Poeta Kapuciñski

Jaros³aw Mikolajewski 2006.02.20, ostatnia aktualizacja 2006.02.21 14:20 Gazeta.pl

Ju¿ w ksiêgarniach "Prawa natury", tomik poezji Ryszarda Kapuciñskiego. - Poezjê pisze siê, bo nie da siê powiedzieæ czego inaczej. Pisanie wiersza to zaskakuj±co wartociowy rodzaj odkrywania - w sobie samym i siebie samego. To dziwne i piêkne uczucie - mówi "Gazecie" autor.

Jaros³aw Miko³ajewski: Wiersze zaczyna siê pisaæ na ogó³ w m³odoci.

Ryszard Kapuciñski: Czyli nie jestem wyj±tkiem. Chodzi³em do liceum, mia³em 15, mo¿e 16 lat i niewielk± znajomo¶æ literatury, prawie ¿adn±. I nagle, nie bêd±c jeszcze czytelnikiem poezji, napisa³em kilka wierszy, po czym wys³a³em je do dwóch pism: do "Odrodzenia" i do wk³adki, która ukazywa³a siê ze "S³owem Powszechnym". Po kilku dniach wydrukowali te wiersze. By³em zaskoczony, bo wys³a³em je bez przekonania, sonda¿owo.

I mimo tego sukcesu przesta³ Pan pisaæ wiersze?

- Wci±¿ je pisa³em. Tyle tylko, ¿e by³y to wiersze niedobre. Mo¿na powiedzieæ, ¿e sta³em siê ofiar± Majakowskiego.

Próbowa³ go Pan naladowaæ?

- Nie tylko ja, ale i inni pisarze z tzw. pokolenia pryszczatych. Dostrzeg³ to ju¿ Julian Tuwim.

Pozna³ go Pan?

- Tak. By³em u niego w mieszkaniu, mówi³ mi o swoich próbach przek³adania "Eugeniusza Oniegina" Puszkina, dziwi³ siê, ¿e Wa¿yk przet³umaczy³ ca³o¶æ, bo jemu samemu wydawa³o siê to niemo¿liwe. A¿ przeszed³ na Majakowskiego i na wp³yw - jego zdaniem fatalny - jaki wywar³ na nasz± poezjê. Majakowski narzuci³ nam konwencjê, od której d³ugo nie moglimy siê uwolniæ. Moje ówczesne próby, moja "majakowszczyzna" by³a rozczarowuj±ca równie¿ dla mnie samego. Chcia³em siê z niej otrz±sn±æ, ale nie mia³em ju¿ czasu poszukiwaæ innych dróg. Zacz±³em pracowaæ jako dziennikarz i przeszed³em do prozy. Do reporta¿u.

Pisz±c reporta¿e, niekiedy chêtnie ucieka³em w poezjê. Jest wiele fragmentów, o których czasami mylê, ¿e mo¿na by je zebraæ i wydaæ jako wiersze lub poematy proz±, choæ czê¶ciej odnoszê wra¿enie, ¿e s± one poetyckie przez to, ¿e s± tam, gdzie s± - w reporta¿u. Dlatego, ¿e s± skonfrontowane z proz±. Nie zamierzam wiêc ich z niej wydzieliæ.

W 1986 r. wyda³ Pan jednak ksi±¿kê poetyck± - "Notes". Jak do tego dosz³o?

- Wiersze pisywa³em bardzo sporadycznie, ale z poezj± bez przerwy utrzymywa³em bardzo bliski kontakt. By³em czytelnikiem wiernym i aktywnym, czyli takim, który stara siê czytaæ mo¿liwie najwiêcej z poezji polskiej i obcojêzycznej. Który kolekcjonuje tomiki i antologie, a równoczenie analizuje warsztat poetów, ledzi ich rozwój, podpatruje. Czyta³em te¿ wiele ksi±¿ek krytycznych. Kiedy przyszed³ rok 1981, stan wojenny, by³em wiêc gotowy...

Co ma wspólnego stan wojenny z "Notesem"?

- Bardzo du¿o - rozwi±zano moj± redakcjê, tygodnik "Kultura", w którym pracowa³em, i jak wszyscy moi ówczeni koledzy znalaz³em siê bez pracy. To mocno zachwia³o porz±dkiem mojego ¿ycia. Wczeniej, przez d³ugie lata, by³em poddany temu samemu rytmowi: wyje¿d¿a³em, ¿eby zebraæ materia³y do reporta¿u, wraca³em i pisa³em, potem znowu wyje¿d¿a³em, wraca³em i pisa³em, wyje¿d¿a³em, wraca³em, i tak w kó³ko. A¿ do tamtej chwili, kiedy siê zatrzyma³em. Niczego nie musia³em, nie podlega³em ¿adnym terminom, wiêc siêgn±³em po inne sposoby wyra¿ania, bardziej osobiste. Zacz±³em pisaæ cykl "Lapidarów", czyli krótkich refleksji, wtedy te¿ wróci³em do poezji. By³ to kolosalny przeskok nie tylko literacki, ale i duchowy, bo tematem reportera s± inni ludzie i wiat, a tematem refleksji i wierszy mo¿e byæ w³asne prze¿ywanie. Tak, czy inaczej, kiedy zebra³a siê spora gar¶æ wierszy, zaproponowa³em je niemia³o wydawnictwu.

Niemia³o, czyli z trem±?

- Tak, ale równie¿ z ufnoci±. Mia³em wspania³ych kolegów, których podziwia³em jako poetów i na których radê mog³em liczyæ - jak Jerzy Górzañski i Krzysztof Karasek, który by³ redaktorem tomu. To on dokona³ wyboru wierszy, zaproponowa³, ¿eby kilka usun±æ.

Pozwoli³ Pan?

- Oczywicie. I by³em mu wdziêczny, bo przecie¿ ostatecznie zaakceptowa³ moje utwory.

Poczu³ siê Pan poet±?

- Zawsze podkrela³em, ¿e nie czujê siê - mówi±c nie³adnie - "profesjonalnym poet±", natomiast wa¿ne jest dla mnie robiæ to, co poeci. Ogromnie ceniê poetów, poniewa¿ jest to jedyna grupa, dla której tak wa¿ny jest jêzyk. Prozaików obchodzi g³ównie intryga, sposób zawi±zywania i rozwi±zywania. Eseistów - myl, któr± chc± precyzyjnie sformu³owaæ. A poeci czuwaj± nad samym s³owem, niezale¿nie od jego funkcji - nad jego plastyk±, obrazowoci±. Nad tym, co mo¿e wyraziæ samo w sobie jako s³owo. Tak wiêc, nie czuj±c siê do koñca poet±, odczuwa³em przecie¿ ogromn± dumê, kiedy napisa³em udany, moim zdaniem, wiersz. Napisanie takiego wiersza wyzwala nies³ychanie pozytywne emocje, podobne do tych, które towarzysz± dobrej fotografii. O ile proza roz³o¿ona jest w czasie, w poezji i fotografii mamy b³ysk, eksplozjê, nieprawdopodobne zagêszczenie odczuæ.

Pisze Pan wiersze w³anie dla tej eksplozji?

- Nie tylko. Pisanie wierszy pozwala dotkn±æ ¿ywego jêzyka, zbadaæ jego granice, doceniæ warto¶æ samego s³owa i metafory pozbawionych pobocznych wzmocnieñ. Wa¿nym powodem uprawiania poezji jest i to, ¿e pewnych nastrojów i stanów po prostu nie da siê wypowiedzieæ inaczej. Tylko przez wiersz.

Czyli poezja to konieczno¶æ?

- Czasami - jedyna droga. Poezjê pisze siê, bo nie da siê powiedzieæ czego inaczej.

Kiedy powsta³y wiersze, które z³o¿y³y siê na nowy tomik, na "Prawa natury"?

- Po "Notesie", w ci±gu ostatnich 20 lat. Bywa³o, ¿e nie pisa³em ca³ymi miesi±cami, czasami znów pisa³em kilka wierszy w ci±gu tygodnia. Wola³bym pisaæ mniej sporadycznie i nieprzewidywalnie, ale to nie zale¿y ode mnie. Nie umiem pisaæ wierszy z doskoku. Wiem, ¿e niektórzy koledzy potrafi± jednego dnia napisaæ esej i wiersz. Ja - nie. Zanim napiszê wiersz, muszê wej¶æ w inne s³ownictwo, obrazowanie, w nastrój, w inny gatunek skupienia. Czytam przedtem du¿o poezji. A to wymaga czasu, którego na ogó³ nie mam. S± okresy, kiedy bardzo intensywnie muszê pisaæ reporta¿e, przygotowywaæ wyk³ady, odbywaæ spotkania. Mówiê sobie - "napisa³bym wiersz", ale widzê, ¿e nie mam czasu, ¿eby dokonaæ tego procesu przejcia, tej transformacji. Bo muszê wyst±piæ, wypowiedzieæ siê o globalizacji czy problemach demograficznych Trzeciego ¦wiata. Pisanie wierszy jest wiêc dla mnie luksusem, na który rzadko mnie staæ. Bardzo ¿a³ujê, bo pisz±c wiersz, okrywamy w sobie inno¶æ, o któr± nie podejrzewalimy siebie, zanim usiedlimy nad kartk±. Bo pisanie wiersza to zaskakuj±co wartociowy rodzaj odkrywania - w sobie samym i siebie samego. To dziwne i piêkne uczucie.

Zanim „Prawa natury” ukaza³y siê w Polsce, w grudniu 2004 r. wyda³o je jako czê¶æ „wierszy zebranych” Ryszarda Kapuciñskiego wydawnictwo FORUM z w³oskiego Udine. We w³oskim przek³adzie Silvana De Fanti oraz po polsku. „Wiersze Kapuciñskiego - konstatowa³ pisarz Claudio Magris w ca³ostronicowym eseju w »Corriere della Sera « - wpisuj± siê wielk± liniê liryki polskiej, która prowadzi przez Mi³osza, Szymborsk±, Ró¿ewicza”. „Jak przysta³o na prawdziwego poetê - pisa³ wielki triesteñczyk - Kapuciñski wie, ¿e trzeba s³uchaæ uwa¿nie g³osu, który jest w nas, nie zag³uszaj±c go s³owami. Odnajdujê w nim zmys³ ¿ycia fundamentalny i dla mnie: wierno¶æ wêdrówce z ukochanymi lud¼mi, ¿ywymi albo martwymi, lecz zawsze obecnymi. I wierno¶æ rzeczom, miejscom, porom roku”. Poezja Kapuciñskiego zyska³a równie¿ uznanie w³oskich poetów i krytyków, którzy w ubieg³ym roku przyznali mu presti¿ow± nagrodê Premio Napoli - w³anie za wiersze.

Kategoria wiernoci, o której pisa³ Magris, dobrze wprowadza w poetycki wiat Ryszarda Kapuciñskiego. W wierszach, które znalaz³y siê w "Prawach natury", poeta jest wierny ludziom i ich kruchemu piêknu. "Mo¿e przed mierci± / podchodzi³ do pó³ki / na której sta³y jego tomiki / tyle co kilka ¼d¼be³ trawy" - pisze w wierszu "Na odejcie poety", portretuj±c zapamiêtany gest swojego bohatera, a tak¿e wiadomo¶æ (wci±¿ jego, czy w³asn±?) przemijania ksi±¿ek z ich twórc±. "Przejêty przejêty wszystkim / jakby nie mia³ skóry / tylko ¿ywe miêso" - pisze o kim ukrytym za inicja³ami A. B., pokazuj±c jego bezbronne wystawienie na wiat, bolesne unerwienie, emocjonaln± nago¶æ.

Jest Kapuciñski w swoich wierszach wierny pejza¿owi. Bliskim szczegó³om i perspektywom, "w±skiemu nurtowi" i "wielkiej wodzie", nie trac±c z oczu rozleglejszej topografii, z mitologii, Biblii i innych hipotez przeznaczenia - "s³onecznej doliny / Styksu i mroku lodowatego", z przeczuciem "nastêpnej rzeki", która "tonie / w przepaci oceanu". Ze wiadomoci±, ¿e to, co widzimy i odgadujemy dziêki dowiadczeniu oraz kulturze, jest tylko cz±stk± ogromu losów podobnych naszemu i tych niepomylanych. Jest w wierszach Kapuciñskiego wierno¶æ m±droci, któr± zdo³a³ zgromadziæ - choæby wyniesionej z niezliczonych spotkañ pewnoci, ¿e "Tylko okryci zgrzebnym p³ótnem / potrafi± przyj±æ w siebie / cierpienie drugiego". Jest w "Prawach natury" wierno¶æ zas³yszanym zdaniom ("gru¼lica / alkohol / od czasu do czasu / wiersz"), obrazkowi starych poetów id±cych ulic± Wiejsk±. Jest wierno¶æ tej jedynej chwili w Amsterdamie, kiedy "domy siedz± nad kana³em", i naturze chwili ka¿dej "wiat³em zrodzonej", która zastêpuje pustkê, ¿eby znowu ust±piæ jej miejsca.

Jest wierno¶æ poczuciu braterstwa, próbom wiary, czu³oci. Jest wierno¶æ ulotnemu chyba, lecz zaistnia³emu przecie¿ wra¿eniu, ¿e poezja tkwi nawet w encyklopedycznej prozie - wiernoci tej poeta daje wyraz w wierszu z³o¿onym z trzech hase³ "Kalendarza przyrody".

Jest wreszcie wierny Kapuciñski samemu sobie. Odchodzeniu od siebie. A najbardziej przejmuj±co chyba w wierszu pisanym o godz. 2.15 w nocy, w bezsennoci i zagubieniu wywo³anym gazetow± informacj±, ¿e "zawa³ dopada swoje ofiary najczê¶ciej / miêdzy 8.00 a 9.00".

Dlaczego mia³ racjê Magris, pisz±c o wiernoci wiatu, a nie o wiecie obecnym w wierszach, o ich motywach czy tematach? Prób± tej skali wiadectwa, które ka¿e mówiæ o wiernoci, jest w "Prawach natury" sposób mówienia, dobór s³owa i formy. Wierno¶æ sobie i innym wytapia siê bowiem w poezji Kapuciñskiego nie tylko przez gotowo¶æ do mylenia o wiecie, którego sam jest pokornym fragmentem. Nie tylko przez obietnicê oddania wiatu otrzymanych darów pod przemienionym znakiem. Wierno¶æ wszystkiemu, o czym wspomnia³em i co ponad to, o¿ywa jeszcze w wierszach Kapuciñskiego, objawia siê przez ró¿norodno¶æ, ci±g³± zmianê tonacji. Jak gdyby ka¿dy przedmiot i cz³owiek, który ma o¿yæ w s³owie, domaga³ siê tak radykalnego poszanowania odrêbnoci, ¿e za ka¿dym razem trzeba ustanowiæ dla niego prawa jêzyka. Co jest kruche w ¿yciu, ma byæ równie kruche w rysunku wiersza. Co jest delikatne, musi pokazaæ siê we w³aciwej lekkoci. Natura s³owa ma dostosowaæ siê do natury istnienia. Jest wiêc istotnie w "Prawach natury" tak, jak gdyby Kapuciñski dla ka¿dej myli, jednorazowo, szuka³ na nowo swojego sposobu pisania. Jak gdyby wiersz o A.B. mia³ nie tylko przywróciæ tego cz³owieka do ¿ycia, lecz równie¿ go ochroniæ przed bólem.

Ryszard Kapuciñski "Prawa natury" Wydawnictwo Literackie, Kraków


Jaros³aw Mikolajewski

¬RÓD£O: