Pofestiwalowy przewodnik po "Polskiej Animacji"

2008.11.23 Nasza Polonia

 

Krytycy i fani filmów animowanych stawiaj± nazwiska najlepszych polskich animatorów wysoko na licie wiatowych mistrzów tego gatunku. Rodowód polskiej animacji można wywieĽć niemal od samych pocz±tków powstawania kina, od Władysława Starewicza (ur. 1882).


Swoja twórczo¶ć filmow± zaczynał on od krótkich dokumentów. Pierwszy film animowany Lucanus Cervus Starewicz zrealizował w 1910 r. - jeszcze zanim w 1912 r. zaczęły powstawać na wiecie filmy długometrażowe. Chwała z tego tytułu stała się udziałem polskiej sztuki animacji, ale również rosyjskiej. Rodzice Starewicza byli Polakami, lecz on sam urodził się w Moskwie; żył i tworzył na Litwie, następnie w Rosji (1911-1918) i najdłużej we Francji (1920-1965), dok±d przeniósł się w niedługim czasie po rewolucji paĽdziernikowej.


Pierwsze filmy Starewicza, z polskimi tytułami, powstały na Litwie: Nad Niemnem (1909), Życie Ważek (1909), Żuki (1910), Walka żuków (1909) Piękna Lukanida (1910 r. - animacja martwych żuków, przemienionych w kukiełki, która przyniosła mu międzynarodowe uznanie). Również w póĽniejszych okresach w jego twórczoci pojawiały się filmy pod polskimi tytułami, jak na przykład Jola, ekranizacja powieci Jerzego Żuławskiego, Pan Twardowski (1917) według powieci Ignacego Kraszewskiego (filmy aktorskie). Władysław Starewicz był jednym z pierwszych europejskich animatorów znanych przed 1960 rokiem w Ameryce i zapraszanych do Ameryki. Niektóre z jego filmów były wywietlane nawet w Chinach.


Filmy animowane powstawały w Polsce również w latach 20-tych i 30-tych. Polska była także jednym z pierwszych krajów, w którym animacje wykorzystywano w celu tworzenia komercyjnych reklam. Najstarsze znalezione przykłady pochodz± z lat 30-tych. Druga wojna wiatowa przerwała ewolucję animacji w Europie Wschodniej, jednakże w latach 60-tych, polscy animatorzy - obok węgierskich i rumuńskich - stali się liderami wiatowymi.

Historyk animacji Giannalberto Bendazzi za cechy najbardziej wyróżniaj±ce polsk± animację uznał “sense of absurdity, surrealism and anguished settings". Organizatorzy London International Animation Festival dodali do tej charakterystyki “love of complex, adult fairytales and a willingness to take the best from western and eastern visual influences".


Marcin Giżycki, specjalista od animacji i go¶ć specjalny festiwalu "Polska Animacja" jaki włanie odbył się w Amsterdamie, odpowiadaj±c na pytania widzów po projekcji pierwszej czę¶ci filmów, opisał polsk± twórczo¶ć jako nios±c± silny przekaz i posługuj±c± się prostymi rodkami. Na przegl±d filmów w Melkweg wybrane zostały najbardziej reprezentatywne filmy ostatnich 60 lat - a więc pocz±wszy od końca lat 40-tych.


Pierwsz± powojenn± animacj± był film Za króla Krakusa Zenona Wasilewskiego z 1947 r., opowiadajacy znan± legendę o m±drym szewczyku Skubie, który zgładził smoka przy pomocy owcy wypchanej siark±. Do animacji użyte zostały drewniane kukiełki w ubrankach z materiałów, przypominaj±ce trochę ludowe rzeĽby. Film otrzymał Złotego Smoka Wawelskiego (1963).

 

Po mierci Stalina (1953), czerwcowej rewolcie w Poznaniu (1956) i odwilży paĽdziernikowej rozpoczęła się w Polsce destalinizacja. Dopuszczono do powstania pewnych elementów pluralizmu w kulturze. Rodz±cy się nowy klimat znakomicie wyczuli Walerian Borowczyk i Jan Lenica. Wspólnie zrealizowali kilka filmów i znaleĽli się od razu w czołówce prawdziwej rewolucji estetycznej, oddziaływuj±c swoj± twórczoci± zarówno na pozostałe kraje Europy, jak i wyznaczaj±c nowe tory wiatowej animacji. Wczeniej realizowano filmy animowane pod silnym wpływem disney’owskiego stylu. Borowczyk i Lenica dostrzegli olbrzymi potencjał w animacji wycinanek papierowych - co między innymi, oznaczało diametralne uproszczenie procesu produkcji filmu. Film mógł zostać stworzony praktycznie przez jedn± osobę, bez niezbędnego do disney’owskich filmów, olbrzymiego zespołu animatorów.

 

W Polsce i Europie Wschodniej Borowczyk i Lenica objawili się jako pionierzy, zarzucaj±cy obowi±zuj±cy przed 1956 r. socrealizm. Zamiast sztuki integruj±cej artystyczn± formę oraz tre¶ć w sposób zrozumiały dla mas - zaproponowali eksperyment i współczesne praktyki artystyczne, takie jak abstrakcja, collage, satyryczny surrealizm.

 

Ich metody animacji ł±cz±ce standardowy styl cartoon z żyw±, ostentacyjn± wycinank± oraz przerywnikami live-action, odniosły masowy sukces dekadęĽniej w Monty Python's Flying Circus (Terry Giliam przyznawał się do inspiracji twórczoci± Borowczyka i Lenicy). W recenzji Travis Miles w Cineaste America’s Leading Magazine on the Art and Politics of the Cinema przeczytać możemy, iż Borowczyk, jako animator może być uznawany za progenitora szkoły estetycznej, do której zaliczaj± się nie tylko Jan Svankmajer, ale także Bracia Quay, a także legion zwi±zanych z MTV animatorów, takich jak Alex Proyas i Fred Stuhr.

 

"Genialno¶ć Lenicy z Borowczykiem objawiła się nie w nowatorstwie technicznym, wynalazczoci - pisał Marcin Giżycki - tylko, przeciwnie, w swoicie nonszalanckim podejciu do istniej±cych technik i konwencji. (...) Ich filmy nie kryły prostoty używanych rodków, niczego nie maskowały, posługiwały się uproszczonym do maksimum ruchem i montażem. Ot, kilka kolorowych papierków, starych fotografii, przedmiotów z lamusa, fragmentów znalezionych rycin."

 

Technika wycinanek Borowczyka i Lenicy sprawiła, że film animowany stał się m±drzejszy. Twórcy przenieli na grunt animacji, język plakatowej metafory, skrótu graficznego. Film animowany przestał być tylko peryferyjn± sztuk± lub przeznaczon± wył±cznie dla dzieci. Trafił do głównego nurtu awangardy. Technika wycinanki, sprawdziła się w twórczoci Borowczyka i Lenicy "jako rodek przekazu zarówno treci humorystycznych, zabawnych, jak i surrealistycznej groteski, po absurd i grozę rodem z Ionesco i Kafki" - pisał Jan Strękowski.

 

Pierwszy film zespołu Borowczyk-Lenica, Był sobie raz (1957) - powstawał spontanicznie, praktycznie bez scenariusza. Posługiwał się bardzo uproszczon±, abstrakcyjn± wycinank± i rysunkiem. Przyjęty został w Europie entuzjastycznie. Autorzy otrzymali nagrody w Wenecji, Mannheim, Brukseli i w Warszawie. Kolejne filmy również uznano za pionierskie, nie tylko na scenie europejskiej, ale i wiatowego surrealistycznego kina absurdu.

 

Drugi z najważniejszych filmów Borowczyka i Lenicy to Dom (1957) - zbudowany z serii "epizodów", ł±cz±cych różne techniki. Collage, wycinankę, technikę pixilacji, powtarzane gesty live-action pomiędzy epizodami odmierzaj±cymi upływ czasu. W jednej ze scen widzimy perukę, wędruj±c± po stole i pochłaniaj±c± jedzenie oraz różne obiekty codziennego użytku. W innej, kobietę okazuj±c± czuło¶ć męskiej głowie manekina, zmieniaj±cej kształt pod wpływem tej czułoci i dezintegruj±cej się. Film może być postrzegany jako ilustracja dziwnego, mechanicznego rytuału. Zagrożenie nieuporz±dkowanego absurdu wszechwiata ukazane ze wzruszaj±c± niewinnoci± i prostot±. Jak zauważyła Urszula Czartoryska, twórców filmu wyróżnia "upodobanie do przedmiotów nieożywionych, do nieartystycznych tworów człowieka, predylekcja do wyzyskiwania rzeczy gotowych". Znakomit± muzykę do filmu skomponował Włodzimierz Kotoński.

 

W Szkole (1958) - groteskowym protecie przeciw musztrze wojskowej, mechanizuj±cej człowieka i pozbawiajacej ludzkiej osobowoci, Borowczyk i Lenica posłużyli się około 400. zdjęciami, sfilmowanymi na stole trickowym. "Szkoła jest (...) szczytem zwięzłoci i prostoty rodków, jest mistrzowskim dziełem montażu, (...) prób± wyzyskania materiału fotograficznego już nie tylko obok normalnych sekwencji kręconych kamer± filmow±, ale zamiast nich" - napisała Urszula Czartoryska.

 

Program festiwalu w Melkweg dużo uwagi powięcił twórczoci Waleriana Borowczyka i Jana Lenicy - również filmom zrealizowanym przez artystów indywidualnie i ich długometrażowym produkcjom aktorskim. Zaprezentowane zostały artystyczne filmy erotyczne Waleriana Borowczyka oraz Wyspa R.O. Jana Lenicy. Stanowi± one jednak oddzielne, szerokie tematy.

 

Z cał± pewnoci± nie można pomin±ć w opisie zaprezentowanych polskich animacji Labiryntu (1962) - najgłoniejszego filmu Jana Lenicy. Głęboko ludzkiego, filozoficznego, wiadomie nawi±zuj±cego do klimatów kafkowskich i sięgaj±cego do twórczoci Maxa Ernsta. W treci autor odwołał się do mitu Ikara. Na przyspieszonym ruchu, niczym w starych filmach, widzimy samotnego, uskrzydlonego mężczyznę w meloniku, który niczym turysta pojawia się w zabytkowym, secesyjnym miecie. Odkrywa totalitarne reguły i nieludzkie zachowania rz±dz±ce tym wiatem. Funkcjonuj± w nim jedynie potwory i bestie, we wszystkie zaułkach, oknach domów a nawet na niebie ponad miastem. Jedn± ze znakomitych scen jest schwytanie głównego bohatera przez człowieka-maszynę i poddanie go badaniom, przewietlaniom, administracyjnym identyfikacjom a nawet próbom kontrolowania i uwięzienia myli. Bezpieczeństwo i ukrycie się przed pocigiem pod±żaj±cym tropem uwolnionego cudem bohatera gwarantuje jedynie upodobnienie się do człekokształtnego stwora. Próba ucieczki na skrzydłach z tego miasta nie udaje się. Bohater kończy jako jeden z licznych w miecie szkieletów, pozbawionych zdolnoci latania. Film interpretowany jest jako metafora ludzkiego losu, ale także, uważany jest, obok Ręki Jiří Trnka (1965), za najbardziej wyszukan± polityczn± animację, jaka kiedykolwiek powstała. Muzykę do filmu skomponował Włodzimierz Kotoński. Film otrzymał wiele nagród, między innymi w Paryżu, Melbourne, Buenos Aires (wyprzedzaj±c film Normana McLarena). W plebiscycie festiwalu w Annecy zaj±ł V. miejsce na licie najlepszych filmów animowanych wiata.

 

Jednak polska animacja, to nie tylko twórczo¶ć Borowczyka i Lenicy. Powróćmy jeszcze na chwilę do lat 50-tych. Jednym z ważnych, pierwszych, powojennych filmów była Zmiana warty (1958) Włodzimierza Haupe i Haliny Bielińskiej, opowiadaj±ca o miłoci pomiędzy księżniczk± a wartownikiem. Jest to animacja pudełek od zapałek. Postaci filmu otrzymały swoj± uproszczon± charakterystykę na etykietkach pudełek. Do¶ć zabawnie wykorzystane zostały możliwoci jakie daj± proste pudełka, ich kinetyka z dodanym dĽwiękiem (na przykład chrapanie wartowników w czasie snu). Niestety uczucie księżniczki i wartownika prowadzi do zapalenia się bohaterów i spłoniecia również pozostałych postaci filmu. Napis końcowy głosi: "palenie zabronione". Film otrzymał I. Nagrodę w Cannes za oryginalny pomysł a także wyróżnienia w Mannheim oraz Edynburgu.


Czerwone i czarne Witolda Giersza z 1963 r. wyróżnia się szczególnie na tle depresyjnych nieco tonacji polskiej twórczoci animacyjnej. Autora poci±gało ożywianie malarstwa a zwłaszcza koloru - zmiany faktury malarskiej i kształtów plamy - oraz wprowadzanie konfliktu pomiędzy kolorami. Wybierał tematy i formuły do¶ć dynamiczne i atrakcyjne - western, corridę, próbę schwytania dzikiego konia, igraszki napisów neonowych. W Czerwone i czarne kolor czerwony reprezentuje sylwetka toreadora, kolor czarny - sylwetka byka. Postaci te - animowane bardzo zręcznie i z dużym talentem malarskim - powstawały na celuloidach przy użyciu wył±cznie plam koloru, bez konturów. Efektem jest lekka, pełna humoru i suspensu, piękna choreograficznie historia. Akcja opowieci przenosi się nawet poza kadr, w przestrzeń trójwymiarow± - co było nowatorstwem filmu. Znakomit± muzykę do filmu skomponował Waldemar Kazanecki. Dzieło to uznawane jest za jeden z najważniejszych polskich filmów animowanych. Film otrzymał nagrody na festiwalach w Krakowie, w Cannes, Edynburgu, Melbourne, Montevideo, Oberhausen i Santa Barbara.


Innym, wspaniałym filmem powstałym w tym samym roku, 1963, jest Fotel Daniela Szczechury. Jest to satyryczna rozprawka ukazuj±ca mechanizm walki o władzę i stanowisko. W monumentalnej, kolumnowej sali jedno z miejsc prezydialnych pozostaje puste, co uruchamia wielki, narastaj±cy wycig kolejnych, nieetycznych tricków wród konkurentów - uczestników zgromadzenia. Film zrealizowany został bardzo oszczędnymi rodkami - papierowej wycinanki figur widzianych w perspektywie z lotu ptaka. Jednakowe, uproszczone sylwetki porównywane s± do figur szachowych lub kółek w maszynie. "Jest to prawie matematyczny wzór posiedzenia wyborczego - bezwzględny w swym ironicznym komizmie" (A. Kossakowski, Polski film...). "Dowcipna i m±dra przypowiastka o karierowiczostwie, celna w treci, nowoczesna w lakonicznym, uproszczonym do maksimum rysunku." (Aleksander Jackiewicz, Życie Literackie, 24/1964) Film otrzymał wyróżnienia i nagrody, między innymi, w Krakowie, Warszawie, Oberhausen, Buenos Aires, Paryżu i Montevideo.

 

Wszystko jest liczb± Stefana Schabenbecka z 1966 r. jest czarno-biał±, linearn± animacj±. W filmie tym, autor zwraca uwagę na to, iż wszystko, co nas otacza, posiada swoj± matematyczna identyfikację - nie wył±czaj±c człowieka. W proroczy sposób film zapowiada nasz± obecn±, zero-jedynkow± rzeczywisto¶ć przypisuj±c jednostkom jednakowe wartoci jedynek, tworz±cych zorganizowane, statystyczne grupy. Film otrzymał nagrody i wyróżnienia, między innymi, im. Andrzeja Munka w Łodzi, w Oberhausen, Annecy, La Felguera, San Francisco, Filadelfii.

 

Klatki, film powstały również w 1966 r. innego autora, Mirosława Kijowicza, można interpretować na różne sposoby. Zarówno jako opowie¶ć o uwięzieniu lub izolacji społecznej jednostek oraz wewnętrznej emigracji - jak i o samotnoci oraz wzajemnym niezrozumieniu. Pod koniec filmu okazuje się, że nie obserwujemy akcji tocz±cej się wył±cznie w jednej klatce, lecz, że każda klatka umieszczona jest w kolejnej klatce, za każdy z uwięzionych ma swojego nadzorcę. Obraz ten równie dobrze można interpretować jako metaforę wieloszczeblowego dumpingu i mechanizmu hamowania wszelkiej indywidualnoci i kreatywnoci. Mirosław Kijowicz uważany jest za głównego, obok Jana Lenicy, przedstawiciela nurtu filozoficznego w polskiej animacji. Film Klatki zrealizowany został metod± czarno-białej, w dużym stopniu linearnej animacji. Muzykę do filmu - jak i do kilku innych filmów Mirosława Kijowicza - skomponował Krzysztof Komeda. Film zdobył nagrody i wyróżnienia w Krakowie, Annecy oraz Locarno.

 

Jeżeli kto widział Apel Ryszarda Czekały z 1971 r., lub zamierza go obejrzeć (jest dostępny w internecie) wszelkie słowa komentarza w zasadzie s± zbędne. Jest to film o bardzo głębokiej i mocnej wymowie, mówi±cy najlepiej sam za siebie. Nie można jednak przemilczeć jego obecnoci wród zaprezentowanych dzieł polskiej animacji. Film ten - jak wszystkie wybitne dzieła - prezentuje najwyższ± czysto¶ć formaln± i maksymaln± oszczędno¶ć rodków. Ukazuje całkowit± bezbronno¶ć jednostki a nawet tłumu, wobec nieludzkiego, lepego i chorego terroru oraz bezskuteczno¶ć jakiejkolwiek akcji. Gestapowiec, prowadz±cy apel, torturuje więĽniów obozu koncentracyjnego wydaj±c bezustannie komendy: "Padnij! Powstań!". Więzień, który zbuntował się przeciw wykonaniu komend został zastrzelony. Na to powstali pozostali więĽniowie, zachowuj±c bierny opór wobec rozkazów. Oni również zostali rozstrzelani. Ostatni z nich, który unikn±ł mierci, powraca do wykonywania komend. Jednak i on ginie (końcowy strzał odbywa się już poza kadrem). Do powtarzalnoci i statycznoci tej sceny - jaka mogłaby się zdarzyć - nie dopuszcza ci±gła zmiana perspektywy kamery i ujęć. Kamera wędruje niekiedy, wraz z rytmem kroków gestapowca, pomiędzy rzędami więĽniów lub też pokazuje obraz z pozycji leż±cej, kryj±c się pomiędzy więĽniami. Film jest wykonany technik± czarno-białej, lapidarnej graficznie, wycinanki, i nie ma w nim muzyki - pojawiaj± się wył±cznie ostre komendy, pełna napięcia cisza lub efekty dĽwiękowe (jeszcze zanim pojawi się obraz lub po jego zakończeniu), takie jak: podjazd poci±gu na stację i szczekanie psów, kroki podkutych butów, strzały, ruch więĽniów wykonuj±cych rozkazy. Film ten, do dnia dzisiejszego, wywołuje silne wrażenie, również wród młodych odbiorców sztuki animacji na wiecie. Otrzymane nagrody: w Krakowie, Oberhausen, Annecy, Cork, Teheran, Nowy Jork.


Kolejny film, Droga Mirosława Kijowicza z 1971 r. i kolejna tego autora czarno-biała, linearna animacja, jak± zobaczylimy w czasie festiwalu, opowiada o nieuchronnym podejmowaniu decyzji w życiu i ich konsekwencjach. Postać człowieka, która dzieli się na dwie czę¶ci, zamierzaj±ce pod±żać odmiennymi drogami, nie będzie już stanowić jednoci. Poszczególne czę¶ci, po odbyciu swoich, niezależnych dróg przestaj± bowiem do siebie pasować, kiedy obie połówki schodz± się ponownie. "Droga to opowie¶ć o człowieku, który - postawiony wobec koniecznoci wyboru - próbuje zrealizować obydwie ewentualnoci na raz" - mówił o filmie reżyser. Film otrzymał nagrody i wyróżnienia w Oberhausen, Mannheim i Barcelonie.

 

W czasie festiwalu zobaczylimy też przykład wymienitej, oryginalnej twórczoci Juliana Antonisza na przykładzie jego ponadczasowego filmu Jak działa jamniczek z 1979 r. Poczucie humoru i unikalna technika, jak± stosował autor - malowania bezporednio na tamie filmowej - nieodmiennie zachwyca wszystkich miłoników animacji a uzyskiwane efekty (żywe, wibruj±ce kształty i kreska oraz rozlewaj±ce się płynne substancje) inspiruj± młodych twórców mog±cych posługiwać się dzi bardziej nowoczesnymi metodami animacji. Wszystkie elementy filmu s± groteskowe i karykaturalne: głos komentarza (narratorem jest pensjonariuszka krakowskiego domu starców z pięknym, kresowym akcentem) i jego tre¶ć, warstwa wizualna wraz z liternictwem, muzyka - skomponowana również przez Juliana Antonisza, wietnie podkrelaj±ca charakter filmu. Obraz ten, posługuj±c się humorystycznymi i nonsensownymi przykładami, porównaniami (do nieistniejacych wynalazków, takich jak: elektryczno-mechaniczna pukawka-stukawka, kapacytron mię¶niowy, pimpdziawóla dyfuzyjna, elektrokapuciocha, koziówka stalowa) analizami a nawet ekonomiczn± kalkulacj± (obliczenie kosztów tysięcy fotodiod biologicznych składajacych się na dwoje oczu motyla na podstawie ceny fotodiody germanowej typu FG 70) stara się przekonać odbiorców do szanowania i naladowania natury ("zbudujmy silnik mię¶niowy cichubieżny"), której poszczególne twory stanowi± niedocigłe wzory dla najbardziej skomplikowanej twórczoci i wynalazczoci ludzkiej. Film zdobył nagrody w Mannheim, w Katowicach, oraz Br±zowego Lajkonika za "oryginaln± wyobraĽnię, wysokie walory plastyczne oraz za inteligentn± parodię stereotypów mylowych" w Krakowie.

 

Film Refleksy z 1979 r. Jerzego Kuci jest refleksj± nad sensem i wartoci± życia. Zdaje się przestrzegać, iż lepe zaangażowanie w walkę może uniemożliwiać dostrzeżenie zagrożenia zbliżaj±cego się z innej strony. Autor pokazuje, na przykładzie owadów, krótkie życie, pełne bezustannych zmagań, w którym panuje drabina zagrożeń - niespodziewanych wyroków losu. Film nie daje odpowiedzi, czy można ocenić wagę zagrożeń i ustrzec się ich. Na pocz±tku opowieci widzimy owada wkładaj±cego wiele pracy i wysiłku w walkę z własnym kokonem, z którego próbuje się uwolnić. Kiedy wreszcie mu się to udaje, nie ma chwili wytchnienia - zostaje zaatakowany przez innego owada. Owady, zajęte mierteln± walk±, kieruj± się wprost do kałuży, gdzie nadal tocz± zacięty bój. W wodzie zaczyna się odbijać sylwetka człowieka, lecz owady jej nie dostrzegaj±. Odbicia człowieka ł±cz± się w kręgach wody z odbiciami szamocz±cych się owadów. Nie ma zwycięzcy w tej walce. Oba owady gin± przydeptane przez człowieka. Samego sprawcy ich tragicznego końca autor nie pokazuje. Jego obecno¶ć, niczym Demiurga, ujawnia się tylko w odbiciach - jak na przykład ladach po butach na koniec filmu. Owady, niestety, nie wykazały się refleksem. Pozostaje pytanie, czy miały taka szansę? Film otrzymał nagrody w Krakowie, Zakopanem, Annecy.

 

Pocz±tek lat 80-tych zareprezentował wyrafinowany, eksperymantalny film Zbigniewa Rybczyńskiego Tango (1980). Film po wirtuozowsku eksploatuje możliwoci techniki video. Koncepcja i forma filmu jest bardzo spójna i czysta a wymowa uniwersalna i nona filozoficznie. Akcja rozgrywa się w czterech cianach małego pokoju, w którym nawi±zuj± się interakcje pomiędzy aż 29. wprowadzanymi kolejno postaciami (tyle udało mi się naliczyć, wł±czaj±c małe dzieci i psa). Postaci reprezentuj±żne etapy życia i różne działania. Poruszaj± się w pętlach - wchodz± do pokoju, powtarzaj± wykonywane czynnoci, wychodz±. Ten sam stół, łóżko, krzesła, szafa, lampa, troje drzwi - staj± się terenem różnych ł±cz±cych się i mijaj±cych działań oraz powstaj±cych relacji. Pojawianie się i znikanie wszystkich tych statystów, istniej±cych w różnych czasach i na różnych scenach a zarazem w tej samej czasoprzestrzeni, na wspólnej scenie - tworz± symultaniczne rytmy i jednorodn± opowie¶ć. Kamera obserwuje wnętrze cały czas z tego samego punktu. Narracja rozwija się, niczym w doskonale napisanej partyturze utworu muzycznego. Film otrzymał Br±zowego Lajkonika, Oscara '82 oraz Academy Award for Animated Short Film.


Film Łagodna (1985) Piotra Dumały, to studium zazdroci i nienawici, jakie powstało z interpretacji noweli Fiodora Dostojewskiego. Obraz ten zrealizowany został w unikatowej, malarskiej technice animacji na płytach gipsowych. ""Nie jest łatwo wymylić now± technikę w dziedzinie filmu animowanego. (...) Piotr Dumała należy do tych nielicznych twórców współczesnych, którym udało się dodać co nowego do długiej listy technik: animację na płytach gipsowych. Maluj±c i przemalowuj±c, drapi±c i cieraj±c ten sam obraz, artysta uzyskuje piękne, miękkie przejcia między sekwencjami i zaskakuj±co bogat± fakturę, przywodz±c± na myl malarskie płótno."(...) Autor "skupił się na przeżyciach wewnętrznych bohaterki, które doprowadziły j± do samobójstwa. Odtworzył psychologiczny horror relacji w tym zwi±zku niedobranych ludzi, pożeranych przez przeciwstawne uczucia nienawici i miłoci. Z dusz bohaterów wydobył na wiatło dzienne wielkie paj±ki i zmory, nie czyni±c przy tym z opowiadania Dostojewskiego bajeczki w stylu Spielberga. Łagodn± wypełnia magia ruchomych, płynnie przeobrażaj±cych się na oczach widza obrazów." (Marcin Giżycki. Tekst towarzysz±cy retrospektywie filmów Piotra Dumały w Museum of Modern Art w Nowym Jorku i na Harvard University w Cambridge w 1990). Można do tego opisu dodać kilka słów na temat wspaniałej prostoty ukazanych gestów - izolowanie, na przykład, młodej żony od wiata zewnętrznego poprzez zasłanianie okien. Muzykę do filmu skomponował Zygmunt Konieczny. Film zdobył nagrody w Krakowie, Tours, Huesca, Mannheim, Hamilton, Zamociu oraz Nagrodę Artystyczn± Młodych I stopnia im. Stanisława Wyspiańskiego.


Drugi film Jerzego Kuci po Refleksach, jaki obejrzelismy w czasie festiwalu to Strojenie instrumentów (2000). "Jerzego Kucię, jednego z wielkich twórców polskiej szkoły animacji, cechuje styl trochę już wychodz±cy z mody, ale trzymaj±cy się w klasycznym kanonie filmów animowanych.(...) Ogl±daj±c animacje Kuci poddajemy się ich powolnej narracji, specyficznemu rytmowi i sposobie opowiadania" (Joanna Pawlukiewicz). Film opowiada o przemijaniu, zmianach, ulatywaniu obrazów, które widz obserwuje niczym podróżny z okien jad±cego poci±gu. "Film wyrósł z refleksji na temat życia starszego pokolenia, tego, które przeżyło wojnę. Życie tych ludzi można uznać za stracone, nie tylko za spraw± wojny, ale także tego, co się działo póĽniej. I oto pod koniec ich życia, czy może po prostu naszego życia, pojawiła się szansa na odzyskanie choć czę¶ci tego, co wydawało się utracone. Niestety, okazało się jednak, że na to jest za póĽno" - mówił reżyser o Strojeniu instrumentów. Film uzyskał nagrody, między innymi w Ottawie, w Lipsku, Krakowie - w tym Platynow± Kreskę dla najlepszego filmu 10-lecia festiwalu na Ogólnopolskim Festiwalu Autorskich Filmów Animowanych.


Z 2004 r. pochodzi film Sztuka spadania Tomka Bagińskiego. Film zrealizowany został w technice komputerowej animacji trójwymiarowej przez zespół firmy "Platige Image", która jest również producentem filmu. Jest to drugi film Tomka Bagińskiego, po Katedrze nominowanej do Oskara. O ile jednak Katedra była dziełem jednego człowieka, Sztukę spadania wykonała ekipa współrealizatorów. Streszczenie filmu brzmi nastepuj±co: "Atol. Zapomniana baza wojskowa gdzie na Pacyfiku. Wysyłani s± tam zasłużeni oficerowie, których wojsko nie może się jeszcze pozbyć, a którzy w wyniku wypełnionych misji stracili rozum i kontakt z rzeczywistoci±. Tam w oddaleniu od cywilizacji, praw i kodeksów pielęgnuj± swoje dziwactwa. Sierżant Al pielęgnuje miło¶ć do młodych i dzielnych żołnierzy. Doktor Friedrich pielęgnuje swój talent fotograficzny. A stary, psychicznie zagubiony Generał tworzy sztukę. Nie na papierze i nie na płótnie. Inaczej..." Sam reżyser nie podejmuje się wyjaniać o czym jest Sztuka spadania: "Dla jednych będzie opowiastk± o wojsku, dla innych o politykach, dla jeszcze innych bardzo czarn± komedi±. Ja wolę uchylić się od odpowiedzi na to pytanie, zwłaszcza, że wydarzenia najwieższej historii, których jestemy wiadkami do¶ć mocno zmieniaj± odbiór tego filmu u widzów. Tego nie przewidziałem." Animowany obraz, rzeczywicie ukazuje podupadł± bazę militarn± i groteskowe, rytuały wojskowe - dotycz±ce wprawdzie jednostek, ale uosabiaj±ce masowe działania armi. Emocje dowódców towarzysz±ce tym czynnociom, lub ich brak, mog± wydać się szokuj±ce. Można odnie¶ć wrażenie, że faktycznie uczestniczymy w powstawaniu dziwacznej sztuki dla samej sztuki - w do¶ć niewiadomej dyscyplinie - tworzonej nieco gigantyczn±, choć i archaiczn± machin±. Niektóre elementy filmu zdaj± się nawi±zywać do lat 70-tych i 80-tych (magnetofon kasetowy, mundury), niektóre nawet do czasu drugiej wojny wiatowej (stylizacja Doktora-fotografa), muzyka z kolei - ważny motyw, jaki pojawia się w opowieci, Asfalt Tango bałkańskiej kapeli Fanfare Ciocarlia, powstałej w drugiej połowie lat 90-tych - reprezentuje czasy współczesne. Założeniem filmu było poł±czenie języka animacji komputerowej z klasyczn± ręczn± prac±, aby uzyskać walory malarskie obrazu. Prawie wszystkie tła były malowane. Pomalowano również modele bohaterów. Rafał Wojtunik stworzył groteskowe postacie, bliskie stylistyce Dudy Gracza. Film zdobył nagrody: "Youth Oscar Animation" w DreĽnie, najlepszego krótkiego filmu festiwalu w Beverly Hills, “Jury Awards“ na festiwalu Siggraph 2005 w Los Angeles, “Best Animated Short" na festiwalu w Arizonie i Brytyjskiej Akademii Filmowej BAFTA w Londynie.

Kolejnym z najnowszych filmów jest Ichtys (2005) Marka Skrobeckiego. "Obraz został zrealizowany technik± klasycznej poklatkowej animacji lalkowej. Wszystkie postacie animowano ręcznie, a w niektórych scenach dodano efekty komputerowe. Tre¶ć nawi±zuje do chrzecijańskiej symboliki. "Ichthys" oznacza po grecku rybę, ale jest też słynnym akrostychem, którego litery tworz± inicjały wyrażenia "Jesous Christos Theou Yios Soter" (Jezus Chrystus, Syn Boga, Zbawiciel). Widz może odczytać ten film jako opowie¶ć o ludzkim losie i oczekiwaniu na spełnienie, ale równie dobrze jako anegdotkę o mężczyĽnie, który nie może doczekać się w restauracji zamówionego posiłku" (KS. Gazeta Wyborcza). "Ichthys to niekonwencjonalnie opowiedziana, metaforyczna przypowie¶ć o wytrwałoci oczekiwania, nadziei i spełnieniu. Bohater filmu to mężczyzna w sile wieku. Zjawia się w restauracji, której wnętrze przypomina budowlę sakraln±. Jest tam jedynym klientem. Wita go kelner o twarzy cherubina. Kelner przyjmuje zamówienie po czym wychodzi. Klient oczekuje na jego powrót... Czas mija, pokrywaj±c wszystko patyn± staroci. Kiedy wreszcie ci±gle młody kelner zjawia się z zamówionym daniem, klient sprawia wrażenie martwego..." (Grzegorz Wojtowicz). Aby dotrzeć do restauracji-wi±tyni, klient (elegancko ubrany, w jasnym garniturze i meloniku) odbył dług± podróż przez morze w małej łódce, pokonuj±c niedogodnoci i unikaj±c niebezpieczeństw. Może spodziewać się, że dost±pi mistycznego przeżycia, jakim jest degustacja upragnionej ryby. Tymczasem, okazuje się, że spełnienie jego zamówienia nie dzieje się tak od razu, jak mógłby oczekiwać po restauracji. Wraz z upływem czasu, przechodzi przez różne stany emocjonalne i etapy. Na redniowiecznych w stylizacji obrazach, które wisz± na cianach, zdaje się dostrzegać jedynie, że wszystkie namalowane postaci spożywaj± wszechobecne ryby. Po chwili zrezygnowania, kiedy już, już, chce opucić restaurację, opanowuje się. Zdesperowany zamierza zapolować na imponuj±c± rybę, pływaj±c± w restauracyjnym akwarium i zje¶ć j± na surowo. Z rozpaczy usiłuje nawet nadgryĽć stół, uszkadzaj±c sobie szczękę. Szczeka przestaje się zamykać. W końcu nie potrafi powstrzymać wybuchów gniewu, które przyspieszaj± postępuj±c± entropię i naruszaj± sklepienie w restauracji-wi±tyni. Tymczasem kelner, przygotowany na długie oczekiwanie, siedzi cierpliwie na brzegu morza z wędk± i czeka na rybę. Kiedy wreszcie serwuje danie, może jedynie umiecić malutk±, icie symboliczn± rybkę - niczym komunijny opłatek - w zamarłych, otwartych ustach klienta. Widz, w bardzo subtelny i do¶ć zabawny sposób zdaje się być wprowadzony w objawienie chrzecijańskiej tajemnicy mierci. Mężczyzna budzi się i opuszcza restauracje, nie dbaj±c o pozostawiony melonik. Kelner odkłada go na półkę, na której leż± już inne, zgromadzone nakrycia głowy, z różnych epok i stylów. Klient, kieruj±c się ku słońcu, mija swoj± łódkę i idzie po wodzie, unosz±c się na falach. Nie widzi (a może, po prostu nie lęka się) wielkiego, podpływaj±cego wieloryba, który go połyka, tak jak Jonasza w przypowieci biblijnej. Film otrzymał nagrody i wyróżnienia: w Krakowie, Belgradzie, Seulu, Ottawie, Wilnie.

Najnowszym zaprezentowanym filmem była Arka (2007) Grzegorza Jonkajtysa, wyprodukowana przez reżysera oraz Marcina Kobyleckiego w koprodukcji z firm± Platige Image. W pracach nad grafik± 3D, animacj± postaci, domalówkami, makietami - reżyser korzystał z pomocy zespołu grafików z Polski oraz z USA - z firmy CafeFX, z któr± współpracuje na co dzień. Jak zauważył Paul Debevec, przewodnicz±cy jury festiwalu Siggraf 2007 - wybrane i nagrodzone animacje (w¶ród nich Arka) s± doskonałymi przykładami na to, że grafika komputerowa umożliwia dzi¶ małym, niezależnym grupom kreować filmy z doskonałymi krajobrazami, kompleksowymi charakterami i wspaniał± warstw± wizualn±. Doskonał± muzykę do filmu skomponowali Paweł Błaszczak i Adam Skorupa - który jest również autorem efektów dĽwiękowych. Motto Williama Shakespeare’a oraz kilka słów wstępu wprowadzaj± widza w tre¶ć filmu: "Nieznany wirus dziesi±tkuje ludzk± populację. Pozostali przy życiu, nie¶wiadomi jego prawdziwej istoty, w ogromnych tankowcach pod±żaj± w poszukiwaniu krainy wolnej od zarazy. Rozpoczyna się exodus, przewodzi mu jeden człowiek..." Film w sposób emocjonalny opowiada o nieuchronno¶ciach ludzkiego losu. Widzimy przeżycia mężczyzny w ¶rednim wieku, znajduj±cego się na ogromnym statku i odkrywaj±cego, iż zarażony jest wirusem. Na pobliskim l±dzie widzi mnóstwo ludzkich zwłok. Mężczyzna chce skończyć ze sob±. Obraz jest bardzo sugestywny. Film nie wyja¶nia, czy jest to gra wspomnień starego, niedołężnego już umysłowo człowieka, czy też może wytwór jego wyobraĽni. Postrzeganie siebie oczami staro¶ci, jako wci±ż młodego, zdolnego do czynu człowieka i marzenie o ucieczce ze ¶wiata teraĽniejszo¶ci. O ile grafika komputerowa pozwala zacierać granice pomiędzy ¶wiatem wirtualnym i realnym - jak stwierdził Paul Debevec - w obrazie filmowym Arka udało się doskonale zatrzeć granice pomiędzy wyobraĽni± a rzeczywisto¶ci±. Realne pozostały emocje. Efekty dĽwiękowe w filmie wzmagaj± ekspresję obrazu - pogłos zamykanych drzwi podkre¶lajacy alienację i osamotnienie jednostki w monumentalnych, mrocznych wnętrzach. Próba udĽwiękowienia bohatera w sposób ilustruj±cy jego emocje, tak jakby każdy ruch, przełknięcie ¶liny, dotknięcie nieogolonej twarzy, oddechy - słyszane były przez stetoskop. Film uzyskał w 2007 r. nagrody na festiwalach w Serbii, Australii, na Węgrzech, w Polsce, na Ukrainie, w Austrii, USA, Iranie, Albanii, Japonii i Włoszech.

Na marginesie festiwalu "Polska Animacja" warto przypomnieć, że rok 2008 zapisał się wielkim sukcesem i przyniósł drugiego Oskara w historii polskiej animacji (po pierwszym Oskarze dla Tanga Zbigniewa Rybczyńskiego). Nagrodzony został film lalkowy Piotru¶ i wilk, będ±cy ekranizacj± ba¶ni muzycznej Sergiusza Prokofiewa. Animacja ta powstała przy współpracy łódzkiej spółki Se-ma-for Produkcja Filmowa oraz brytyjskiej firmy BreakThru Films. Film wyreżyserowała Brytyjka Suzie Templeton. Za scenografię filmu odpowiedzialny był Marek Skrobecki, autor Ichthys.

Podsumowuj±c przegl±d polskich filmów animowanych w Amsterdamie, nie można też zapomnieć, że rok 2008 został ogłoszony Rokiem polskiej animacji. W całym kraju odbywaj± się dziesi±tki wydarzeń u¶wietniaj±cych jubileusz i obchody 60-lecia polskiej animacji, objęte honorowym patronatem przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Bogdana Zdrojewskiego. Przegl±daj±c internet, można zauważyć, że niestety dokonania polskich animatorów wzbudzaj± większe zainteresowanie i uznanie na ¶wiecie niż w Polsce. Może rok 2008 przyczyni się do przybliżenia twórczo¶ci animacyjnej również rodakom...

A co s±dz± na temat przyszło¶ci polskiej animacji wybitni arty¶ci? "Nasz kraj ma przebogat± tradycję tej formy sztuki i jestem pewny jej przyszło¶ci" - powiedział w czasie Międzynarodowego Festiwalu Animacji ReAnimacja Ryszard Horowitz, polski fotografik i prekursor komputerowego przetwarzania fotografii, mieszkajacy od 1959 r. w Nowym Jorku w USA - "Jest grono ¶wietnych artystów i oddanych wielbicieli animacji, to jest najważniejsze."

Marzenna Donajski