Wielka feta fotografów

Krzysztof Miźkus 2006.07.16 18:25 Gazeta Wyborcza

Arles, 40-tysiźczne miasteczko na po³udniu Francji znane z obrazów van Gogha, co roku w lipcu zamienia siź w miejsce artystycznej uczty - Miźdzynarodowych Spotkań Fotograficznych

Wprawdzie Rencontres Internationales de la Photographie (tak zwane RIP-y) w Arles oficjalnie siź juæ zakończy³y, ale wszystkie wystawy bźd± otwarte dla zwiedzaj±cych aæ do 17 wrzenia.

W tym roku dyrektorem artystycznym festiwalu by³ wybitny francuski reporter i reæyser filmów dokumentalnych Raymond Depardon. Przygotowa³ on program nowoczesny, spójny i jednoczenie róænorodny.

Szczera intymno¶ę

Niekwestionowanie najjaniejszym punktem festiwalu okaza³a siź doskona³a wystawa po³udniowoafrykańskiego fotografa Davida Goldblatta, który od piźciu dekad dokumentuje przemiany spo³eczne swojej ojczyzny. Si³a obrazu, formalna innowacyjno¶ę w po³±czeniu z niemal naukow± precyzj± kadrów i konsekwencj± postawy dokumentalnej stawiaj± tego siedemdziesiźciopiźciolatka poród najwiźkszych postaci wspó³czesnej fotografii.

Wród waænych wydarzeń RIP-ów wymienię trzeba teæ wystawź Szweda Andersa Petersena. Gźsto wype³niaj±ce salź, bardzo kontrastowe, duæe odbitki wydaj± siź w pierwszej chwili agresywne i przesadnie ekspresyjne. Fotograf ³±czy ujźcia fragmentów architektury z portretami zwierz±t i bardzo intymnymi zdjźciami ludzi, nadaj±c ca³oci nieco klaustrofobiczn± i chwilami perwersyjn± - choę nigdy wulgarn± - atmosferź. Pytany o tajemnicź swojego warsztatu, odpowiada, æe jest ni± szczero¶ę: - Trzeba zawsze mówię, czego siź oczekuje - mówi artysta. - Kiedy podszed³em do pewnej kobiety i spyta³em, czy móg³bym sfotografowaę jej piersi, bo s± tak duæe. Ucieszy³a siź i odrzek³a, æe kaæda waæy przesz³o dwa kilo, a za operacjź zap³aci³ jej m±æ, który - wyra¼nie dumny - siedzia³ obok.

Moda i przyjaciele

Na przeciwleg³ym biegunie fotograficznej wraæliwoci znajduje siź Francuzka Dominique Issermann. Jej urokliw± instalacjź moæna ogl±daę w kociele dominikanów. Artystka pokazuje osobisty wybór przesz³o stu "Pocztówek" - od aktów uwodzicielskiej Laetitii Casty, poprzez ³agodnie zainscenizowane zdjźcia mody, aæ po ³apane "po drodze" krajobrazy, portrety przechodniów.

Najwiźksza wystawa festiwalu powiźcona zosta³a "kompanom podróæy" samego Depardona - fotografom, których spotyka³ i z którymi przyja¼ni³ siź podczas swojej przesz³o czterdziestoletniej kariery reportera. Znalaz³y siź na niej miźdzy innymi zdjźcia zaginionego w 1970 r. w Kambodæy Gilles'a Carona, afrykańskie portrety Dona McCullina, polityczne fotografie Davida Burnetta, wstrz±saj±ca instalacja Susan Meiselas z Nikaragui, a takæe jej reportaæ o striptizerkach objazdowych w Nowej Anglii pocz±tku lat 70. Wród kompanów podróæy pojawia siź równieæ polski plakacista Roman Cielewicz.

Pomiźdzy Disneylandem a obozem koncentracyjnym

Na tegorocznych spotkaniach w Arles dominowa³a fotografia dokumentalna rozumiana bardzo szeroko. Nie wszystkie wystawy okaza³y siź tak samo interesuj±ce, ale niektóre w ewidentny sposób wyróænia³y siź, jak choęby s³odko-gorzki zestaw pó³nocnokoreańskich zdjźę Philippe'a Chancela. Obok kadrów pustych omiopasmowych arterii i przygnźbiaj±cych blokowisk, pojawiaj± siź sale upamiźtniaj±ce dokonania koreańskich wodzów, a nawet ³awka akademicka samego Kim Ir Sena ozdobiona ma³ymi czerwonymi chor±giewkami. Wszystkie zdjźcia wydaj± siź na pierwszy rzut oka banalne, ale fotograf dostrzeg³ w Korei Pó³nocnej przede wszystkim wielki teatr. Co pomiźdzy Disneylandem a obozem koncentracyjnym.

Jak to jednak zwykle bywa na festiwalach, nie oby³o siź bez kontrowersji. Najwiźksz± z nich okaza³a siź wystawa Paula Grahama zatytu³owana "Noc amerykańska", na której artysta zestawia zdjźcia bogatych amerykańskich przedmie¶ę z biednymi ulicami miast zaludnionymi przez czarnych imigrantów, bezdomnych, wyrzutków wszelkiej maci. Te pierwsze obrazy bij± kolorem, te ostatnie s± niemal zupe³nie bia³e. Konceptualny zamys³ autora obnaæa niestety w wiźkszym stopniu jego chźę w³±czenia siź w obieg sztuki niæ potrzebź opowiedzenia czego o wspó³czesnym wiecie. Jakby chcia³, by dla wszystkich sta³o siź jasne, æe on juæ nie jest reporterem tylko artyst±. Przewrotno¶ę tego przedsiźwziźcia podkrela fakt, æe do nadzoru perfekcyjnie przygotowanych powiźkszeń oprawionych w egzotyczne drewno zatrudniono bezrobotnych.

Bez Polaków

Wymienit±, nieco karnawa³ow± atmosferź festiwalu w Prowansji dope³nia³y koncerty (Patti Smith oraz kwartetu Portal, Sclavis, Texier, Drouet), pokazy pirotechniczne grupy "F" oraz ca³onocna zabawa w dzielnicy la Roquette. Bowiem festiwal w Arles to przede wszystkim tytu³owe spotkania, które decyduj± o jego wyj±tkowoci. To jedyne miejsce na wiecie i jedyna okazja w roku, by przy jednym stoliku spotkaę Martina Parra, Josefa Koudelkź, Raymonda Depardona i dziesi±tki innych fotografów wiatowej s³awy. Wystarczy rozejrzeę siź po kawiarniach wokó³ placu Forum. Dziwi jedynie konsekwentny brak na spotkaniach w Prowansji fotografów z Polski.

O randze RIP-ów mog± teæ wiadczyę liczby: na festiwal przyjecha³o ³±cznie 2,5 tys. profesjonalistów (fotografów, dziennikarzy, kuratorów, wydawców), a budæet Rencontres w Arles wyniós³ 3,4 mln euro (dla porównania Miesi±c Fotografii w Krakowie kosztowa³ niespe³na 200 tys. z³).

autor jest redaktorem naczelnym pisma fotograficznego "Pozytyw"

¬RÓD£O: