piekle. "Pomimo, zdawa³o by siź niemoæliwych warunków, prócz spowiedzi mielimy (tajne) naboæeństwa. Wino i op³atki dostawalimy z zewn±trz."

 

 

Szko³a przetrwania - w sposób "nie ubliæaj±cy honorowi Polaka"

Codzienna i wydawa³oby siź priorytetowa dla wiź¼niów wola przetrwania na poziomie fizycznym i mentalnym, w relacjach W. Pileckiego jest czym elementarnym i instynktownym.

Aby zachowaę æycie i si³y do konspiracji, cia³a i umys³y ludzkie musia³y toczyę walkź permanentn± i totaln± - przeciw wykańczaniu prac±, musztr±, biciem, g³odem, ch³odem i chorobami.

"Moklimy wszyscy (...) Suchej nitki nie by³o (...) nie moæna by³o staę do wiatru jedn± stron± (...) i tylko robota (...) wydobywa³a jeszcze z zapasów w³asnej energii trochź tego ciep³a. A energi± trzeba by³o gospodarowaę oszczźdnie, gdyæ zregenerowanie jej by³o bardzo w±tpliwe... (...) parowalimy jak konie po biegu."

 

W czasie karnego, nieraz kilkunasto-godzinnego stania na mrozie w bezruchu "trzeba siź by³o bronię ca³ym organizmem, naprźæaę miź¶nie i zwalniaę, a przez to wytworzyę trochź ciep³a do ratowania æycia". Trzeba teæ by³o przewidywaę inne zagroæenia - panowaę nad uczuciem g³odu i pragnienia, umieę rezygnowaę z czź¶ci napojów p³ynnej diety, powoduj±cych opuchliznź i infekcjź (choę rozgrzewaj±cych na moment), lub z pokarmów, których æo³±dek nie by³ w stanie strawię. Poznawano znaczenie s³ów: "Arbeit macht frei". Niewolnicza praca wytwarza³a odrobinź ciep³a, pozwala³a znale¼ę siź w gronie ludzi przydatnych w³adzom obozu.

Szanse przetrwania wiź¼niom z nowych transportów dawa³o wyrwanie siź jak najszybsze z bloku "zugangów" (nowo przyby³ych wiź¼niów, nad którymi znźcano siź najbardziej i poród których miertelno¶ę by³a najwyæsza) do jakiegokolwiek komanda (grupy robocze i warsztaty o róænych specjalnociach) pracuj±cego pod dachem. "Byleby siź znale¼ę na miejscu pracy, która w³adzom obozu wydaje siź potrzebna, a która jednak nie ubliæa honorowi Polaka" i sprytnie udawaę znajomo¶ę fachu rzemielniczego. Kiedy sieę obozowej konspiracji rozwinź³a siź, ratowano w ten sposób nowo przyby³ych æo³nierzy i kandydatów do podziemia - umieszczaj±c ich na kaædym, wolnym stanowisku pracy. "Zbyt ma³o mielimy miejsc, a wielu do ratowania"

W. Pilecki pracowa³ w obozie owiźcimskim w róænych komandach: w polu i ogrodzie, przy rozbiórce domów, stawia³ piec kaflowy, by³ sprz±taj±cym, pielźgniarzem, stolarzem, kartografem, rze¼biarzem, garbarzem, ³yækarzem, wyplataczem butów, paczkarzem i piekarzem. Przetrzyma³ tyfus i zapalenie p³uca dziźki dr Deringowi.

 

"Zawsze najwiźcej pracowa³y oczy i uszy. Trzeba by³o siźgaę wzrokiem wszździe, tak by odpoczynek miź¶ni wypada³ w momencie, gdy nie widzi tego jaki kapo-"naganiacz".

 

 

Organizacja sieci "pi±tkek" konspiracyjnych

 

Wród aresztowanych przez Gestapo i przewiezionych do KL Auschwitz (1940) cz³onków TAP (Tajnej Armii Polskiej) znale¼li siź miźdzy innymi, pp³k. W³adys³aw Surmacki - szef Sztabu G³ównego i dr W³adys³aw Dering - szef s³uæby zdrowia TAP.

 

Zaledwie kilka tygodni po przybyciu do obozu Pilecki stworzy³ pierwsz± grupź konspiracyjn±, tzw. "pi±tkź" Tajnej Organizacji Wojskowej wród wiź¼niów przywiezionych z Warszawy.

 

W sk³ad pierwszej "piatki górnej" zaprzysiźæonej przez Pileckiego weszli:
p³k. W³adys³aw Surmacki - nr P-2759
kpt. dr. W³adys³aw Dering - nr P-1723
por. Jerzy de Virion - nr P-3507
Eugeniusz Obojski - nr P-194
kpt. Alfred Stössel - nr P-435

Drug±, niezaleæn± "pi±tkź" za³oæy³ dopiero w marcu. Pocz±tki by³y bowiem ekstremalnie ciźækie do przetrwania, ze wzglźdu na permanentne tortury, organizacjź æycia "zugangów" i warunki panuj±ce w pierwszych miesi±cach istnienia obozu, a raczej kompletny brak warunków - czym równieæ wiadomie i masowo wykańczano wiź¼niów.

Drug± "górn± pi±tkź" organizacji - Pilecki zawi±za³ (03.1941) wród wiź¼niów o najstarszych numerach, po kilku dniach swojej pracy w komando stolarzy. By³o to 7 osób: pdch. Witold Szymkowiak, pdch. Antoni Rosa, Tadeusz S³owiaczek, ppor. rez. Miko³aj Skornowicz, W³adys³aw Kupiec, Boles³aw Kupiec, Tadeusz Pietrzykowski. "Nigdy siź nie trzyma³em lepo liczby 5-ciu."

 

Do podziemia obozowego wci±gani byli przede wszystkim æo³nierze i oficerowie zarejestrowani pod fa³szywymi nazwiskami, ale teæ cywile. Mniej liczy³y siź dystynkcje, lecz wytrzyma³o¶ę na przes³uchania Gestapo i warunki obozowe. "Niewaæne by³o, kim kto by³ kiedy w przesz³oci, lecz (...) by na kaædym z dowódczych stanowisk by³ "ch³op z ...", który by (...) potrafi³ wczeniej milczeę, kiedy trzeba - wiadomie porwaę masź za sob±."

 

Trzeci± "górn± pi±tkź" - (05.1941) tworzyli znani Pileckiemu koledzy z 4 i 5 transportu warszawskiego, wiź¼niowie z Pawiaka: kpt. Eugeniusz Triebling, por. W³odzimierz Makalinski, por. rez. Stanis³aw Gutkiewicz, Wincenty Gawron, Stanis³aw Stawiszyński.

"Kaæda z tych "pi±tek" nie wiedzia³a nic o pi±tkach innych i s±dz±c, æe jest jedynym szczytem Organizacji, rozwija³a siź samodzielnie, rozga³źziaj±c siź tak daleko, jak j± suma energii i zdolnoci jej cz³onków, plus zdolnoci kolegów stoj±cych na niæszych szczeblach, a przez pi±tkź stale dobudowywanych, naprzód wypycha³y." Do górnych pi±tek werbowani byli tylko ci wiź¼niowie, których W. Pilecki darzy³ absolutnym zaufaniem.

"Organizacja rozwija siź juæ w szybkim tempie. (...) Poza wci±ganiem przeze mnie osobicie, kaæda pi±tka rozprzestrzenia³a siź (...) wród masy wiź¼niów w³asnym przemys³em do róænych komand, buduj±c odnogi w oparciu o znajomo¶ę sylwetki nowego kandydata. Tu wszystko funkcjonowa³o wy³±cznie na wzajemnym zaufaniu. Toteæ rozwi±zuj±c problem przewodzenia w poszczególnych grupach (...), stan±³em na stanowisku oparcia siź (...) o wy³±cznie zalety osobiste danego przewodnika".

Werbowani cz³onkowie oprócz posiadania odpornoci na tortury i warunki obozowe, musieli teæ wyznawaę odpowiedni± hierarchiź wartoci (paru kandydatów, którzy na widok jedzenia zapominali o waæniejszych sprawach - odpad³o).

Czwart± "górn± pi±tkź" - (11.1941) W. Pilecki za³oæy³, po przeniesieniu go do bloku 25. Tworzyli j±: Henryk Bartosiewicz, kpt. Stanislaw Kazuba, ppor. Konstanty Piekarski, Stefan Bielecki, ppor. rez. Tadeusz Lech.

"Przez ostroæno¶ę, w pracy organizacyjnej stara³em siź na razie unikaę oficerów wyæszych stopni, którzy tu byli pod w³asnymi nazwiskami" (...) "oficerowie, o których w³adze obozu oficjalnie wiedzia³y, w momencie wzbudzenia podejrzeń mog± byę zamkniźci w bunkrze i drźczeni, mog± byę wystawieni na ciźæk± próbź milczenia" (...) "lecz æeby nie by³o to mylnie t³umaczone rzekom± moj± wygórowan± ambicj±, zdecydowa³em siź podporz±kowaę wyszperanemu przez mego przyjaciela Henryka Bartosiewicza, p³k. Kazimierzowi Rawiczowi, który tu by³ pod przybranym nazwiskiem i uchodzi³ za stuprocentowego cywila."

[przed 11.1941]: "Daleko rozga³źzione juæ poszczególne "pi±tki górne" zaczź³y w terenie wzajemnie siź "domacywaę", melduj±c mi o "namacalnej" rzekomo innej jakiej organizacji (inna pi±tka). (...) Jednoczenie pisa³em w listach do rodziny (okóln± drog±), by mnie nie starano siź z lagru wykupię, co mog³oby siź zdarzyę, gdyæ nie mia³em æadnej sprawy, a hazardowa³a mnie gra i oczekiwana w przysz³osci rozgrywka na miejscu."

Pi±ta "pi±tka górna" powsta³a na prze³omie 1941/42 - ppor. rez. Bernard ¦wierczyna, pdch. rez. Zbigniew Ruszczański, pdch. rez. Mieczys³aw Wagner, pdch. rez. Zbigniew Róæak, plut. Tadeusz Szydlik.

"¦mierę tego czy innego z kolegów, trafia³a czźsto w wźze³ sieci organizacyjnej (...). Sieę wiźc stale tu i ówdzie siź rwa³a - trzeba by³o wci±æ wi±zaę odcinki od nowa. Koledzy, tworz±cy juæ pewien ³ańcuch, czuli siź mocniejsi moralnie; (...) zaczźli powoli z wiźksz± ³atwoci± wpychaę siź do róænych komand."

 

Po wcieleniu "na wolnoci" Tajnej Armii Polskiej do Zwi±zku Walki Zbrojnej, ppor. Witold Pilecki, bźd±c wiź¼niem KL Auschwitz, otrzyma³ awans (11.1941) na porucznika - nadany przez gen. Stefana Roweckiego, ps. "Grot". Jak uwaæa³ Pilecki: za montowanie TAP, pracź nad zespoleniem w KZN i d±æenie do podporz±dkowania wszystkich oddzia³ów ZWZ. Wyróænienie to, by³o raczej odstźpstwem od pragmatycznej zasady ZWZ-AK nieawansowania wiź¼niów i zdaje siź dodatkowo potwierdzaę, iæ Pilecki poszed³ do obozu ochotniczo, z konkretnymi zadaniami do wykonania.

 

Przenikniźcie konspiracji do Auschwitz II-Birkenau

Gdy Niemcy rozpoczźli (k. 1941) wielk± rozbudowź Auschwitz II-Birkenau, konspiracja obozowa przeniknź³a czź¶ciowo równieæ do nowego obozu, gdzie zbierano informacje o eksterminacji Æydów, rozdawano nieco æywnoci i lekarstw.

 

P³k Jan Karcz, wci±gniźty do Organizacji przez Pileckiego jesieni± 1941 - po przetrzymaniu 9 dni okrutnego przes³uchania w "bunkrze" bloku 11, zosta³ zwolniony - poniewaæ nic nie zezna³ - i przeniesiony do Auschwitz II -Birkenau. Tam stworzy³ kolejne "pi±tki" ZOW. G³ównie z wiź¼niów przeniesionych z Auschwitz I. Nie ma informacji, czy wci±gniźto do konspiracji jakich Æydów, którzy nie ulegli natychmiastowemu zagazowaniu.

 

Cele organizacji konspiracyjnej

W. Pilecki daj±c siź uwiźzię w Auschwitz, nie móg³ przewidzieę skali grozy, jak± tam zasta³. Cele konspiracyjnej organizacji z jakimi zjawi³ siź w Auschwitz, zosta³y dopasowane do realiów obozu zag³ady, jednak przywieca³ im niezmienny, ostateczny cel - wyzwolenie obozu.

"Praca polega³a na ratowaniu æycia kolegów przez: zorganizowanie doæywienia, polecania w³adzom bloków, opiece na "Krankenbau" (w obozie szpital dla wiź¼niów nosi³ nazwź Häftlingskrankenbau A.C.), organizowanie dostawy bielizny, urz±dzanie na lepszych posadach-stanowiskach, podtrzymywanie na duchu, kolportowanie wiadomoci z zewn±trz, ³±cznoci z cywiln± ludnoci±, przekazywanie wiadomoci obozowych na zewn±trz, powi±zanie w jeden ³ańcuch energiczniejszych jednostek dla skoordynowania akcji opanowania obozu w chwili, gdy takowa nadejdzie z zewn±trz, b±d¼ to w formie rozkazu - b±d¼ desantu"

 

Przesy³anie meldunków

Meldunki do Komendy G³ównej AK w Warszawie przesy³ane by³y na bieæ±co, róænymi kana³ami, praktycznie od rozpoczźcia dzia³ań przez Pileckiego. Pocz±tkowo okazj±, aczkolwiek rzadk±, by³y zwolnienia z obozu wiź¼niów-cz³onków TOW.

Pierwsza wiadomo¶ę posz³a (10.1940) do Warszawy "za porednictwem kpt. Micha³a Romanowicza przez zwolnionego z lagru Aleksandra Wielopolskiego, pracuj±cego w wywiadzie u Tźczyńskiego".

Kolejny meldunek do Komendy G³ównej w Warszawie (11.1940), przekazany zosta³ "przez ppor.6. (...), pracownika naszego wywiadu, wykupionego z Owiźcimia." Poprzez kuriera komendanta g³ównego ZWZ gen. "Grota"-Roweckiego meldunek dotar³ do Londynu (03.1941).

 

Kolejne raporty wys³ane by³y, miźdzy innymi:

15.05.1941 - "przez zwolnionego z lagru por. rez. Karola ¦wiźtorzeckiego"

11.1941 - "przez zwolnionego z lagru kpt. Ferdynanda Trojnickiego"

12.1941 - "przez zwolnionego p³k. W³adys³awa Surmackiego"

01.1942 - "przez kolegź Aleksandra Palińskiego"

03.1942 - "przez sieræ. Antoniego Wo¼niaka"

05.1942 - "przez kolegź Stefana Bieleckiego, który uciek³ wraz z Wincentym Gawronkiem"

Po tej pierwszej ucieczce nast±pi³y kolejne, równieæ z meldunkami.

"Raport W" powsta³y w czerwcu 1943, odnotowuje jeszcze dane (nazwiska, rangź wojskow±, numer obozowy, adresy) osób, które przenosi³y meldunki: albo jako zwolnieni z obozu, albo za pomoc± ucieczki, albo teæ umieszczaj±c siź celowo w transporcie, aby dokonaę ucieczki.

Meldunki, przekazywano samemu komendantowi AK, bez poredników - wobec braku pewnoci, czy wywiad niemiecki nie siźgn±³ komórek u góry, stoj±cych na czele ca³ej konspiracji w Polsce.

 

"W listopadzie 1941 roku przyjeædæaj±cy do obozu otrzymywali juæ numer bieæ±cy ponad 25000." Zwolniono zaledwie ok. 300 wykupionych wiź¼niów. "Po marcu, przez ca³y rok 1942 zwolnień nie by³o ze wzglźdu na wielce niepoæ±dane przebywanie na wolnoci jakichkolwiek wiadków Owiźcimia, w szczególnoci tego, co siź w Owiźcimiu zaczź³o dziaę w tym roku. (...) Transporty wiź¼niów wci±æ nap³ywa³y, zwiźkszaj±c numer bieæ±cy - ewidencyjny; stan lagru natomiast nie zwiźksza³ siź wcale. By³ odp³yw przez komin krematorium."

 

Jednym ze wiadków, którzy przesy³ali tzw. "Raporty ZOW AK (Rotmistrza Pileckiego) z Auschwitz" dla Komendy G³ównej AK w Warszawie by³ por. Konstanty Piekarski ps. "Kot" z czwartej "górnej pi±tki". Pó¼niej, po ucieczce Pileckiego z obozu, równieæ wspó³redagowa³ raporty datowane: 10 lipca 1943, 12 sierpnia 1943.

 

Codzienna walka z systemem zag³ady

Konspiracja Pileckiego przeniknź³a stopniowo do wszystkich komand i bloków obozowych. Najwaæniejszymi filarami podziemnej dzia³alnoci by³ szpital - HBK (Häftlingskrankenbau) i Arbeitsdiensty.

 

Dziźki pracuj±cym w nich wie¼niom, moæliwe by³o wyci±ganie nowo przyby³ych kolegów z "zugangów" i umieszczanie ich na jakichkolwiek wolnych stanowiskach pracy, w komandach roboczych, w których praca by³a bezpieczniejsza, czasami nawet umoæliwiaj±ca poæywienie siź - w jarzyniarni, kartoflarni, kuchni, piekarni, czy rze¼ni.

W krytycznej chwili, gdy zaczyna³o siź podpadaę jakiemu kapo, naleæa³o podstźpem zmienię komando, jednak w sposób nie rzucaj±cy siź w oczy i nie budz±c podejrzeń, na przyk³ad co do planowania ucieczki.

Czźsto, aby znikn±ę z pola widzenia, niezbźdne by³o dostanie siź do szpitala i symulowanie choroby, innym razem przeciwnie - skrócenie kwarantanny, fa³szuj±c w kancelarii datź przyjźcia do szpitala, dziźki znajomym lekarzom. "Przyjmowanie drog± nielegaln± kolegów naszych, stosowanie nieoficjalnie szczepionki tyfusowej, kombinowanej spoza lagru - mia³o miejsce w tysi±cach wypadków. Tymi sposobami wyratowano wielu Polaków od mierci."

 

Kpt dr Dering oraz dr Diem byli na tyle waænymi wiadkami nazistowskich bestialstw i eksperymentów, æe aby mieę pewno¶ę, iæ nie zostan± z tego powodu wykończeni, W. Pilecki wyj±tkowo zaleci³ im podpisanie listy "volksdeutschów". Kpt dr. Dering jednego tylko dnia uratowa³ przesz³o 20. osób, przeznaczanych nagle do gazu, przebieraj±c ich w uniformy pielźgniarzy i prezentuj±c ich Niemcom po jednym.

 

Szpital pomaga³ teæ likwidowaę lub unieszkodliwiaę esesmanów i kapów, udostźpniaj±c sproszkowany luminal do s³uæ±cy do usypiania w czasie ucieczki, lub krople krotonowe wywo³uj±ce rozstrój æo³±dka.

 

Ludno¶ę cywilna i cz³onkowie organizacji spoza obozu, dostarczali nie tylko szczepionki antytyfusowe i leki, ale teæ pomagali nawi±zywaę kontakt z pobliskimi organizacjami konspiracyjnymi (np. w Krakowie lub Brzeszczach).

 

Fa³szowano wszystko, co siź da³o dla ratowania æycia lub zorganizowania ucieczki (np. przepustki). Raz nawet uda³o siź zamienię numery obozowe i toæsamo¶ę nowo przyby³ych wiź¼niów - pomiźdzy zabitymi juæ a æyj±cymi, lecz zagroæonymi mierci± z powodu politycznych spraw (posiadali jedynie numery narysowane o³ówkami kopiowymi na skórze dla ³atwej identyfikacji po mierci). Sta³o siź to dziźki pomocy sztubowych z HBK, sporz±dzaj±cych dzienne raporty o zmar³ych oraz wiź¼niów pracuj±cych w izbie pisarskiej i maj±cych dostźp do kartotek wydzia³u politycznego.

 

Wielu konspiratorów odgrywa³o oficjalnie rolź pe³ni±cych w³adzź nad grupami wiź¼niów - co zwiźksza³o moæliwoci dzia³ania i dostźp do informacji.

 

Do organizacji W. Pileckiego przenika³y informacje czasami jeszcze przed wprowadzeniem w æycie przez nazistów konkretnych projektów - na przyk³ad uruchomieniem nowych krematoriów. "Plany robiono w biurze budowlanym. Ze s³ów kolegów z tego biura: kaæde krematorium ma osiem stanowisk, na które moæna wk³adaę po dwa trupy. Spalanie elektryczne trzyminutowe. (...) Plany wys³ano do Berlina. Po zatwierdzeniu wróci³y z nakazem ukończenia pocz±tkowo do pierwszego lutego, pó¼niej termin przesuniźto do pierwszego marca - i w marcu [1942] by³y gotowe." (...) "rozpoczźto budowź dwóch nastźpnych, podobnych. Przeciźtnie dziennie spalano w tym czasie oko³o tysi±ca cia³."

 

Dane na temat dzia³ań Niemców zdobywano ze wszystkich moæliwych ¼róde³, biur i komórek: m.in. oddzia³ów likwiduj±cych wiź¼niów zastrzykami fenolu i wykonuj±cych pseudo-medyczne eksperymenty, "z wydzia³u politycznego, z komendantury, z rewiru, które przynosili esesmani, na dwóch sto³kach siedz±cy i przekazywali je przez Volksdeutschów czy Reichsdeutschów pracuj±cych u nas. Niektórzy z esesmanów byli niegdy podoficerami wojska polskiego, którzy wyra¼nie chcieli nam daę do zrozumienia, æe w razie czego pójd± z nami (...) takie typy ludzi dwulicowych i nieprzyjemnych, przydawa³y nam siź nieraz, czźsto uprzedzaj±c nas o posuniźciach w³adz."

 

Wiź¼niowie maj±cy kontakt z esesmanami uprzedzali o nasy³aniu konkretnych volksdeutschów - szpiegów udaj±cych Polaków. Skrupulatno¶ę esesmanów u³atwia³a w jakim stopniu Polakom gromadzenie danych statystycznych na temat pope³nianych zbrodni. ¦ledzono akcje niemieckie wykonywane w bia³y dzień i niekiedy w nocy, pocz±tkowo utajniane przez Polakami. Zbierano szczegó³y na temat procedur postźpowania z Æydami i Cyganami.

Wykorzystywano do dezinformacji esesmanów i kapów doskona³± znajomo¶ę relacji panuj±cych miźdzy nimi i czynniki psychologiczne.

Esesmani ogarniźci "gor±czk± z³ota" (pozosta³ego po Æydach) dawali siź wodzię za nos. Gorliwiej tropili lady posiadania przez wiź¼niów i kapów z³ota, niæ inne powi±zania i cele konspiracyjne. “Organizacja z³ota" sta³a siź doskona³ym piorunochronem. "Dochodzenie postźpuj±ce po ladach do nas przewaænie zbacza³o i wchodzi³o ostatecznie na drogź do “organizacji z³ota" i potem tak juæ siź gmatwa³o, a esesmani tak byli zadowoleni z nowego ¼ród³a dochodu, æe nie chcieli w innym kierunku czynię wysi³ku."

 

Puszczano w obieg ods³uchiwane w nocy wiadomoci radiowe, podnosz±ce wiź¼niów na duchu zw³aszcza w przypadku niepowodzeń wojska niemieckiego na frontach.

 

Wspó³praca pomiźdzy komandami polega³a teæ na wymianie us³ug u³atwiaj±cych egzystencjź: sk³ad mundurowo-bieli¼niany zaopatrywa³ nielegalnie w bieliznź, mundury, koce i obuwie; z rze¼ni i magazynów æywnociowych przemycano artyku³y spoæywcze, itp. Kooperacja dzia³a³a sprawnie i szybko - dziźki pracy na warsztatach lusarskich, nie by³o k³opotu, aby wykonywaę potrzebne klucze do zamków, z dnia na dzień, na podstawie odcisków w wieæym chlebie.

 

 

"M±dry Niemiec po szkodzie" czyli brawurowe ucieczki

Pocz±tkowo Niemcy rozstrzeliwali 10. wiź¼niów za jednago zbieg³ego, dlatego teæ podziemie Pileckiego zakazywa³o ucieczek i potźpia³o je, jako wyraz egoizmu. Kiedy z pocz±tkiem 1942 przyszed³ z Berlina zakaz stosowania tego typu represji, konspiracja zaczź³a organizowaę ucieczki w taki sposób, aby nie wywo³ywaę odwetów.

Równoczenie z organizowaniem ucieczek powiadamiano rodziny uciekinierów, aby zmienia³y miejsce zamieszkania. Zamiast bowiem zaniechanej selekcji 10. ofiar na mierę w bunkrze, Gestapo grozi³o sprowadzaniem do Auschwitz ca³ej rodziny uciekiniera i publicznym powieszeniem.

"By³em kiedy dawno na filmie "10 z Pawiaka". ¦miem s±dzię, æe ucieczka [lato 1942] czterech wiź¼niów z Owiźcimia, najlepszym w obozie autem komendanta lagru, po przebraniu siź w mundury oficerów SS, na tle warunków tego piek³a, moæe byę dla filmu kiedy tematem naprawdź doskona³ym. G³ówna wartownia (Hauptwache) prezentowa³a broń. Lagerführer Hans Aumeier, zasalutowa³."

 

Innym przyk³ad dowcipnej ucieczki, zosta³ nazwany "beczk± Diogenesa". "W ciemn±, wietrzn± i dædæyst± noc przez pojedyncze (...) ogrodzenie z drutów, przesz³o kilkunastu wiź¼niów, rozchylaj±c druty dr±gami i wsadzaj±c miźdzy nie zwyk³± beczkź drewnian± bez dna, w której kiedy wozili jedzenie, a która teraz pos³uæy³a za izolacjź od pr±du i przele¼li, jak koty przez mufkź."

 

Weso³ym echem odbi³a siź równieæ zuchwa³a ucieczka (30.12.1942 r.) czterech innych wiź¼niów, w tym dwóch Arbeitsdienstów. "U³atwiona przez to, æe Arbeitsdienstowie mogli siź poruszaę pomiźdzy ma³ym a wielkim ³ańcuchem wart, ze sprytnym przebraniem siź 161 za esesmana i bezczelnym wyjechaniem w bia³y dzień wozem z końmi za obóz, za podrobion± przepustk±". Za jednym zamachem pozbyto siź teæ kata Bruna pozostawiaj±c w porzuconym na wozie p³aszczu obci±æaj±cy Bruna list.

 

"Zwykle tak by³o, æe niemieckie w³adze dopiero wtedy stawa³y siź m±dre, gdy wiźzień skorzysta³ z jakiego sposobu wyjcia i wtedy juæ powtórzenie tej samej drogi ucieczki by³o prawie niemoæliwe. Powiedzenie: “M±dry Polak po szkodzie" moæna chyba rozci±gn±ę i na inne narodowoci."

 

"Oddaj±c Olkowi 167 moj± drogź wyjciow±, przekrela³em j± dla siebie, lecz sam teraz jeszcze ci±gle siź nie wybiera³em, a on mia³ sprawź ciźæk±. Mog³em przez niego przes³aę raport, liczy³em, æe i dla mnie znajdzie siź jaki szczź¶liwy zbieg okolicznoci." Kiedy Pilecki ostatecznie rozwaæa³ projekty w³asnej ucieczki - posiada³ nawet plan z sieci± kana³ów biegn±cych w róænych kierunkach i mapź terenu Owiźcimia (skala 1:100000).

 

Powiadomi³ wówczas kpt. Stanis³awa Machowskiego (13.04.1943), iæ wychodzi na zewn±trz, sk±d byę moæe uda mu siź prźdzej przyj¶ę z pomoc± kolegom w lagrze. Kpt. Machowski spyta³: "tak, ale czyæ moæna kiedy siź chce przyjeædzaę i kiedy chce wyjeædæaę z lagru?". Pilecki odpowiedzia³: "Moæna".

 

 

Æydzi pisz±: "Jest mi tu bardzo dobrze..."

"Nast±pi³a raptownie zasadnicza zmiana kursu w stosunku do Æydów. Ku zdziwieniu wszystkich reszta Æydów zosta³a wycofana z SK i razem z nap³ywaj±cymi Æydami - "zugangami", ulokowana w dobrych warunkach przy pracy pod dachem: w pończoszarni, kartoflarni, jarzyniarni. (...)

Nie podejrzewali, æe jest w tym potworna, podstźpna myl. Chodzi³o o listy do rodzin, w których przez parź miesiźcy pisali, æe pracuj± w warsztatach i jest im bardzo dobrze. A æe warsztaty te mieci³y siź w Owiźcimiu? Cóæ znaczy³a ta nieznana nazwa miasteczka (...) Naszych - polskich Æydów - kończono przewaænie w Treblince i Majdanku. Tu, do Owiźcimia ci±gano Æydów z ca³ej niemal Europy."

Wiź¼niowie wnioskowali, na podstawie rozmów, jakie uda³o siź przeprowadzię z kilkoma Æydami, æe przyjeædæali oni na skutek og³oszeń urzźdowych w państwach pod zaborem niemieckim. Z og³oszeń wynika³o, æe "tylko ci Æydzi bźd± mogli jeszcze æyę, którzy pojad± do pracy w Trzeciej Rzeszy. Wiźc jechali do pracy w Rzeszy. Tym bardziej, æe zachźca³y ich listy pisane przez Æydów z Owiźcimia"

 

"Rozdawali formularze obowi±zuj±ce w lagrze, kaæ±c pisaę listy do rodzin, krewnych, a w braku takowych nawet do znajomych. Stali nad nimi i czekali aæ skończ±. Potem listy sami od nich odbierali, wysy³aj±c w róæne kraje Europy. (...) Wszyscy wiźc pisali, æe jest im tu bardzo dobrze..."

 

 

Przekszta³cenie "pi±tek" w ZOW. Po³±czenie organizacji konspiryjnych

 

W miarź w³±czania kolejnych grup, organizacja zmieni³a nazwź na Zwi±zek Organizacji Wojskowych, obejmuj±cy juæ æo³nierzy we wszystkich komandach obozu owiźcimskiego.

Naleæeli do niej m.in. narciarz Bronis³aw Czech (nr P-349) i artysta rze¼biarz prof. Xawery Dunikowski (nr P-774). W³±czono do konspiracji równieæ niektórych wiź¼niów funkcyjnych.

 

Równolegle do konspiracyjnej dzia³alnoci "Tomasza Serafińskiego" podobn± pracź zaczź³y rozwijaę¼niej równieæ inne organizacje wojskowe i polityczne pod dowództwem ZWZ-AK.

 

Powsta³y stopniowo konspiracyjne grupy oporu - lewicowa PPS pod kierunkiem Stanis³awa Dubois (nr P-3904, w obozie przebywa³ jako Dźbski, rozstrzelany 21.08.1942), ZWZ p³k. Kazimierza Rawicza (nr P-9319), prawicowa ONR Jana Mosdorfa (nr P-8230, rozstrzelany 11.10.1943). Do ZOW Pileckiego przyst±pi³o wkrótce kilku socjalistów i cz³onków ZWZ.

 

Po³±czenie grup konspiracyjnych w Auschwitz i doprowadzienie do porozumienia politycznego miźdzy poszczególnymi partiami i nurtami by³o bardzo waænym celem, jaki stawia³ sobie W. Pilecki. Ideowo¶ę "Witolda" i wyra¼ny brak d±æeń do suprematu doprowadzi³y do po³±czenia wszystkich od³amów konspiracyjnych.

 

P³k. Rawicz, który obj±³ zwierzchnictwo wojskowe nad po³±czonymi grupami, podporzadkowa³ je symbolicznie-formalnie Komendantowi ZWZ w Warszawie. Po przeniesieniu Rawicza do Mauthausen, dowództwo wojskowe obj±³ p³k pilot Julian Gilewicz (nr P-31033, zadenuncjowany i rozstrzelany 11.10.1943, juæ po ucieczce Pileckiego). Wci±gniźto do konspiracji grupź wiź¼niów Czechów.

"Zorganizowalimy komórkź polityczn± naszej organizacji, gdzie bardzo zgodnie wspó³pracowali koledzy, którzy na ziemi zjadali siź wzajemnie w sejmie: 69 - prawica, 70 - lewica, 71 - prawica, 72 - lewica, 73 - prawica, 74 - lewica, 75 - prawica, itd. D³ugi szereg naszych by³ych polityków-partyjniaków."

"Dopiero w Owiźcimiu, w naszej pracy, doczeka³em siź momentu, o którym mog³o siź kiedy na wolnoci marzyę beznadziejnie (...) odrzucili nasi dzia³acze polityczni wstrźtne dla mnie zawsze marnowanie energii na partyjne zæeranie siź wzajemnie. W komórce politycznej naszej Organizacji znale¼li siź razem prof. Roman Rybacki, by³y pose³ Stanis³aw Dubois, kolega Konstanty Jagie³³o, kolega Piotr Kownacki i kolega Kiliański, którzy wszyscy bardzo przyk³adnie, zgodnie pracowali." Wyrazem wzajemnego porozumienia by³a Wigilia (1941).

 

 

Pe³na gotowo¶ę bojowa 24 godziny na dobź. Reorganizacja oddzia³ów.

 

Witold Pilecki wraz z towarzyszami opracowywa³ szczegó³owe przygotowania róænych wariantów akcji militarnych, zarówno na wypadek ataku z zewn±trz, jak i na wypadek zamiaru Niemców likwidacji obozu i zg³adzenia wszystkich wiadków zbrodni nazistowskich. Konspiratorzy ZOW dorobili na warsztacie lusarskim klucze do magazynów zapasowej broni, znajduj±cych siź pod barakiem biura budowlanego. Por. K. Piekarski wspomina teæ o broni i kilku granatach skradzionych SS manom i ukrytych w Garbarni.

Dowódc± zorganizowanych si³ w lagrze zosta³ mjr Zygmunt Bończa-Bohdanowski (03.1942) znany W. Pileckiemu od szeregu lat, wci±gniźty przez niego w czasach przedobozowych na dowódcź bojowego miasta Warszawa w TAP.

Wed³ug Józefa Garlińskiego, wiosn± 1942 roku w Auschwitz by³o ok. 1000 wtajemniczonych i zaprzysiźæonych cz³onków ZOW. Odtworzenie dok³adnych liczb jest niemoæliwe. Pilecki wymienia³ w "Raporcie Witolda" ponad 180 numerów kolejnych cz³onków konspiracji, znanych przez siebie osobicie. Tylko kilka z nich to osoby spoza obozu.

 

W pocz±tkowym etapie (od 1941 do ok. 06.1942), poniewaæ komanda rozrzucone by³y po róænych blokach, obowi±zywa³ podzia³ na cztery zasadnicze wielkie oddzia³y - wed³ug konkretnych zadań przypadaj±cych im w dwojaki sposób, w momencie opanowywania lagru. Pierwsz± sytuacj± by³a akcja w dzień - gdy grupy robocze znajdowa³y siź w pracy, poza terenem obozu. Drug± - akcja w nocy lub w wiźto - gdy wszyscy znajdowali siź na blokach. Podzia³ zadań by³ konieczny ze wzglźdu na innych dowódców, róæne kontakty i powi±zania w pracy, oraz na blokach.

 

Wed³ug relacji por. K. Piekarskiego "plan opanowania obozu za dnia by³ stosunkowo prosty. (...) komandosi w³amaliby siź do zbrojowni po uprzednim cichym zlikwidowaniu trzech straæników na zewn±trz budynku. Ich miejsce zajźliby nasi, ubrani w mundury SS. 

 

Broń zosta³aby rozwieziona rollwagonami do kluczowych pozycji na zewn±trz obozu, w czasie gdy dowodz±cy oficerowie uzbroiliby swoich podkomendnych w magazynie broni. Wed³ug naszych obliczeń, w przeci±gu dwóch godzin moglibymy mieę dwukrotnie wiźksz± si³ź uderzeniow± od za³ogi SS w Auschwitz.

 

Najniebezpieczniejsz± przeszkod± do pokonania stanowi³y dwa rzźdy wieæ, jeden otaczaj±cy g³ówny obóz, oraz drugi, o wiele wiźkszy obejmuj±cy teren pracy wiź¼niów. (...) Na usuniźcie ich i zajźcie wieæ wartowniczych wyznaczylimy wyborowych strzelców, przewaænie zawodowych oficerów i podoficerów." 

 

Gdy Niemcy rozlokowali wiź¼niów w ten sposób, æe kaæde komando zakwaterowane zosta³o w ca³oci w jednym bloku (ok. 08.1942), niewiadomie u³atwili przygotowywane plany walki. W. Pilecki zastosowa³ wówczas podzia³ Auschwitz I na bataliony, kompanie i plutony, posiadaj±ce wyznaczone rejony dzia³ania.

 

"Kaædy batalion przez tydzień by³ s³uæbowym, tzn. æe jego zadaniem by³o wyst±pienie w razie jakiego nalotu, zrzutu broni." Kaædy blok mia³ byę szkieletem plutonu, "który w momencie "wybuchu" sta³by siź tak wielki, jak wielu zdo³aj± za sob± porwaę, unieszkodliwiaj±c od razu element proniemiecki." Pilecki wyznaczy³ dowódcź bojowego ca³oci oraz dowódców poszczególnych batalionów. Stworzono w organizacji doradcz± komórkź planowania.

 

Plany zaw³adniźcia obozem by³y stale rewidowane w miarź jak cz³onkowie organizacji ginźli i przy³±czali siź do niej nowi. Równieæ ci±g³a ekspansja obozu stwarza³a stale nowe przeszkody do pokonania. Straty by³y ogromne kaædego dnia, ale si³a konspiracji tkwi³a w jej znaczeniu psychologicznym i moralnym.

 

 

Silni "warsztatowcy"

 

Æo³nierze i oficerowie armii konspiracyjnej, ale teæ i wielu cywili, zaadaptowa³o siź w obozie do roli rzemielników - specjalistów. Komanda robocze by³y bardzo róæne. Nie tylko dlatego, æe obóz by³ samowystarczalny, a wiźc musia³y istnieę grupy: fryzjerów, stajennych, lusarzy, lekarzy, pielźgniarzy, muzyków, a nawet - w razie potrzeb w³adz obozowych - kartografów czy zdunów, lecz takæe z powodu produkcji rzemielniczych prowadzonych nierzadko przez esesmanów nieoficjalnie.

 

Polacy stawali siź potrzebni, jako pracownicy, wed³ug oceny W. Pileckiego, lepsi od Niemców. Pracowali wiźc w snycerni, garbarni, ³yækarni, stolarni tworz±cej artystyczne i inkrustowane wyroby i meble lub dzie³a rze¼biarskie. Wysi³ek fizyczny utrzymywa³ sprawno¶ę miź¶ni i rozwija³ si³y. Z czasem uda³o siź teæ organizowaę dodatkowe poæywienie.

 

Niektórzy z konspiratorów, to by³y, jak pisa³ W. Pilecki, ch³opy waæ±ce ponad 90 kilogramów. W czasie selekcji i badań lekarskich, pod k±tem transportów Polaków do III Rzeszy (03-04.1943), komisja niemiecka nie mog³a nadziwię siź, jak uda³o siź wiź¼niom uchowaę w obozie w tak wietnej kondycji. Komentowano, iæ moæna by z nich stworzyę regimenty wojskowe.

 

 

"Jego i kijem nie dobijesz"

 

Starzy lagrowcy - jak sami siebie nazywali - nie wpadali w panikź z powodu mierci. Mieli juæ za sob± kolejne stopnie krzepniźcia, rodzenia siź szczególnej hardoci. "Na mierę kaædy zawsze by³ gotów" - choę kaædy marzy³, by przedtem odp³acię esesmanom za zbrodnie. Wsparcie organizacji konspiracyjnej, utrzymywana gotowo¶ę do walki dawa³y si³y wewnźtrzne. "Niejeden wiźzień, jad±c autem do gazu, wo³a³ poznawszy w szeregu przyjaciela: “Serwus Jasiu, trzymaj siź!" Macha³ czapk±, kiwa³ rźk±, jecha³ na weso³o. Wszyscy w obozie wiedzieli, dok±d jad±."

 

Wymieniano, jakby nigdy nic, pozdrowienia z kolegami czekaj±cymi w kolejce na mierteln± dawkź fenolu. "Lecz twarde jest serce lagrowca." Dla æywych walka o przetrwanie toczy³a siź dalej. Pó³ godziny pó¼niej, w pobliæu dziennego stosu trupów umierconych fenolem, wymieniano tytoń na margarynź. "Czasem kto nast±pi³ butem na martw±, juæ sztywn± nogź, spojrza³: “Patrzcie. Stasio... No cóæ... Dzisiaj jego kolej, moja moæe w przysz³ym tygodniu..."

 

Tortury w bunkrze, lub wyrok mierci mog³y trafię siź kaædego dnia. "Trzeba samemu przej¶ę pewne stopniowanie, by zrozumieę, æe tak jak dla wiź¼niów znajduj±cych siź w obozie przestrzeń za drutami by³a wolnoci±, tak dla siedz±cego w bunkrze wolnoci± by³ teren obozu. Wydostanie siź wiźc z bunkra - chociaæ w stanie chorobowym - na blok tyfusowy by³o (...) namiastk± namiastki wolnoci."

 

Zdarza³y siź ataki esesmanów równieæ na W. Pileckiego, z których cudem tylko uchodzi³ z æyciem. (12.1941) "Porwa³ siź na mnie (...) uderzaj±c mnie po g³owie i twarzy kijem (...). Widocznie jest to nerwowe, lecz w takich sytuacjach mam grymas (...) co w rodzaju umiechu, co rozwcieczy³o go ponowi³ wiźc uderzenia pa³k± po g³owie i to jeszcze silniej. (...) Przysz³o mi na myl: XY... jego i kijem nie dobijesz - powiedzenie tu³aj±ce siź od czasów którego powstania... i teraz naprawdź siź umiechn±³em. Esesman spojrza³ i wycedzi³: "Du lachender Teufel" ".

 

Innym razem Pilecki podpad³ niejakiemu Walterowi. "Milcza³em i mia³em jaki bezwiedny umiech na twarzy. - Was? Gefällt es dir nicht?! (...) Walter by³ pasjonatem, który jednym uderzeniem przewraca³ cz³owieka. Wtedy dosta³em wiele razy po g³owie i kilka razy leæa³em na ziemi. Stawa³em jednak - jak mówili mi 59 i 61 - na nowo przed nim z grymasem umiechu na twarzy."

 

 

Wyroki wykonywane przez konspiracjź

 

Nie by³a to "mokra robota", lecz wrźcz koronkowa. Wyroki wykonywano w róæny sposób. Jedn± z moæliwoci by³a zamiana kartotek wiź¼niów z wyrokami mierci wydanymi przez Niemców (w tzw. "Aufnahmenkommando" Oddzia³u Politycznego - Politische Abteilung)

 

Szpiegów-volksdeutchy, nasy³anych przez niejakiego Grabnera, wycieńczano rozstrojem æo³±dka przez kilka dni, wywo³anym kropelkami olejku krotonowego, po którym trafiali do szpitala. Tam otrzymywali kojen± dawkź kropelek, a wreszcie zastrzyk - sam w sobie nieszkodliwy, lecz wykonany zardzewia³± ig³±; lub teæ dla odmiany niemiecki lekarz diagnozowa³ otwart± gru¼licź, na podstawie podsuwanych zdjźę p³uc innej osoby, co wystarcza³o, aby pasjonat wykonywania zastrzyków fenolu, Klehr, kwalifikowa³ ich na "szpilź".

 

Wywo³ano teæ epidemiź tyfusu syberyjskiego pomiźdzy esesmanami. "Zaczźlimy w laboratorium HKB hodowaę wszy tyfusowe i puszczaę je na p³aszcze esesmanów, przy kaædym raporcie lub odwiedzinach kontrolnych naszych bloków" (od 02.1942).

Odpowiadaj±c na akcje Niemców, podjźto równieæ "walkź papierow±". Dorobiono klucz do skrzynki pocztowej przeznaczonej na donosy i przegl±dano je, przed pobieraniem korespondencji o godzinie 22.00 przez kata Palitzscha. Niszczono niebezpieczne i niewygodne doniesienia, po czym wrzucano donosy na osobniki szkodliwe.

Preparowano sytuacje lub informacje obci±æaj±ce os³awionych katów - doprowadzaj±c do uwiźzienia ich przez samych Niemców i pozbawienia czźsto funkcji.

 

Czterech polskich uciekinierów pozostawi³o celowo w kieszeni porzuconego p³aszcza list do starszego obozu Bruna, wiź¼nia nr 1. Uciekinier Otto pisa³ w licie, "æe szkoda bardzo, æe nie mog± Bruna zabraę ze sob± tak, jak siź umówili, bo nie maj± czasu i musz± spieszyę, a to wspólne z³oto, co ma Bruno, trudno, niech juæ zostawi sobie. Znane z lotnoci umys³u w³adze, zamknź³y naszego kata, Bruna, do bunkra, gdzie siedzia³ trzy miesi±ce."

"Mokra robota" by³a zakazana nawet w czasie ucieczek, choę wielokrotnie ³atwa do wykonania. "Naleæa³o (...) ucieczkź "montowaę", bior±c pod uwagź nie tylko jej powodzenie, lecz równieæ echo takowej w obozie."

"Organizacja Pileckiego skutecznie z³agodzi³a dziki terror w Auschwitz poprzez wykonywanie wybiórczo wyroków (mierci) na najokrutniejszych oprawcach i nasy³anych konfidentach, "cywilizuj±c" tym pozosta³ych ³otrów" (Stefan P±gowski)

 

 

Zdobycie radia i radiostacji

 

Aparat do prowadzenia nas³uchów radiowych "zorganizowa³" (zim± 1940/41) w warsztatach radiowoelektrycznych przedwojenny pracownik Polskiego Radia i cz³onek ZOW, inæ. Jan Pilecki (Nr P-808). Odbiornik by³ ukryty przez Dr Deringa w gabinecie naczelnego lekarza SS, w Bloku nr 21, w skrytce w pod³odze pod umywalk±. Jako antenź wykorzystano druty telefoniczne rozci±gniźte miźdzy Blokami nr 21 i nr 28. Noc±, kiedy nie by³o lekarzy SS, dr Dering prowadzi³ nas³uch, a rano puszcza³ w obieg zas³yszane komunikaty BBC.

Radiostacja zosta³a zmontowana dziźki pobytowi W. Pileckiego w Funkstelle (orodek radiowo-telegraficzny w komendanturze obozowej), dok±d dosta³ siź celowo (02.1942), wraz z ppor. K. Piekarskim, do pracy na kilka tygodni, jako krelarz-kartograf.

"Co siź tyczy radia, to prócz naszej iskrówki, któr± (...) musielimy w jesieni 1942r. rozmontowaę, i jednego aparatu odbiorczego, uda³o mi siź wkrźcię (...) do miejscowej niemieckiej radiostacji obozu" (...) "dostaę brakuj±ce nam lampy i inne czź¶ci, na które polowalimy od dawna bez rezultatu." (...) "wynios³em ca³y plik druków - szyfrowanych skrótów, uæywanych przez "Funkstelle", tak zwanych "Verkehrabkürzungen". Druki te (...) przekaza³em "cywilom" - cz³onkom Organizacji na zewn±trz"

Przy radiostacji pracowa³ ppor. Alfred Stoessel, który teæ zainstalowa³ j± w piwnicy oddzia³u zaka¼nego bloku szpitalnego. Wiedzia³o o niej tylko kilku wiź¼niów, m.in. por. Antoni Rossa, por. Alfred Stoessel ps. "Fred", ppor. Konstanty Piekarski.

 

"Niestety, nasze radio by³o czynne tylko przez oko³o sze¶ę miesiźcy. Niemcy szybko z³apali nasze sygna³y i rozpoczźli gor±czkowe poszukiwania ich ¼ród³a, bior±c na przes³uchania ca³y szereg ludzi. (...) Dla gestapo nasze sygna³y by³y niezbitym dowodem istnienia organizacji, któr± naleæy zniszczyę. Obawiaj±c siź, æe nasze zabezpieczenia by³y niewystarczaj±ce, latem 1942 powziźlimy decyzjź zdemontowania naszego nadajnika." (por. K. Piekarski)

 

"KP [Krzysztof Piekarski] parokrotnie mówi³ mi o radiu i stacji nadawczej, jakimi rozporz±dza³a Organizacja Pileckiego. (...) Rtm. Kazuba w rozmowie ze mn± w 1979 r. potwierdzi³, æe Organizacja przygotowywa³a czyn zbrojny dla którego obok broni dysponowano takæe radiostacj±." (S. P±gowski)

 

W podobozowych Jawiszowicach funkcjonowa³a radiostacja Inspektoratu Bielskiego AK, w bunkrze lenym i domu Jedlińskich - maj±ca ³±czno¶ę z Londynem i prawdopodobnie z obozow± "iskrówk±".

 

Opanowanie radiostacji niemieckiej zajmowa³o istotne miejsce w planach owiźcimskiego ZOW i mia³o gwarantowaę powodzenie powstania w obozie, ³±cznoci z przyobozowymi strukturami konspiracyjnymi, centralnymi orodkami polskiego podziemia a nawet dowództwami aliantów. Prof. W. J. Wysocki podkreli³, æe dostrzegali to Józef Garliński, Jan M. Gisges, Hermann Langbein, E. Aynat i inni. (Wprowadzenie do "Umykaj±c piek³u")

 

 

Próba si³

"W czerwcu 1942r. w³adze lagru (...) zaaranæowa³a prowokacyjny manewr z zabitym niby przez wiź¼niów Polaków æo³nierzem niemieckim, którego zw³oki ostentacyjnie przywieziono, lecz naprźæenie jakie odczuwa³o siź przez parź dni wród wiź¼niów Polaków i nasza postawa wyczuta doskonale przez w³adze, powstrzyma³y j± od dalszej akcji i sprawź zatuszowano.

Wtedy i pó¼niej przez szereg miesiźcy, do 7 marca 1943r., bylimy doskonale zdolni do opanowania lagru w kaædej chwili i tylko wzgl±d na sytuacjź ogóln± na zewn±trz, brak rozkazu, jakiego nalotu, który by nam (jako vis - major) rozwi±za³ rźce, moæliwo¶ę popadniźcia w kolizjź z interesem ogólnym dla dobra sprawy i tym podobne, powstrzymywa³ nas od dzia³ań samorzutnych."

 

Zdobywanie poæywienia

 

Oczywicie nie kaædy móg³ pracowaę w kuchni czy magazynie æywnociowym. W 1942 ¼ród³em zdobywania jedzenia sta³a siź tzw. "kanada". Od czasu sprowadzania transportów Æydów z Zachodniej Europy nap³ywa³a wraz z nimi æywno¶ę. Lepsze produkty Niemcy przeznaczali do kasyna, gorsze za do kuchni. Esesmani i kapo zaczźli nazywaę obóz "kanad±".

 

Wiź¼niowie ³amali zakazy, podkradali i przemycali jedzenie, uznaj±c, æe grabione i tak przez Niemców sta³o siź "niczyje". Organizacja konspiracyjna dopuszcza³a do tego, ze wzglźdu na konieczno¶ę przetrwania. By³o to bardziej etyczne, niæ kradzieæ "krwawego" z³ota lub diamentów.

 

W ten sposób wiź¼niowie mieli dostźp do margaryny, cukru, serów holenderskich, pomidorów, ciastek, czekolady, cytrusów, fig czy daktyli - produktów, których nie by³o wówczas w Polsce. "G³odu z powodu "kanady" juæ nie by³o w obozie. Paczki jeszcze bardziej stan æywnociowy poprawi³y."

 

Od Boæego Narodzenia 1942 w³adze obozu zezwoli³y na otrzymywanie przez wie¼niów paczek æywnociowych. ¬ród³em nieoficjalnego zdobywania dodatkowych paczek by³a paczkarnia, w której pracowa³ Pilecki (02.1942). Czźsto paczki przychodzi³y do zmar³ych juæ wiź¼niów i poddawane by³y segregacji. Pilecki odrywa³ z paczki adres, przewraca³ papier na drug± stronź, ponownie pakowa³ i adresowa³ do którego z æyj±cych kolegów, informowanego o paczce w ci±gu dnia. "W jedn± noc stara³em siź “wysy³aę" osiem paczek, po dwie paczki na kaædy batalion."

 

 

Jeli mierę, to na weso³o

 

Rozstrzelanie 256 wiź¼niów, nazwane "pacyfikacj± lubelszczyzny" (28.10.1942) mog³o staę siź momentem spontanicznego buntu. "Czekalimy na decyzjź tych 265. Ich bunt rozwi±za³by nam rźce. Skrupu³y si³± faktu zgodnie z naszym æyczeniem lub wbrew takowemu, musia³yby odpa¶ę. Obóz by³by w naszym rźku. Czekalimy. Zadecydowali inaczej. Trzeba by³o widzieę, jak dzielnie szli na mierę." (...) "Zdecydowali, æe ich obowi±zkiem, ze wzglźdu na moæliwo¶ę represji w rodzinach,... jest zgin±ę.

(...) Kolumna 265 maszerowa³a ra¼no, w wyrównywanych pi±tkach, silni, m³odzi, wybrani. Niejeden dowcipkowa³, wiźkszo¶ę mia³a umiech na ustach, bo przewaænie byli to lagrowi weterani. Nieraz sami obserwowali (...), kto i jak w obliczu mierci siź zachowa³ (...) ca³a kolumna, bez æadnej eskorty, szli sami (...) nie naraæ± przecieæ na mierę lub katusze matek, æon i dzieci. Przeæycia piek³a wynios³y ich juæ na pewne wyæyny duchowe (...) zapytywalimy siebie, czy ludzie na wolnoci oceni± to i zrozumiej± kiedykolwiek?" 

W. Pilecki pisz±c, zarówno "Raport W", jak dwa lata pó¼niej "Raport Witolda", wci±æ pamiźta³ panuj±cy tego dnia stan naprźæenia i szczegó³y niewykorzystanej okazji. W zasiźgu rźki by³ magazyn zapasowy broni pod biurem budowlanym.

 

"Niemcy wcale nie wzmocnili straæy, a nasze wszystkie komanda oczekiwa³y tylko znaku" (...) "Tych dziewiźę marnych wieæyczek i z g³ównej wartowni, dwunastu zaledwie “gemeinów", którzy podczas eskorty nosili karabiny na pasach przyzwyczajeni do naszego spokoju, a brali je do rźki dopiero przed obozem, w obawie przed w³adz±."

 

Za skazańcami sz³o dwóch esesmanów, w tym znienawidzony Palitzsch. Palili papierosy. "Wystarczy³o, by ostatnia pi±tka zrobi³a w ty³ zwrot, a tych dwóch oprawców przesta³oby istnieę." Gdyby ca³y obóz powsta³ - rozwaæa³ W. Pilecki - moæliwo¶ę represji by³aby trudniejsza.

(...) "Postanowili umrzeę “na weso³o", æeby wieczorem o nich dobrze mówiono. Niech mi kto powie, æe my, Polacy, tego nie potrafimy..."

 

Ryzyko na przekór Niemcom

 

Mog³o dotyczyę rzeczy wydaj±cych siź drobnymi - jak przemycanie pod gro¼b± kary mierci zdobytego jedzenia. "Stopień ryzyka æycia w Owiźcimiu róæni³ siź od ryzyka na ziemi i by³ stale tak wysoki, æe nic nie znaczy³o ryzykowaę æyciem dla byle jakiej - sprawiaj±cej rado¶ę - drobnostki. Urobiona tutaj jaka nowa psychika wymaga³a trochź radoci op³aconej w³anie ogromem ryzyka."

 

"Jak obliczy³ pdch. 90, z rze¼ni na same tylko ¦wiźta Boæego Narodzenia [1942 r.] przeniesiono przez bramź, pomimo ci±g³ych rewizji, 700 kg wyrobów masarskich."

"Kiedy przyjecha³ z jak±¶ komisj± Heinrich Himmler, a 59 w tym czasie by³ sztubowym na bloku 6 (...) i by³ pouczony, jak ma sk³adaę raport Himmlerowi, przed którym siź wszystko trzźs³o. Gdy nast±pi³ ten uroczysty moment i Himmler wszed³ na salź, 59 stan±³ przed nim i... nic nie powiedzia³. A potem rozemia³ siź i Himmler równieæ siź rozemia³. Moæe uratowa³o go to, æe z Himmlerem byli dwaj jacy cywilni panowie, a takie ³agodne obejcie siź z wiź¼niem robi³o mu potrzebn± reklamź (...).

Innym razem, w garbarni, 59, widz±c przez okno na dziedzińcu komisjź, która zwiedza³a warsztaty i kierowa³a siź do drzwi (...) chwyci³ w±æ gumowy i niby robi±c porz±dek, oblewaj±c ciany i pod³ogź, obla³ specjalnie i dok³adnie komisjź z³oæon± z niemieckich oficerów. Udaj±c ogromnie przeraæonego rzuci³ wźæa na ziemiź, stan±³ na baczno¶ę i... znowu nic mu nie by³o.

Kiedy kolumny wiź¼niów wraca³y do obozu, zatrwoæone posźpnymi mylami, wtedy raptem 59 dononym g³osem wydawa³ komendy polskie, licz±c g³ono: raz, dwa, trzy..."

 

Czekanie na rozkaz

 

W. Pilecki nie by³ odosobniony w opinii, iæ obóz moæna by³o zdobyę i wyzwolię. Lata pó¼niej, w 1989, jego wspó³towarzysz, por. K. Piekarski napisze: "Jeli by nawet tylko 1000 ludzi osi±gnź³o cel i dosta³o siź do partyzantów, by³o to lepsze od biernego czekania na eksterminacjź. Tomasz ["Tomasz Serafiński" czyli W. Pilecki] jako g³ównodowodz±cy, Stan Kazuba, Henryk Bartosiewicz i wielu innych podziela³o moje zdanie. (...) Jeszcze teraz jestem przekonany, æe w roku 1941 i 1942 bylimy w stanie zlikwidowaę za³ogź SS i opanowaę obóz w przeci±gu paru godzin. Bod¼ców ku temu mielimy dosyę. (...) Jednakowoæ, stanowi±c tylko czź¶ę armii podziemnej z komend± g³ówn± w Warszawie, tego rodzaju akcja musia³a byę skoordynowana z jednostkami dzia³aj±cymi na zewn±trz."

 

"Prawie wszyscy uciekinierzy nieli tylko jedn± wie¶ę: Jestemy w stanie zorganizowaę udane powstanie! Potrzebne nam jest po³oæenie najbliæszej jednostki partyzanckiej oraz sabotaæ dróg, którymi SS mog³oby nas odci±ę od partyzantów. Mimo tego rozkaz podjźcia akcji nigdy nie nadszed³." ("Umykaj±c piek³u", por. K. Piekarski)

 

 

"Bylimy czuli na punkcie kobiet"

 

To, co nas z perspektywy wiedzy historycznej juæ nie dziwi - istnienie kobiecych obozów, likwidowanie ludnoci cywilnej - dla rotmistrza Pileckiego i jego wspó³towarzyszy by³o zjawiskiem zdumiewaj±cym i budz±cym pogardź. Dla u³ana, gentelmana o szlacheckim pochodzeniu i starannym wychowaniu, widok "bohaterów" - jak ich okrela³ - na koniach, lub z psami, pźdz±cych kobiety niczym byd³o by³ wraæliw± spraw±.

 

W. Pilecki opisuj±c komanda kobiece uæywa³ takich zwrotów, jak: "szatki" pokrwawione, "stópki" grzźzn±ce w b³ocie, "twarzyczki" z których znika³ z czasem umiech i kobieco¶ę...

 

Stawia³ pytania: jak my dzisiaj, uwaæaj±cy siź za rozwiniźtych cywilizacyjnie moæemy spojrzeę w twarz ludziom z dawnych wieków?

 

Alarmuj±ce treci raportów

Raporty do sierpnia 1943 nie podawa³y jednoznacznie liczby ofiar, lecz ich dane pozwala³y szacowaę, æe by³o to juæ ok. miliona. Odnotowywano zmiany w metodach zbrodni:

08.1941 - wykonanie pierwszego eksperymentu uæycia gazu i zbudowanie po nim komór gazowych; w 1942 gazowano przeciźtnie 3 tysiźcy Æydów i "rźcznie" zabijano do tysi±ca ludzi dziennie;

od wiosny 1942 - wykańczanie wiź¼niów zastrzykiem fenolu wprost w serce; za czasów W. Pileckiego w obozie zabito w ten sposób 14 tysiźcy osób;

od 03.1942 - uruchomienie Obózu Kobiecego; od wiosny 1942 - podjźcie eksperymentów na m³odych Æydach: prób sztucznego zap³odnienia sztucznym nasieniem oraz sterylizacji kobiet i mźæczyzn zabiegami chirurgicznymi i nawietleniami;

od 03.1942 - wybudowanie 2. nowych krematoriów na elektryczne, 3-minutowe spalanie i budowanie nastźpnych; od 05.1942 - kierowanie transportów Æydów wprost do Auschwitz II-Birkenau bez rejestracji;

Obs³ugź dla tych makabrycznych operacji stanowili wy³±cznie ochotnicy æydowscy zorganizowani w Sonderkommando. Podobnie, jak podczas likwidowania zbiorowych grobów, powsta³ych w czasie, gdy pźk³ komin krematorium, wybudowanego w 1940. Pracuj±cy przy grobach i paleniu zw³ok Æydzi-ochotnicy æyli tylko po 2 tygodnie.

Stosowanie w komorach gazowych 2. rodzajów gazu (dok³adny opis), zabijaj±cego grupy ludzi w ci±gu kilku minut; osi±gniźcie rekordowej zdolnoci roboczej KL Auschwitz - 30 tysiźcy ludzi zagazowanych dziennie;

 

"Do IX.42 zagazowano w Owiźcimiu 468.000 nierejestrowanych Æydów. Od IX.42 do pocz±tku VI.43 przyby³o oko³o 60.000 Æydów z Grecji (Saloniki, Ateny), ze S³owacji i protektoratu Czech i Moraw - 50.000, z Holandji, Belgii i Francji - oko³o 60.000. z Chrzanowa - 6.000, z Kźt, Æywca, Suchej i Slemienia (?) z okolic± - 5.000. Z ludzi tych æyje dzi 2%. Z tych 98% do gazu przewaænie zupe³nie zdrowych m³odych ludzi i palono ich nawpó³ æywcem (...)

Obecnie zbudowano w Brzezince 3 duæe krematorja, na 10.000 ludzi dziennie, które nieustannie pal± zw³oki i przez ludno¶ę miejscowa nazywane s± "wiecznym ogniem". (...)

W 1943 r. zebrano w obozie koncentracyjnym w Brzezince oko³o 10.000 Cyganów ze wszystkich państw okupowanych i Rzeszy (...) Od 20.VI. przybywaj± do obozu koncentracyjnego w Owiźcimiu (Brzezinka) masowe transporty, a mianowicie: 1 transport 870 ludzi z Nicei (p³d. Francja); 1 transport ponad 500 ludzi z Berlina, 900 l. z Salonik, 2 transporty z Bendsburga - 1.600 l. 1 transport z Sosnowca, 1 transport z Lublina - 391 ludzi. W transportach tych jest 80% Æydów i 20% Cyganów z Grecji i p³d. Francji. Z tych ludzi pozosta³o moæe w obozie 10% æywych, pozosta³e 90% odrazu po przybyciu zaprowadzono do komory gazowej i zagazowano. Zw³aszcza dzieci i kobiety wogóle nie dostaj± siź do obozu. (Raporty ZOW AK (Rotmistrza Pileckiego) z Auschwitz, Owiźcim 10.VII.1943r.)

"Nazwiska zbrodniarzy obozu koncentracyjnego Owiźcim: Obersturmführer - Höss - komendant obozu; Hauptsturmführer - Schwarz (...); Hauptsturmführer - Aumeier (...); Untersturmführer - Sell (...); Obersturmführer - Schoppe; Obersturmführer - Stibitz; Hauptsturmführer - Müller; Dozorczyni - Drexler; (...) starsza dozorczyni - Mandl (...); Untersturmfürer - Grabner; Oberscharführer - Kirschner; Oberscharführer - Boger, Lachman i Untersturmführer - Woznic" (Raporty ZOW AK (Rotmistrza Pileckiego) z Auschwitz, Owiźcim Dnia 12.VIII.1943).

 

Po wojnie komisja radziecka pracuj±ca w obozie ustali³a, æe w KL Auschwitz zamordowano 5 mln osób. Obecnie uznaje siź, æe zamordowano 1,1 miliona osób, w tym 960 tysiźcy Æydów. Niektórzy historycy twierdz± jednak, æe dane zosta³y zbyt zaniæone.

 

¦wiadkowie treci raportów

"Raport W" i "Raport 'Teren S'" powiadczone zosta³y w Warszawie podpisami wielu wspó³towarzyszy konspiracji, miźdzy innymi dostarczaj±cych meldunki.

 

Wspomnienia o W. Pileckim pojawi³y siź w publikacjach: Edwarda Ciesielskiego (Wspomnienia owiźcimskie, Wyd. Literackie, Kraków, 1968), por. Wincentego Gawrona "Podjab³oniecki", "Wit" (Ochotnik do Owiźcimia, Calvarianum, Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Owiźcim 1992), por. Konstantego Piekarskiego (Escaping Hell 1989/Umykaj±c piek³u 2000)

 

Ucieczka

Na prze³omie 1942/1943 ZOW poniós³ duæe straty. Niemcy zg³adzili wielu konspiratorów, z najbliæszego otoczenia Pileckiego, bźd±cych w ZOW niemal od pocz±tku (Alfred Stössel z pierwszej "pi±tki" i p³k Jan Karcz, kieruj±cy ZOW w Birkenau).

 

Zaczźto przenosię wiź¼niów z niskimi numerami do obozów na terenie III Rzeszy. W sumie wywieziono 7.5 tysi±ca zdrowych Polaków: 5 tysiźcy do Neuengamme, Buchenwaldu, Sachsenhausen, Gross-Rosen i Flossenbürga (10.03.1943) oraz 2.5 tysi±ca do Mauthausen (10, 11.04.1943). W. Pileckiemu uda³o siź podstźpem unikn±ę transportu symuluj±c chorobź dziźki za³oæeniu pasa rupturowego na czas "badań lekarskich".

 

W³adze obozu "uzna³y, æe tak wielkie skupisko Polaków, w których same przeæycia wywo³ywa³y zdeterminowanie, robi±c z nich jednostki zdecydowane na wszystko, skupione na terenie polskim, maj±ce oparcie w terenie - jest niebezpieczeństwem." W. Pilecki napisze pó¼niej rozgoryczony, æe realno¶ę buntu polskich wiź¼niów dostrzega³y jedynie w³adze niemieckie.

 

Zacza³ mysleę o ucieczce z obozu. Zda³ sobie sprawź, æe powinien osobicie przedstawię w Komendzie G³ównej AK sytuacjź w KL Auschwitz i interweniowaę w sprawie akcji zbrojnej i wyzwolenia wiź¼niów.

 

Z kilku koncepcji ucieczki, Pilecki zdecydowa³ siź na ucieczkź przez komando wypiekaj±ce chleb w piekarni ulokowanej poza obozem. Przygotowuj±cy siź do ucieczki W. Pilecki, Jan Redzej i Edward Ciesielski otrzymali od cz³onków ZOW: cywilne ubrania z magazynu odzieæy, przybory do golenia, 400 dolarów, klucz do drzwi piekarni, rodek nasenny, preparat myl±cy psy i cyjanek potasu.

 

Podstźpem, przez szpital, zostali przyjźci do komanda piekarzy. Uciekli w noc niedzieli wielkanocnej (26/27.04.1943). Wyczekiwanie na w³aciwy moment ucieczki, w czasie pracy na nocnej zmianie w piekarni, wykonywanie kolejnych czynnoci: normalnych obowi±zków i jednoczenie otwierania ukradkiem kolejnych zamków drzwi, ich wywarzanie, przebieranie siź, przeciźcie kabla telefonicznego - by³o niczym sk³adanie pasjansa, w którym ruchy wszystkich obecnych w otoczeniu musia³y byę w³aciwie zgrane.

 

Wreszcie uda³o siź otworzyę drzwi i uciekinierzy wydostali siź na wolno¶ę. Oddano za nimi 9 strza³ów. Æadnych konsekwencji dla pozosta³ych wiź¼niów z powodu tej ucieczki nie by³o.

 

Na trasie ucieczki, w Winiczu, Pilecki pozna³ osobicie autentycznego Tomasza Serafińskiego z którym zaprzyja¼ni³ siź i korespondowa³ niemal do końca. W czasie oczekiwania na efekty kontaktów prowadzonych z podziemiem W. Pilecki, wykona³ dla niego dwa obrazy.

 

Tomasz Serafiński, ps. "Lisola", zastźpca komendanta placówki AK w Winiczu, przes³a³ meldunek komendantowi Okrźgu Krakowskiego o uciekinierach, z prob± o nawi±zanie ³±cznoci ze zbrojnym podziemiem. Przedstawi³ teæ szczegó³owy raport o zbrodniach pope³nianych w Auschwitz wraz z precyzyjnym planem akcji zbrojnej w celu odbicia wiź¼niów owiźcimskich.

 

W. Pilecki nawi±za³ kontakt z Warszaw±. "Montowa³em oddzia³ przy pomocy 84 i 180, chc±c ewentualnie, jeli z Warszawy przyjdzie akceptacja mego planu, uderzyę na Owiźcim po porozumieniu siź z kolegami w obozie. Mielimy z koleg± 180 trochź broni i mundurów niemieckich."

 

Dowództwo Okrźgu Krakowskiego potraktowa³o trójkź zbiegów i plan ataku na obóz z rezerw±, obawiaj±c siź, czy nie jest to prowokacja. Pilecki uda³ siź do Warszawy (23.08.1943), licz±c na zgodź KG AK i przyspieszenie momentu przeprowadzenia akcji odbicia wiź¼niów owiźcimskich.

 

W Warszawie (25.08.1943), skontaktowa³ siź z oficerem KG AK, dr Henrykiem Gnoińskim ps. "Zygmunt" (wczeniej w Referacie "C" III Oddz. SZP, pó¼niej w ZO), zajmuj±cym siź wówczas sprawami kacetu w Auschwitz. Apelowa³ o atak na Owiźcim, ale jego projekt uznano za niewykonalny si³ami AK.

 

Napisa³ wówczas "Raport W", "Raport terenu 'S'". Apele Rz±du RP w Londynie do Brytyjczyków, o zbombardowanie obozu pozostawa³y bezskutecznie.

 

Komendant G³ówny AK, gen. Tadeusz Komorowski ps. "Bór" podtrzyma³ i zatwierdzi³ wniosek planu ataktu na obóz si³ami partyzanckimi tylko w wypadku, gdyby Niemcy zamierzali dokonaę masowego mordu na wiź¼niach.

 

Za³oga obozu owiźcimskiego sk³ada³a siź z oddzia³ów SS i liczy³a ponad 3 tysi±ce ludzi. Wokó³ Auschwitz skoncentrowane by³y jednostki Wehrmachtu, si³y policji i funkcjonariuszy administracyjnych. Zak³adano, æe si³y partyzanckie mog³yby je powstrzymaę walk± i otworzyę obóz koncentracyjny tylko na oko³o pó³ godziny. Wiź¼niowie, którzy nie zdo³aliby w tym czasie opucię obozu skazani byliby na zag³adź.

 

W pobliæe obozu KG AK wys³a³o dwóch cichociemnych. Jeden z nich, ppor. Stefan Jasieński ps. "Alfa", wys³any (09.1944), mia³ przygotowaę rozpracowanie pod k±tem planowanego uderzenia Grupy Operacyjnej "Odra". Zosta³ ranny (ok. 29.09) w Malcu, aresztowany i przewieziony do KL Auschwitz. Wed³ug londyńskich zróde³ ppor. "Alfa" przeæy³ obóz, 10.05.1945 przedosta³ siź do Wielkiej Brytanii, gdzie zagin±³. Byli wiź¼niowie Owiźcimia, twierdz± za, æe Jasieński zgin±³ w obozie w 1944.

W. Pilecki w Warszawie zrozumia³ powci±gliwo¶ę KG AK i niewykonalno¶ę planu ataku w istniej±cych realiach. Lojalnie przekaza³ te informacje æo³nierzom w Auschwitz konspiracyjnym kana³em do kpt. Stanis³awa Kazuby.

Nadal angaæowa³ siź w sprawy owiźcimiaków. Kontaktowa³ siź z rodzinami wiź¼niów, udzielaj±c im, w miarź moæliwoci, wsparcia materialnego z funduszów AK. Aæ do wybuchu Powstania Warszawskiego ca³y czas by³ w kontakcie z podziemiem obozu. Komórk± wiźzienn± Oddzia³u II KG-kryptonim "Kratka" kierowa³ wówczes (od 01.1944) Jan Redzej ps. "Klemens", wspó³towarzysz ucieczki z Auschwitz.

 

Dalsze dzieje W. Pileckiego - udzia³ w Powstaniu Warszawskim, pobyt w oflagu, do³±czenie do II Korpusu Polskiego we W³oszech i powrót z w³asnego wyboru i na osobisty rozkaz gen. W. Andersa do Polski, by prowadzię dzia³alno¶ę wywiadowcz± na rzecz II Korpusu - w czasie, gdy wszyscy æo³nierze AK ratowali siź ucieczk± za granicź - to kolejne karty heroizmu i nieustannej walki o suwerenno¶ę kraju.

 

W. Pilecki zosta³ zatrzymany 8.05.1947 (wed³ug danych UB: 5.05.1947) i po rocznym pobycie w wiźzieniu na ul. Rakowieckiej, ciźækich torturach i procesie skazany na karź mierci. Wyrok na rtm. Witoldzie Pileckim, strza³em w ty³ g³owy, wykonano 25.05.1948, o godz. 21.30, w starej kot³owni wiźzienia mokotowskiego.

 

Funkcjonariusz wiźzienny, prawdopodobnie W³adys³aw Turczyński, wywióz³ noc± zw³oki w juchtowym worku i potajemnie pogrzeba³, przypuszczalnie na tzw. "£±czce" - dzi kwatera "£" cmentarza Pow±zkowskiego. Prochy bohatera pozostaj± NN - nieznane i nierozpoznane. 

 

 

Rahabilitacja

 

Rehabilitacja rtm. Witolda Pileckiego przez Izbź Wojskowa S±du Najwyæszego nast±pi³a dopiero 1.10.1990.


W licie otwartym kombatantów i historyków "O sprawiedliwosę i prawdź" (01.1993) domagajacych siź wymierzenia sprawiedliwoci æyjacym jeszcze w Polsce zbrodniarzom stalinowskim, morderstwo s±dowe na Witoldzie Pileckim pos³uæy³o jako jeden z trzech przyk³adów.

 

W 1995 Witold Pilecki zosta³ pomiertnie odznaczony Krzyæem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2006 - Orderem Or³a Bia³ego.

 

W 2002 IPN wniós³ akt oskaræenia przeciw prokuratorowi Czes³awowi £apińskiemu oskaræaj±cemu w procesie rotmistrza. £apiński zmar³ w 2004 r.

 

O pamiźę o rotmistrzu Pileckim wytrwale i skutecznie walczy od kilku lat Micha³ Tyrpa z Krakowa twórca fundacji "Paradis Judeorum". Fundacja zainicjowa³a akcjź spo³eczn± "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki") oraz lobbuje na rzecz superprodukcji filmowej pt. "Ochotnik do Auschwitz" i zainteresowania realizacj± filmu amerykańskiego aktora i reæysera Mela Gibsona.

 

Kolejnym dzia³aniem Fundacji s± starania o uznanie przez koció³ p. W. Pileckiego za b³ogos³awionego (W. Pilecki kierowa³ siź w æyciu wartociami patriotycznymi i wiar± chrzecijańsk±, zafascynowany by³ ksi±æk± Tomasza z Kempis "O naladowaniu Chrystusa")

 

 

Bohaterowie Walki czy Ofiary reæimów

 

Micha³ Tyrpa wyst±pi³ takæe z inicjatyw± ustanowienia 25 maja - w rocznicź s±dowego mordu wykonanego na rotmistrzu - Miźdzynarodowym Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem. W Parlamencie Europejskim inicjatywź tź przedstawi³a pos³anka Hanna Foltyn-Kubicka (PiS), a Instytut Pamiźci Narodowej zorganizowa³ wystawź i konferencjź dotycz±c± æycia i okolicznoci mierci Rotmistrza.

 

Polsk± inicjatywź poparli Brytyjczycy, natomiast spotka³a siź ona ze sprzeciwem polskich europos³ów. Podczas g³osowania, 2.04.2009 w Europarlamencie w sprawie ustanowienia Rotmistrza Witolda Pileckiego patronem Miźdzynarodowego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem - 22 eurodeputowanych z Polski g³osowa³o przeciw. G³osowanie w tej sprawie odby³o siź dwa razy. Za pierwszym razem pos³owie wstrzymali siź od g³osów - za drugim g³osowali przeciw.

 

W przyjźtej rezolucji na temat "¦wiadomo¶ę europejska a totalitaryzm" eurodeputowani opowiedzieli siź za og³oszeniem 23 sierpnia Europejskim Dniem Pamiźci Ofiar wszystkich reæimów totalitarnych i autorytarnych.

 

"Negocjacje w sprawie rezolucji by³y bardzo trudne(...) wykrelono z dokumentu wszystkie pojedyncze przyk³ady, takæe np. zbrodnie katyńsk± (...) Jednoczenie chciano pozostawię masakrź w Srebrenicy, ale po naciskach takæe j± wykrelono. Skoro nie moæna by³o wpisaę Katynia, to dlaczego Srebrenicź?

(...) Prawica wola³a wynegocjowaę w³asny dokument, bo rozmowy z lewic± by³yby jeszcze bardziej skomplikowane. (...) Czź¶ę lewicowych deputowanych nie chcia³a uznaę Paktu Ribbentrop-Mo³otow." (prof. Wojciech Roszkowski)

 

Byę moæe istniej± jeszcze szanse powrócenia do idei uczczenia pamiźcia o rotmistrzu Pileckim w czasie wnoszenia poprawek do projektu.

 

Bez w±tpienia ofiary reæimów totalitarnych zas³uguj± na swój dzień, jednak ze wzglźdu choęby na ilo¶ę ofiar na przestrzeni ca³ego poprzedniego wieku - zas³uguj± teæ szczególnie na upamiźtnienie bohaterowie walki z reæimami. Osobicie przypuszczam, æe rotmistrz Witold Pilecki, nawet w momencie wykonywania na nim wyroku mierci, nie chcia³by byę uwaæany za "ofiarź". Niektórzy ludzie po prostu maj± tak± szczególn± konstrukcjź psychiczn±.

 

 

¬ród³a:

 

1. Dr inæ Stefan P±gowski - O¶wiadczenie o udziale por. Konstantego Piekarskiego w dzia³alno¶ci Armi Krajowej w KL Auschwitz zorganizowanej tam przez rtm. Witolda Pileckiego

2. Prof. Wies³aw Jan Wysocki - Wprowadzenie do "Umykaj±c piek³u"/"Escaping Hell" por. Konstantego Piekarskiego

3. Konstanty Piekarski - "Umykaj±c piek³u", 2000

4. "Raport Witolda" - "Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901-1948"
Chrzecijańskie Stowarzyszenie Rodzin Owiźcimskich, 2000.

5. "Raport 'W' ", "Raport 'Teren S' "- opr. na podstawie publikacji dr. Adama Cyra "Raport Witolda - Witold Pilecki (Tomasz Serafiński)" - Biuletyn Nr 12 Towarzystwa Opieki nad Owiźcimiem (Warszaw - Wrzesień 1991). S³owo wstźpne: prof. Józef Garlinski z Londynu, by³y wiźzień KL Auschwitz.

 

 

Marzenna Donajski