Dziennikarskie… wiństwo?

 

2008.04.12 Nasza Polonia

 

Wszyscy znamy powiedzonko z mora³em: cz³owiek cz³owiekowi wilkiem. Okazuje siź, niestety, coraz czź¶ciej, æe zjawiska - niegdy stanowi±ce margines w rodowisku dziennikarskim - dzi moæna uj±ę lapidarnie, parafrazuj±c tamto powiedzenie: dziennikarz dziennikarzowi wini± jest...

 

No, bo jak inaczej powiedzieę, kiedy dziennikarz z dorobkiem, wp³ywowy redaktor naczelny najwiźkszego dziennika za wielk± wod±, obecnie z powrotem na eksponowanym stanowisku w telewizji, TVN24, bezceremonialnie wykorzystuje pomys³ kolegów po piórze dla w³asnego splendoru?

 

Jak moæna nazwaę tak± sytuacjź, gdy po okresie wspó³pracy, z której laury dzielię powinni wspólnie, we wstźpie do wieńcz±cej dzie³o publikacji, przypisuje zas³ugi tylko swojemu tytu³owi, czyli sobie? Natomiast pomys³odawcź przedsiźwziźcia i partnera w realizacji pomija g³uchym milczeniem?

 

Czy dlatego, æe ten - "ma³osilny", czyli bez koneksji i wp³ywów - pozosta³ za oceanem, zagubiony w kraju bia³ych nied¼wiedzi, w æywic± pachn±cej Kanadzie, wiźc nie wie, co w odleg³ej polskiej trawie piszczy?

 

Takie refleksje nasuwaj± siź po przeczytaniu listu otwartego Marii Frydrychowicz, twórczyni i redaktorki popularnego i redagowanego do niedawna z Montrealu internetowego "Comiesiźcznego Magazynu Polonii ¦wiecie Nasz".

 

List, kierowany do redaktora naczelnego tygodnika "Polityka" w Warszawie, Jerzego Baczyńskiego oraz do by³ego redaktora naczelnego "Nowego Dziennika" w Nowym Jorku, Macieja Wierzyńskiego zamieszczony zosta³ na ³amach Magazynu Kontrateksty.

 

Znamy Mariź Frydrychowicz z okresu wczeniejszej wspó³pracy, jaka zaistnia³a pomiźdzy naszymi redakcjami i teraz trudno jest nam przej¶ę obojźtnie wobec wydarzeń, jakich jestemy wiadkami.

 

W pocz±tkach roku 2004 Maria Frydrychowicz, od wielu lat zamieszkuj±ca w Montrealu, jako jedna z pierwszych dostrzeg³a potrzebź internetowego magazynu dla Polaków æyj±cych poza Krajem. Takiego magazynu, który w sposób globalny i na dobrym poziomie porusza³by sprawy Polonii i upowszechnia³ wiedzź na jej temat.

 

Otworzy³a "Comiesiźczny Magazyn Polonii - ¦wiecie Nasz" ufaj±c, æe sprawa siź rozkrźci, æe pozyska fundusze i fachowców do wspó³pracy. Uwaæa³a, æe skoro ³±czy w sobie dowiadczenie pracy w zawodzie dziennikarza z okresu poprzedzaj±cego jej emigracjź, posiadaj±c wiedzź w dziedzinie komunikowania informacji i mediów oraz znajomo¶ę technik multimedialnych, ma rzadk± moæliwo¶ę, samodzielnie stworzyę oryginalny, nowoczesny magazyn internetowy.

 

Po czterech latach przyznaje, æe eksperyment j± pokona³. Ale to juæ ca³kiem inna historia, o której kiedy opowiemy przy innej okazji. Wy³oni siź z niej obraz w mikroskali, obraz sytuacji polskich mediów na emigracji. Nie jest to obraz weso³y.

 

Sposób na spopularyzowanie "¦wiecie Nasz" jego redaktorka dostrzeg³a w zorganizowaniu konkursu o wiatowym zasiźgu wród emigrantów polskich. Ostatecznie, wspólnie z dziennikarzem, Andrzejem Gawźckim, którego Maria wci±gnź³a do wspó³pracy nad magazynem, zdecydowali, æe skieruj± go do tzw. "emigracji posolidarnociowej".

 

Byli przekonani, æe pomys³ chwyci, poniewaæ tej kategorii emigracji polskiej nie dano dot±d g³osu ani nie powiźcono jej wiźkszej uwagi. Ponadto zbliæa³a siź 25 rocznica Sierpnia i z ni± w³anie "¦wiecie Nasz" chcia³o zwi±zaę swój konkurs. Przygotowali zatem jego za³oæenia merytoryczne, regulamin, sk³ad jury, na czele którego mia³ stan±ę i na co wyrazi³ zgodź, znakomity pisarz Janusz G³owacki.

 

Swój entuzjazm i plany musieli jednak wyhamowaę w obliczu preliminarza finansowego. Nie do¶ę, æe trzeba by³o zdobyę fundusze na nagrody dla uczestników konkursu, to takæe naleæa³o zabezpieczyę je na honoraria dla jury i uwzglźdnię wszystkie inne, obiektywnie niema³e i niemieszcz±ce siź w moæliwociach Marii Frydrychowicz, koszty jego organizacji. Sk±d wzi±ę potrzebne tysi±ce dolarów?

 

Starali siź o pomoc po tej i po tamtej stronie wielkiej wody. Pukali m.in. do milionerki i znanej filantropki amerykańskiej, Barbary Johnson, do organizacji polonijnych (choę te s± z regu³y biedne) w Stanach i w Kanadzie. Bez powodzenia. W końcu nie widz±c innego wyjcia, za cenź pomocy w jego organizacji postanowili podzielię siź pomys³em na konkurs, na pamiźtniki emigrantów polskich, jak i przewidywanym sukcesem, z jak±¶ duæ± i ustosunkowan± redakcj± polonijn±.

 

Wyselekcjonowali trzy emigracyjne tytu³y, ale zaczźli i zakończyli na najwiźkszym z nich, "Nowym Dzienniku" z Nowego Jorku, bo tam ich pomys³ z punktu "kupi³" Naczelny. Mediatorem z ramienia "¦wiecie Nasz" zosta³ Andrzej Gawźcki, który z racji zamieszkiwania w stanie NY redakcjź "Nowego Dziennika" mia³ w zasiźgu rźki.

 

Sprawy nabra³y przypieszenia, kiedy Maciej Wierzyński nawi±za³ kontakt z naczelnym "Polityki" w Warszawie, Jerzym Baczyńskim. Szybko znalaz³y siź tak potrzebne pieni±dze i najlepsza pomoc organizacyjna. Uk³ad pomiźdzy "¦wiecie Nasz" i "Nowym Dziennikiem", potwierdzony dæentelmeńsk± umow± o wspó³pracy, milcza³ taktownie na temat podzia³u korzyci ze wspólnego przedsiźwziźcia.

 

To, jak i trudno¶ę w nawi±zaniu merytorycznej, bezporedniej komunikacji z Maciejem Wierzyńskim, niepokoi³o Naczeln± "¦wiecie Nasz". Zaufa³a jednak partnerom, uspokojona zapewnieniami Andrzeja Gawźckiego, æe wszystko jest w jak najlepszym porz±dku a upominanie siź o gwarancje na pimie od tak powaænych partnerów by³oby niezrźczne.

 

Wkrótce, 16 lutego 2005, na rozk³adówce "Polityki" konkurs og³oszono. Prócz rozszerzenia jego zasiźgu czasowego, wprowadzono ma³o istotne zmiany do za³oæeń i regulaminu. Podano teæ fundatorów nagród i wymieniono sk³ad jury a w nim Mariź Frydrychowicz.

 

Nastźpnie anons "Polityki" powieli³y pozosta³e wspó³pracuj±ce redakcje. "¦wiecie Nasz" dodatkowo rozes³a³ informacje o konkursie do zaprzyja¼nionych portali i redakcji czasopism polonijnych. Zaaranæowa³ teæ kilka wyst±pień, podczas których Maria Frydrychowicz propagowa³a konkurs w radiostacjach polonijnych m.in. w Kanadzie, Stanach i Australii. Wkrótce wspomnienia zaczź³y nap³ywaę.

 

Po trwaj±cym kilka miesiźcy etapie czytania i selekcji setek prac przez osoby desygnowane z ramienia poszczególnych redakcji, zwyciźzców wy³oniono w listopadzie 2005. W tym czasie Andrzeja Gawźckiego, mediatora z okresu zawi±zywania wspó³pracy pomiźdzy "¦wiecie Nasz" a "Nowym Dziennikiem", nie by³o juæ u boku Marii Frydrychowicz.

 

Osamotniona szefowa "¦wiecie Nasz" konsekwentnie trwa³a przy swoich zamierzeniach. Oprócz czasoch³onnych zadań, przypadaj±cych na ni± ze wzglźdu na wspó³pracź jej tytu³u nad konkursem, przygotowywa³a comiesiźczne wydania magazynu. Wspó³praca z dwudziestu kilkoma korespondentami z ca³ego wiata, opracowania od strony graficznej, deweloperskiej, redakcyjnej i merytorycznej, w pojedynkź, sprawia³y, æe doba kurczy³a siź do rozmiarów mikroskopijnych.

 

Przez nastźpne dwa lata tytu³ rozwija³ siź dynamicznie. Ros³a nie tylko liczba jego dzia³ów i rubryk, ale, co najwaæniejsze, przybywa³o powaænych i znanych autorów, wartociowych materia³ów i czytelników. Tak by³o, aæ do wrzenia 2007, kiedy to Maria Frydrychowicz zdjź³a "¦wiecie Nasz" z sieci.

 

"Magazyn - jak mówi - by³ wówczas w "pick performance", ale nadmiar pracy, przekraczaj±cy moæliwoci jednej osoby, przy braku jakiejkolwiek pomocy finansowej i trudno¶ę w znalezieniu wspó³pracowników, poza autorami tekstów, którzy chcieliby pracowaę z ni± równieæ bez wynagrodzenia, zadecydowa³y o tej dramatycznej decyzji.

 

Jak w tym kontekcie i niezaleænie od niego pogodzię siź z ciosem, jakim jest dla niej wydana niedawno ksi±æka: "My emigranci. Wspomnienia wspó³czesnych Polaków z æycia na obczy¼nie", pod redakcj± Wies³awy Pi±tkowskiej-Stepaniak a wydanej przez Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego w 2007 r.

 

Dlaczego ciosem? Otóæ dlatego, æe na obwolucie tej starannie wydanej pozycji, która zamieszcza znaki graficzne "Nowego Dziennika" i "Polityki", zabrak³o loga pomys³odawcy i zarazem trzeciego wspó³organizatora konkursu, kanadyjskiego "Comiesiźcznego Magazynu Polonii ¦wiecie Nasz".

 

Nie do¶ę na tym, bo we wstźpie do tego wydania napisano: "Teksty zawarte w ksi±æce to niewielka, ale charakterystyczna czź¶ę z kilkuset wypowiedzi emigrantów, którzy nades³ali je jako odzew na apel najwiźkszej polskiej gazety wydawanej poza granicami kraju, nowojorskiego "Nowego Dziennika" i wspó³pracuj±cej z nim w tym dziele redakcji tygodnika "Polityka"(...)"

 

Te s³owa s± nieprawd±, s± krzywdz±ce. Pomija siź tu bowiem pomys³odawcź i wspó³organizatora przedsiźwziźcia. Inicjatora konkursu, który umoæliwi³ wydanie ksi±æki. Tym bardziej jest to niezrozumia³e i, co wiźcej, nieetyczne, æe w ksi±æce zamieszczono piźę pamiźtników nades³anych w ramach konkursu na adres pominiźtej na ok³adce i we wstźpie montrealskiej redakcji. Ich orygina³y nadal znajduj± siź w Montrealu, w archiwum "¦wiecie Nasz".

 

Pomijaj±c ten skandaliczny incydent - a nie jest on bynajmniej jedynym, który ilustruje szersze zjawisko w polskich rodowiskach twórczych, jak i wiadczy o instrumentalnym traktowaniu Polonii - sama ksi±æka, a wiźc zgromadzone w niej wspomnienia s± pasjonuj±c± i pouczaj±c± lektur±. Zw³aszcza godn± polecenia tym wszystkim, którzy wyraæaj± opinie o powojennej emigracji polskiej i oceniaj± postawy oraz motywy emigrantów. Czźsto krytycznie i bez g³źbszego zastanowienia.

 

Analiza tych postaw moæe byę takæe kluczem do zrozumienia problemów aktualnie, na naszych oczach, postźpuj±cego wychod¼stwa z kraju.

 

Trudno poj±ę, jakimi motywami kierowali siź Maciej Wierzyński i Jerzy Baczyński oraz jak± rolź odegra³ w tej historii najwiźkszy polonijny dziennik nowojorski "Nowy Dziennik", æe w tak bezceremonialny sposób, by nie uæyę mocniejszych okreleń, przyw³aszczyli sobie cudzy pomys³, starania o realizacjź i w końcu miesi±ce ciźækiej pracy w trakcie prowadzenia konkursu.

 

Na wspomniany na wstźpie list otwarty, teraz publikowany na stronie Magazynu "Kontrateksty", obaj panowie nie raczyli odpowiedzieę. Czy odpowiedz± na ten sam list skierowany do nich teraz z ramienia Redakcji "Kontratekstów", okaæe siź za jaki czas.

 

Sygna³y z wielu stron wiata, jakie docieraj± czy to do naszej Redakcji, czy to przewijaj± siź po stronach internetowych pism polonijnych wskazuj±, æe przyk³ady nieetycznego zachowania, czasem wrźcz zwyk³ej kradzieæy intelektualnej staj± siź czym powszechnym. Co, co kiedy by³o marginesem, zdaje siź byę dzisiaj norm±. Czy naleæy przechodzię obojźtnie wobec takich zjawisk?

 

Jeli kto, kto przeczyta ten tekst zna, spotka³ siź lub sam pad³ ofiar± - nazwijmy to - ³atwowiernoci i tak przebiegaj±cej "wspó³pracy", jak w przypadku Marii Frydrychowicz i jej Magazynu "¦wiecie Nasz", niechaj zechce napisaę do Redakcji "Kontratekstów". Byę moæe okaæ± siź one zal±ækiem kolejnego materia³u, tym razem o sytuacji prasy polonijnej i jej faktycznej sytuacji, zw³aszcza wobec rodzimych mediów, od których, o naiwnoci, naleæa³oby siź spodziewaę wsparcia i pomocy.

 

Zapewniamy teæ, æe w³asno¶ę intelektualna z pewnoci± pozostanie przy tym, kto j± wytworzy³.

 

Witold Filipowicz

Warszawa, kwiecień 2008 r.

mifin@wp.pl

 

 

Maria B. Frydrychowicz;

Do roku 1989 dziennikarz Redakcji Spo³eczno-Ekonomicznej Polskiej Agencji Interpress w Warszawie. W Kanadzie, jako freelancer, pisuje do czasopism polonijnych m.in. Biuletynu Polonijnego w Montrealu, Gazety w Toronto, Panoramy Polskiej w Edmonton, nowojorskiego Nowego Dziennika i Super Expressu oraz paru tytu³ów internetowych, w tym Kontratekstów i PAP Polonia dla Polonii.

Wspó³pracuje okazjonalnie z Polskim Programem Radia CFMB w Montrealu i innymi radiostacjami polonijnymi na wiecie. W pocz±tkach roku 2004 otwiera internetowy, spo³eczno-kulturalny Comiesiźczny Magazyn Polonii ¦wiecie Nasz, powiźcony sprawom bliskim rodowiskom polonijnym, który do wrzenia r. 2007 wydaje i redaguje przy wspó³udziale ponad 20 korespondentów ze wiata.