rp.pl >> Świat >> USA

Bush obiecuje: Pomożemy polskiej armii

Jacek Przybylski, Piotr Gillert 10-03-2008, ostatnia aktualizacja 10-03-2008 19:54 rp.pl

Z pełną życzliwością, ale do bólu konkretnie. Tak premier Donald Tusk określił atmosferę swej rozmowy z prezydentem George’em W. Bushem


źródło: AFP

Donald Tusk z prezydentem George'm W. Bushem

 


źródło: AFP

Konferencja Tusk-Bush



zródlo: AFP
Szef MSZ, Radosław Sikorski i sekretarz stanu Condoleeza Rice

+zobacz więcej

Jak mówią polskie źródła dyplomatyczne, Amerykanie ostatecznie zaakceptowali podczas tej wizyty nasze spojrzenie na sprawę tarczy, czyli to, że - jak podkreślał Tusk - "sama tarcza nie zwiększa bezpieczeństwa Polski". Premier powiedział, że Warszawa podpisze umowę, tylko gdy będzie miała stuprocentową pewność, iż będziemy w jej wyniku bezpieczniejsi.

- To, co nazwałbym przełomem, to moje wewnętrzne przekonanie, że pan prezydent osobiście i strona amerykańska dzisiaj bardzo precyzyjnie rozumieją nasze oczekiwania i - jeżeli mogę tak powiedzieć - akceptują nasz punkt widzenia, jeśli chodzi o zasady współpracy w tej kwestii - oświadczył Tusk.

Politycy rozmawiali też o drażliwej sprawie zniesienia wiz dla Polaków. Polski premier odpowiedział, że rozumie problemy proceduralne z tym związane, i dał do zrozumienia swemu gospodarzowi, iż jest to w coraz większym stopniu problem amerykański, a nie polski. Według Tuska Bush zapowiedział "z serdeczną determinacją", że osobiście dopilnuje, by Polska jak najszybciej została włączona do programu bezwizowego, gdy tylko spełnioną zostaną wymogi formalne (obowiązuje próg 10 procent odmów wizowych, który na razie nasz kraj przekracza).

Zanim doszło do spotkania w Białym Domu, polski premier rozmawiał - jak większość polskich polityków, którzy przyjeżdżają tu z wizytą - z profesorem Zbigniewem Brzezińskim. Podczas wspólnego śniadania w hotelu Hay Adams naprzeciwko Białego Domu Tusk wysłuchiwał opinii byłego doradcy prezydenta Cartera o dwustronnych negocjacjach oraz innych istotnych dla naszej polityki bezpieczeństwa kwestiach.

W niedzielę polski premier miał w programie tylko jedno spotkanie: z przedstawicielami Polonii. Prosto z lotniska w Nowym Jorku pojechał do restauracji Polonaise Terrace na Greenpoincie, gdzie wraz z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim został przyjęty uroczystą kolacją przez polonijne elity. Specjalnie na tę okazję z Chicago przyleciał szef Kongresu Polonii Amerykańskiej Frank Spula.Premier zapewnił Polonusów, że nasz kraj "nie będzie frajerem" w rozmowach o tarczy z Amerykanami, chociaż nie ma też zamiaru zachowywać się wrogo wobec naszych sojuszników.

Po południu Tusk miał wrócić do Nowego Jorku, gdzie przed odlotem do kraju przewidziano spotkanie z sekretarzem generalnym ONZ Ban Ki Munem i przedstawicielami największych amerykańskich organizacji żydowskich.

 

Potem premier miał wrócić do Polski - znowu samolotem rejsowym LOT, mimo incydentu, do którego doszło w drodze do USA. Jak podał "Dziennik", w niedzielę - gdy boeing z premierem Tuskiem leciał nad Atlantykiem - do biura LOT w Nowym Jorku zadzwonił anonimowy rozmówca, który poinformował, że w samolocie jest sześciokilogramowa bomba. Pokład przeszukali polscy oficerowie BOR i amerykańskie służby, jednak nie odnaleźli ładunku wybuchowego. - Wcześniej, zanim premierem został Donald Tusk, otrzymywaliśmy tego typu telefony podczas różnych uroczystości. Pierwszy raz tego typu alarm dotyczył jednak samolotu - powiedział "Rz" rzecznik prasowy BOR Dariusz Aleksandrowicz. Dodał, że śledztwo prowadzą Amerykanie przy współudziale polskich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Rozmówcy "Rz" mówią, że odnalezienie sprawcy nie powinno zająć więcej niż kilka dni. A eksperci podkreślają, że latanie samolotem rejsowym jest bardziej niebezpieczne. - Jeżeli premier wykorzystuje ogólnodostępne linie, a nie samolot rządowy, to zapewnienie mu bezpieczeństwa jest dużo bardziej skomplikowane i musi je zapewniać o wiele więcej funkcjonariuszy BOR - tłumaczy Krzysztof Liedel, ekspert ds. terroryzmu z Collegium Civitas.

Źródło : Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/