[felieton Janka]

MY FIRST BOOK TOUR

2004.11.08 Nasza Polonia

 



Jan Latus / Fot.Gosia Stepien

Niniejszym informuj Czytelnikw, e - wspinajc si na ich spracowanych grzbietach i rozpirzajc ich krwawic wydawan co sobota w kiosku na "Nowy Dziennik" - rozpoczem midzynarodow karier pisarsk.


Cech szczegln mojej kariery i partykularnie tej, pierwszej w moim yciu, book tour [zwizanej z wydaniem w Polsce zbioru moich felietonw "Std wida najlepiej"] jest to, e jed po wiecie, eby spotyka si wycznie z Poloni i rozmawia z ni, po polsku, o moich felietonach powiconych Polakom za granic i pisanym rwnie po polsku.

 

Przyjemn cech takiego tourne, zaguszajc poczucie pewnego absurdu sytuacji, byo to, e mogem po wielu latach ponownie odwiedzi Bruksel, Pary i Amsterdam, a przy okazji wpa do Krakowa, gdzie odbyway si targi ksiki, i do rodzinnej Warszawy, gdzie umwiono mnie na kilka wywiadw i gdzie, w przelocie, spotkaem si ze wsppracownikami WEEKendu.

W cigu 10 dni odwiedziem zatem a 4 kraje, przekraczajc norm podry zagranicznych przez cae ycie emigranta w Ameryce.

Jak zwykle, namiewam si teraz z siebie, kryguj i kokietuj, ale nie da si przecie zaprzeczy, e naprawd mnie tam zaproszono i e przyszo na spotkania troch osb...

Caa inicjatywa, a potem najwicej trudw, stara i wydatkw, przypada na mieszkajc w Belgii od ponad 30 lat pani Ann Mazur. Osignwszy wiele w swoim zawodzie za granic (ma wyksztacenie politechniczne) i wychowawszy w duchu patriotyzmu picioro dzieci (dwie crki studiuj na UJ!), pani Ania chce teraz zaangaowa si w promowanie polskiej kultury.

 

Poznawszy moje teksty w internecie, postanowia zaprosi mnie na spotkanie z czytelnikami w swoim kraju. Grzecznie podzikowaem, bo gdzie mi tam jecha a do Belgii z Nowego Jorku, kiedy, za co, po co? Potem jednak okazao si, e w tym samym czasie s krakowskie targi ksiki, a pani Mazur byaby w stanie zorganizowa kolejne spotkania czytelnicze, w Paryu i Amsterdamie. Niby w innych krajach, ale tak od siebie oddalonych, jak Nowy Jork od Bostonu i Waszyngtonu.

Powinienem waciwie, jak na kreujcego swj publiczny wizerunek czowieka przystao, opowiedzie teraz o penych salach, kamerach telewizyjnych, stojcych owacjach. No i co napomkn czytelnikom o przelocie w luksusowych warunkach, czekajcych na lotniskach limuzynach, noclegach w Sheratonie. No c, Sheraton si raz, w Brukseli, trafi, ale byy te pokoje gocinne Polskiej Akademii Nauk w Paryu, a w Amsterdamie - pokj gocinny w mieszkanku wsppracowniczki WEEKendu, fotografki Gosi Stpie.

Ale dlaczego si tego wstydzi? Przecie tak si zaczyna wikszo karier (?). Ba, przez dugie lata sawni ludzie spuszczaj zason milczenia na fakt, e w tych wiatowych wojaach zatrzymuj si gwnie u Polakw, e to tylko oni si z nimi spotykaj, wreszcie -e rzadko kiedy jest to podr w luksusowych warunkach i za wasne pienidze. [Szkoda, e potem, gdy s ju sawni, zapraszani przez fundacje, uniwersytety i rzdy, zapominaj czasem nazwisk tych skromnych dobroczycw]. Czciej jest tak, jak u niej podpisanego, ktrego Ania przewozia z miasta do miasta swoim citroenem dieslem, wysupywaa euro na kolacj, a kto inny znowu zaprasza go na obiad w Warszawie. Albo te to ja wysupywaem, ukryte w bucie, dolary, na lunch czy wino. Wreszcie, znany wrd nowojorskiej Polonii sponsor kultury i filantrop, Andrzej Jaczyk, po prostu ufundowa mi bilet z Nowego Jorku do Brukseli!

Dobroczycom dzikuj, a Pastwa bardzo prosz, aby do nich nie wydzwaniali w sprawie darmowych biletw, hoteli i posikw. Ja sobie na nie zapracowaem, piszc co tydzie przez 10 lat. I to o Polonii.

- A jaka jest Polonia w krajach zachodnioeuropejskich? - spytaj Pastwo. Powic temu osobny felieton. Teraz tylko, tytuem zachty, powiem, e jest... prawie taka sama, jak amerykaska. Mniej wicej tyle samo (zwykle 20-30) przychodzio osb na spotkania, co w ksigarni na Greenpoincie, gdzieem przecie krlem. Jaka lokalna telewizja w Amsterdamie krcia ze spotkania materia (po polsku), polska dziennikarka odnotowaa imprez w swojej polskojzycznej publikacji. W Brukseli ludzie zgromadzili si w Polskiej Misji Katolickiej, a przy wejciu do sali wisiay ogoszenia o prac oraz reklama specyficznej usugi: przejazdy autobusowe Grajewo-Bruksela i Bruksela-Grajewo. W samej za sali urzdzono, przy okazji przyjazdu Latusa, wystaw prasy polonijnej ze wiata. Dziwna wystawa, zastanawiajce wnioski: w kadym kraju, czy to Niemcy czy Ukraina, ukazuje si po kilka, a nawet - kilkanacie polonijnych periodykw!

W Paryu na spotkanie przyszo, ku mojemu zaskoczeniu, najmniej osb - pono nie byo informacji. Pogadanka odbya si za to na piknym Montmartrze, w polskiej restauracji "Mazurka". Natomiast w Amsterdamie - w galerii wspczesnej sztuki i fotografii prowadzonej przez Wand Michalak. Niespodziewan wizyt zoyli grafik Marcin Kulabko, autor niejednej okadki WEEKendu oraz Ania Pytlowany, nasza bya korespondentka z Nepalu (!), obecnie robica doktorat w Amsterdamie. Spotkanie w Holandii byo najywsze ze wszystkich i tylko na nim nawizany zosta prawdziwy kontakt z publicznoci.

No, to ju si Pastwu pochwaliem, a w zasadzie - wytumaczyem, dlaczego mnie nie byo przez 7 dni (wybraem reszt urlopu).

Ten felietonik by moe zakoczy swj ywot, razem z reszt gazety, w jakiej ubikacji. Ja natomiast wpisz sobie raz na zawsze do yciorysu i skwapliwie bd opowiada wszystkim Amerykankom i Polkom, e odbyem Book Tour Paris-Brussels-Amsterdam, ach no i jeszcze Cracow-Warsaw/Poland.

A moe jestem zbyt ambitny? Moe oczekuj od ycia zbyt wiele? Moe nic wikszego ju si w moim yciu zawodowym nie wydarzy, a ja powinienem po prostu si cieszy, e tam byem, pikne miasta zwiedziem, pyszne francuskie jedzenie jadem i belgijskie piwo piem. e poznaem ludzi, ktrzy - jak si okazuje - na odlego, tylko za to, co pisz, lubi mnie i ceni. Tego w yciorysie umieci si nie da, ale ja wanie to bd pamita.

 

Jan Latus

 

rdo: Nowy Dziennik www.dziennik.com