|
Gazeta
Wyborcza
>
Artykuły
Najlepsze
uczelnie dostan± więcej
Rozmawiała
Aleksandra Pezda 2008.02.14 10:18 Gazeta Wyborcza

Rozmowa
z prof. Barbar± Kudryck±
minister nauki i szkolnictwa wyższego
|
więcej zdjęć
ZOBACZ
TAKŻE
-
Zrobimy
sobie Oksford (14-02-08,
00:00)
-
Bajka
o studiach (13-02-08,
10:24)
-
Nie
wszędzie s±
frustraci (13-02-08,
10:19)
-
Studia
to nie towar (13-02-08,
19:11)
-
Czy
studia musz±
być nudne? (12-02-08,
18:44)
-
Będ±c
młodym naukowcem (12-02-08,
00:00)
-
Nasz
uniwersytet to wymarzone miejsce dla naukowych nierobów (12-02-08,
00:00)
-
Przełożonym
brak odwagi (12-02-08,
00:00)
-
Polska
Anemia Nauk: Czy na studia też trzeba emigrować? (11-02-08,
00:00)
-
Polska
Anemia Nauk (11-02-08,
00:00)
SERWISY
|
Aleksandra
Pezda: Za¶niedziała
kadra naukowa, przestarzały
sprzęt, słabe
możliwo¶ci
awansu - taka jest diagnoza stanu polskich uczelni opracowana przez
socjologów Collegium Civitas pod egid±
Komitetu na rzecz Rozwoju Nauki Polskiej. Co pani z tym zrobi?
Prof. Barbara Kudrycka: Wprowadzę
zmiany, inaczej przez otwarte granice uciekn±
nam studenci. Tyle że
nikt na ich miejsce nie przyjedzie, bo na wielu polskich uczelniach
z angielskim rzekomo jako językiem
wykładowym
tylko czę¶ć
zajęć
prowadzona jest po angielsku. Zbyt mało
wykładowców
język
ten zna.
Podobne do naszych problemy
maj±
także
uczelnie niemieckie czy francuskie. Też
przestały
być
konkurencj±
na rynkach ¶wiatowych,
dlatego od pewnego czasu s±
tam wprowadzane reformy. U nas też
potrzebne.
Chcę
m.in. wyodrębnić
najlepsze kierunki na najlepszych uczelniach i szczególnie je dofinansować.
Naukowcom z tych uczelni postawię
wyższe
wymagania i wprowadzę
zasadę,
by mogły
zatrudniać
profesorów z zagranicy. To pobudzi ferment intelektualny na najwyższym
poziomie.
Przecież i dzi¶
można sprowadzać
naukowców na wykłady.
- Tak. Natomiast żaden
wybitny naukowiec z zagranicy nie przyjedzie pracować
za polsk±
pensję.
Dlatego szukam sposobów, by dofinansować
uczelnie.
Sk±d te pieni±dze?
- Na infrastrukturę
badawcz±,
na projekty czy na badania mamy przecież
ponad 4 mld euro z trzech unijnych programów operacyjnych do wydania
do 2013r.
Jak pani minister wybierze te uczelnie flagowe?
- Warto¶ć
konkretnego kierunku studiów jest prosta do ustalenia - to dorobek
kadry, innowacyjno¶ć
dydaktyki i jako¶ć
badań.
Niektóre dane, np. liczba i
jako¶ć
publikacji kadry, s±
znane resortowi. Zlecę
ekspertom ich weryfikację.
Reszt±
powinna się
zaj±ć
Państwowa
Komisja Akredytacyjna. Teraz Komisja skupia się
tylko na tym, żeby
wykluczyć
najgorsze kierunki. Czemu nie miałaby
tworzyć
rankingu najlepszych?
|
Komisja powinna oceniać
kierunek studiów również
na podstawie m.in. jako¶ci
prac pisanych przez studentów, bo to wła¶nie
¶wiadczy
o poziomie dydaktyki. Nie można
brać
pod uwagę
tylko kwestii formalnych, czy jest spełnione
minimum kadrowe i programowe, oraz ile było
publikacji. Innowacyjno¶ć
uczelni nie może
polegać
tylko na lepszym zarz±dzaniu,
ale też
na innowacyjno¶ci
programowej.
Jak
Komisja sobie z tym poradzi? ¦rodowisko
profesorskie jest nastawione negatywnie. Aż
huczy, że mianowała
pani do Komisji doktorów bez nazwiska i dorobku.
- Czyli z jednej strony chcemy przeciwdziałać
kumoterstwu w nauce i żeby
młodzi
pracownicy, czyli doktorzy, mieli co¶
do powiedzenia, a z drugiej - mamy stabilizować
obecny system? Doktor też
potrafi ocenić,
który kierunek studiów jest realizowany na tyle kiepsko, że
trzeba go zamkn±ć.
Dlatego umie¶ciłam
w Komisji m.in. osoby, które może
nie maj±
jeszcze rewelacyjnego dorobku naukowego, ale za to kształciły
się
za granic±
i znaj±
inn±
metodykę
pracy ze studentami. Jednak kierownikami poszczególnych zespołów
oceniaj±cych
kierunki w Komisji będ±
naukowcy z większym
do¶wiadczeniem.
¦rodowisko
było
zbulwersowane raczej tym, że
wprowadziłam
do Komisji przedstawicieli uczelni niepublicznych. A ja uważam,
że
te same standardy trzeba stosować
w ocenie uczelni publicznych i niepublicznych. I na jednych, i na drugich
s±
kierunki słabe,
s±
i dobre. Komisja ocenia uczelnie z obu sektorów, więc
oba powinny być
w niej reprezentowane.
Chce pani też zaangażować
naukowców z PAN do intensywnej pracy dydaktycznej na uczelniach. Jak ich
zmobilizować?
- Zaoferuję
większe
pieni±dze,
np. z funduszy unijnych - mamy tam blisko miliard euro na tzw. projekty
miękkie,
z których można
finansować
m.in. studia doktoranckie. Zależy
mi na tym, żeby
najlepsi nasi naukowcy na kierunkach flagowych prowadzili elitarne studia
doktoranckie. Żeby
nie rozdrabniali swego potencjału
na zajęcia
w uczelniach zawodowych.
Chciałabym,
żeby
doktoranci również
otrzymywali godne stypendia. Wówczas na pewno stworzymy szanse wykreowania
wybitnych uczonych, ale wobec nich będziemy
też
mieli większe
wymagania zwi±zane
z prac±
badawcz±,
np. więcej
publikacji w najlepszych pismach ¶wiatowych,
tak by¶my
mogli powiedzieć:
to s±
nasze najlepsze uczelnie, to s±
nasi najlepsi studenci i z nimi będziemy
konkurować
ze ¶wiatowej
sławy
uczelniami.
A
je¶li wybrany kierunek nie utrzyma
kursu?
- To straci status kierunku flagowego.
Co z pozostałymi uczelniami?
- Cóż,
niew±tpliwie
uczelnie flagowe wykreujemy trochę
ich kosztem, ale pozostan±
jako ważny
element rynku naukowo-edukacyjnego. Pełniłyby
rolę
dydaktyczno-naukow±,
bowiem oczywi¶cie
musz±
też
dalej prowadzić
badania i zabiegać
o studentów. Jednak oczekiwania wobec jako¶ci
badań
i publikacji będ±
inne, nie trzeba będzie
np. mieć
publikacji w cenionych na ¶wiecie
pismach.
Zmieni pani ¶cieżkę
kariery naukowej?
- Nie chodzi o to, żeby
j±
zmieniać.
Masowo¶ć
studiowania obniżyła
poziom doktoratów, więc
habilitacja nadal jest pierwszym poziomem, który wskazuje na samodzielno¶ć
naukow±
pracownika.
Chciałbym
natomiast wprowadzić
kadencyjno¶ć
stanowisk w zakładach
i katedrach, ale limitowan±.
Będziemy
też
dyskutować
o możliwo¶ciach
zlikwidowania zasady, że
tylko profesor tytularny może
być
kierownikiem katedry. Zleciłam
już
Radzie Nauki weryfikację
systemu punktacji za publikacje naukowe, tak żeby
publikacje w pismach cenionych na ¶wiecie
były
szczególnie wysoko oceniane.
Ciekawe jest to, że
przedstawiciele studentów podczas konferencji zorganizowanej przez mój
resort domagali się
niedawno, by do prowadzenia wykładów
dopu¶cić
magistrów. Twierdz±,
że
dobry, komunikatywny magister może
ich więcej
nauczyć
niż
niejeden profesor. Przy czym nie uważam
oczywi¶cie,
że
wszyscy profesorowie s±
złymi
dydaktykami.
Więc dopu¶ci
pani magistrów do wykładów?
- Jednak nie. Ale doktorów - czemu
nie? Na przykład
w wyższych
szkołach
zawodowych. Wykładaj±
tam profesorowie dojeżdżaj±cy
z uczelni w dużych
miastach i swoje wykłady
często
traktuj±
tam jak dopust boży.
Czemu ich nie odci±żyć?
Mam więc
nadzieję,
że
uda się
obniżyć
kryteria wymaganej liczby samodzielnych pracowników naukowych dla uczelni
licencjackich, których zdaniem jest przygotowywanie do pracy zawodowej.
Chcę
też
zwiększyć
udział
praktyków w zajęciach
dydaktycznych w takich uczelniach.
I ograniczyć wieloetatowo¶ć?
- Teraz nie możemy
tego zrobić,
bo mamy za mało
kadr, ale mam nadzieję,
że
w końcu
dobre uczelnie zaczn±
tę
zasadę
stosować.
Zreszt±
zmusi nas do tego niż
demograficzny.
Będ±
płatne studia?
- Obecnie w Polsce mamy i tak mieszany
system, bo w uczelniach państwowych
studenci płac±
na studiach zaocznych, a znowu studenci uczelni prywatnych otrzymuj±
fundusze z budżetu
państwa
na stypendia socjalne i naukowe. Zespół
ds. reform będzie
zastanawiać
się
nad tym problemem. Dyskusję
na ten temat rozpoczęli
zreszt±
sami rektorzy uczelni publicznych.
Jak pani do tego przekona polityków? Wszystkie ugrupowania polityczne
s± przeciw.
- Już
OECD zwróciło
nam uwagę,
że
obecny system nie jest sprawiedliwy. Bo większo¶ć
i tak płaci
za studia. Ci na tzw. bezpłatnych
studiach stacjonarnych płac±
za życie
w dużym
akademickim mie¶cie.
A studenci zaoczni i wieczorowi za
ciężkie
pieni±dze
dostaj±
usługę
gorsz±
jako¶ciowo:
mniej zajęć,
ze zmęczonymi
po zajęciach
na studiach dziennych wykładowcami
i dostęp
do bibliotek "przetrzebionych" przez studentów stacjonarnych.
Po to prowadzimy tak szerokie konsultacje w ¶rodowisku
akademickim, aby wybrać
rozwi±zanie
najlepsze.
***
Czekamy na Wasze opinie i komentarze:
listydogazety@gazeta.pl
¬ródło:
Gazeta Wyborcza
|