Stanisaw Srokowski - "Mio i mier"

2005.03.24 Nasza Polonia

Ukazaa si nowa, pikna i gboko poruszajca   ksika poetycka  STANISAWA SROKOWSKIEGO - "MIO I MIER". Tom wierszy oryginalnych, penych dramatyzmu, przeniknitych wtkami  metafizycznymi. Autor, znany gwnie z gonych  powieci ("Lk", "Repatrianci") i lektur dla dzieci i modziey( "Mity greckie", "Przygody Odyseusza") przez 20 lat milcza jako poeta.

Srokowski nie uczestniczy w biecych sporach i dyskusjach literackich. Nie nalea i nie naley do adnej grupy twrczej, ani koterii towarzyskiej. Jest samotnikiem i najbardziej ceni sobie niezaleno.  Odzywa si rzadko, ale wtedy wiadomo, e co nowego ma do powiedzenia. O jego twrczoci z wielkim uznaniem i szacunkiem pisali tej miary krytycy i teoretycy literatury, co Micha Gowiski, Jerzy Kwiatkowski, Wacaw Sadkowski, czy Piotr Kuncewicz. Poniej pierwsze opinie o nowych wierszach i kilka tekstw. A oto jego strona internetowa:  free.art.pl/srokowski. Docz do ulubionych. Z autorem mona si porozumie, klikajc: srokowski@free.art.pl

 

 Jan Klass -Wydawnictwo "wiatowit"

 

 POWRT POETY W WIELKIM  STYLU

 

 PIERWSZE OPINIE O NOWEJ KSICE POETYCKIEJ STANISAWA SROKOWSKIEGO "MIO i MIER".

"Bardzo pikne, przypominajce wersety "Pieni nad pieniami" s niektre wiersze z tomu "Mio i mier". Przejmujce i znakomite s wiersze szpitalne, pomidzy ktrymi krci si Maria, jako symbol ycia i odczyniajca ze uroki. To oczywicie najlepszy tomik, a moe i jedna z najlepszych ksiek...Postawibym( te wiersze) w jednym szeregu obok wierszy Powiatowskiej, Nowaka i Biaoszewskiego."
Jzef Baran( poeta)

"Wiersze szpitalne powinny si znale w kadym szpitalu, jako poetyckie zobrazowanie cierpie czowieka i duchowe wsparcie w trudnych chwilach zmaga z chorob. To bardzo wane sowa w pojmowaniu dramatu ludzkiej duszy".
Janusz Telejko, radio "Rodzina"
 
Najgorcej dzikuj za "Mio i mier". WSPANIAE!. Boe, daj mi kiedy pisa jak Pan. Wspaniae, poczwszy od "Marii, za cae pikno, ktre mi daa", a po...:

"Za dwadziecia lat milczenia,
ko, na ktrej pas si
moje strofy i pij ze rde
czystej mierci". ..GRATULUJ!.
( amerykaski poeta i dramaturg, polskiego pochodzenia, Leszek Czuchajowski)

" Znakomity(tomik), prawd powiedziawszy dawno tak wietnej ksiki poetyckiej nie czytaem...Pisa takie wiersze Nowak, Grzeczak, Nowicki..."
Krzysztof Gsiorowski (poeta)

"To pikna i gboka poezja. Bd do niej wraca. Dzikuj."
Barabara Lulkiewicz( czytelniczka z Bogatyni)

"Szczeglnie poruszyy mnie wiersze "Dzikuj ci, Panie" i "Nasuchiwanie". Mdra, przejmujca tre w jake wietnej, poetyckiej formie. Co za wspaniae metafory!"
Alicja Patey-Grabowska( poetka)

"Mio i mier" - to z pewnoci pikna i mdra poezja. Dzikuj Pisarzowi, za niepowtarzaln form obrazu, przedstawienia ludzkiego dramatu. Dzikuj za zrozumienie, jak wielkim darem, jest mio.
Halina Bara( powieciopisarka).

Stanisaw Srokowski - wiersze z najnowszego tomu "Mio i mier"

POLA R

Gdzie te rozlege pola dzikich r, strome przejcia
oddechu, gdzie spalone wzgrza Kissawos, ktrego
skay zanurzay si w poncym bkicie chmur,
a z rozprutych y nieba wyciekaa krew soca;
gdzie ta sygnaturka poudnia, kiedy
opiecztowywaem twoje piersi i brzuch wargami,
a ogromny fioletowy ptak zawis nad nami i okry
swoim cieniem; ponce cierniste krzewy raniy ci
dusz druzgoccym piknem; czy to bya
Makrinica, a moe Kieramidi uchwycone w lasso
soca, gdy oniemiae z zachwytu plemi z pnocy
padao na twarz i cicho pieway agle pynce
ku wyspie Skiathos; owilimy kraby i jedli chodne
dzadziki;
gdzie, Mario, te wielkie pola dzikich r, w ktrych
syczay we i zakorzeniaa si nasza tsknota,
a na dole, w tawernie, sycha byo pie eglarzy;
nadchodzia noc pena oww
w bkitnych wodach zatoki, ze wiecc gwiazd
omiornicy w gbi morza; niebieski ksiyc taczy
na twojej doni i targn
mn nagy lk, e czerwone wzgrza
s tylko zjaw.


NATCHNIENIE

O smutne muzy, pieniarki bogw, cry mioci
Mnemosyny i Zeusa, siostry elegancji i wdziku,
nie piewacie ju
Wesoych pieni mieszkacom Olimpu, zostaycie
wygnane z gr Tracji i Beocji, z wyyn Helikonu
i szczytw Parnasu,

nie spotykacie si na zboczach Pierri,
gdzie pas si dzi kozy i jak we mgle
snuj si turyci.

Gdzie wasze liry, gry na aulosie, zwoje papirusu,
atrybuty tajemnicy.

Gdzie wasze niewidzialne tchnienie, ktre zapalao
gsie pira i otwierao drogi do wiecznoci;
nie uczestniczycie w nowych zalubinach Tetydy i Peleusa,


Harmonii  i Kadmosa, nie kochacie si wrd gajw oliwnych
i na skaach Attyki, nie mkniecie jak zote strzay nad wodami
Morza Egejskiego i nie stajecie nad gowami poetw,
by szepta  sodkie melodie,


bowiem dzisiejsi poeci nie wiedz,
co to jest natchnienie.
Dzisiejsi poeci maj pomysy
i twrcz inwencj,
zdolnoci i talent, i twardo stpaj po gruncie
elaznej logiki sawy, tylko czasami sposzy ich myl
jaki dziwny jk w sercu
I zdawione gardo skomlcej pieni.
I zdziwi wycignita do
nieistnienia.


NA KOCU

Przepraszam za niepocaunek
przepraszam za nieumiech
przepraszam za niespojrzenie
przepraszam za niechcenie
Jedcy nieistnienia okraj
nasze ycie
i cwauje kawaleria niebytu
pord naszych niedowidze
by ujawni niepojto wiata
ktry si spenia w niemoliwociach
i niedopowiedzeniach

A twoje niedotknicie
parzy moje nieme usta
a twoja niepami
pogra mnie
w smutku

Jestem na kocu
niczego


DZIKUJ CI PANIE

Za ten cios w ycie, ktre pko
na drobne kawaki i zawyy szakale
na kocu kadej drogi

Za bl myli, ktra tona
pord majakw,
gdy cita gowa mego dziadka
Ignacego spada mi u ng

Za pustk, gdy z dna oczu
wyaniay si urojenia

Za nico,
koysk nocnych lkw

Za mrok duszy i cierpienie,
ktrego nie rozumiaem

Za wzgardliwe usta sprzedajnych
przyjaci

Za dwadziecia lat milczenia

ko, na ktrej pas si
moje strofy i pij ze rde
czystej mierci

Pustynio wielu ladw
ciszo w zgieku wiata

I za to dzikuj Ci, Panie,
e Ci nie pojmuj,
ptlo wiszca
nad moj gow,
koo ratunkowe.

NA PLAACH RETHIMNO

 Twoje ciao nabrzee pene muszelek
pykw soca patkw zotych lici
i cieek moich warg
archipelag w centrum ktrego ponie
czerwona figa
dzika konnica wietlistych jedcw
pdzi w gb twoich pynw
u twoich stp piewaj drobne kamyczki
tacz ziarnka piasku a w pomieniach
skry skacz jelenie moich palcw
i koysze si potny konar eukaliptusa
a wiato twoich oczu przeciga lin
midzy moimi udami i do Zatoki
wpywa nagi ksiyc
mego jzyka


PUSTELNIK

Ja pustelnik ciszy
mamrocz w pnie twoje imi
pusta klatka z ktrej wyfrun ptak
rosn kolce twojego milczenia i bol
zacigam si do armii mrokw
ktrej rytmiczny krok wybija noc
lepe wiato gwiazd ganie
a pyek ksiyca spada na powiek
ktra zwisa jak odcita rka
i skradaj si halucynacje
siostra mier przecieka
przez yy do moich oczu
a u wezgowia witu staje zjawa
i otwiera usta
widma s moimi
brami