|
Agnieszka Sadlakowska
Biznes
2006.11.23 Nasza Polonia
Pod ko¶cio³em gra³ na akordeonie mê¿czyzna z warkoczem. W pewnej odleg³o¶ci od niego formowali pó³okr±g Peruwiañczycy w têczowych chustach. Po przeciwleg³ej stronie rynku, na wolnej przestrzeni miêdzy straganami, stroi³ saksofon surinamski jazzman, którego zawsze warto by³o pos³uchaæ .
Dziewczyna w czarnej sukience ustawia³a na kozio³kach cymba³y, brodaty ch³opak obok niej wyjmowa³ skrzypce z futera³u: - "Oj, dyna dyna, przepi³o siê i teraz ni ma ..." - zanuci³ skocznie .
Ptasznik ustawia³ klatki z go³êbiami i z kanarkami. Dalszy widok zas³ania³a szafa z lustrem, w którym odbija³a siê sterta starych ubrañ na sprzeda¿, a nad wszystkim górowa³a ambona, przywieziona zapewne z jakiegos ko¶cio³a. Krzes³a, zastawy sto³owe ustawiane wprost na dywanach rozes³anych na ziemi tworzy³y dalsza perspektywe miejsca, które przemierzalem co sobotê, choæ nie w poszukiwaniu przedmiotów do nabycia. Lubi³em ludyczn± atmosferê tego rynku . - To s± ³apacze snów . Wiesza siê je nad ³ó¿kiem. Indiañskie - obja¶ni³. - Sprowadzasz z Ameryki ? - Nie, sam robiê. S±siad jest Indianinem, Pokaza³ mi ró¿ne ciekawe rzeczy, ma³o tu znane . - Ludzie to kupuj± ? - zainteresowa³em siê. - Ró¿nie - rzek³ wymijaj±co Carlo - zapalisz ? Zacza³ nabijaæ co¶, co wygl±da³o jak fajka pokoju. Poczu³em s³odki, korzenny zapach . - Nie palê, niestety - odpowiedzia³em zgodnie z prawd±. Chcia³em siê konkretnie dowiedzieæ, ile kosztuje wynajêcie straganu na targowisku, ale Carlo jakby odp³yn±³, zapatrzy³ siê w niebo ponad dachówkami kamienic, zaj±³ czym innym. Nie chcia³em mu przeszkadzaæ. Nie chcia³em te¿ odej¶æ. - Niech przyniesie, postawi siê, zobaczymy, jak id± - kiwna³ g³ow± Carlo . - Powiem mu .
Udalo mi siê co¶ osi±gn±æ; gdyby Carlo i Pablo siê dogadali, mo¿e by siê da³o ³apaæ sny w krysztaly .
Amsterdam , 2006.
Agnieszka Sadlakowska
|