|
Rembrandt
jako filmowiec
Tadeusz Sobolewski,
Wenecja 2007.09.06 18:07 Gazeta Wyborcza
"Straæ
nocna" Petera Greenawaya krźcona
we wroc³awskiej
wytwórni - jednym z najlepszych filmów weneckiego konkursu. Sugestywny
portret XVII-wiecznego artysty, który ma w sobie co¶
ze wspó³czesnego
reæysera
"Straæ
nocna" nie jest filmem historycznym. To film wspó³czesny.
- Nie ma w ogóle czego¶ takiego
jak historia - mówi Peter Greenaway. - S±
tylko historycy, którzy graj±
w róæne gry, przefasonowuj±
historiź, manipuluj±
ni±, uprawiaj±
propagandź, czyli, mówi±c
jźzykiem dzisiejszym, PR.
W jakim stopniu sprawdza siź
podejrzenie Greenawaya, æe jeden
z najs³ynniejszych obrazów Rembrandta
"Straæ nocna" - przedstawiaj±cy
wymarsz amsterdamskich strzelców z miejskiej straæy
- jest ukrytym oskaræeniem skorumpowanych
straæników, które sprowadzi³o
na malarza ich zemstź, próbź
o¶lepienia i finansow±
ruinź? Ta teoria, która wydaje
siź fantastyczna, pozwoli³a
Greenawayowi nadaę pozór sensacyjnej
fabu³y serii æywych
obrazów, jak± jest jego film.
Tak czy inaczej, "Straæ
nocna" pozostaje jednym z niewielu filmów weneckiego konkursu, dla
których warto by³o uczestniczyę
w tym festiwalu.
Ogl±da³em
kiedy¶ wystawź
Greenawaya w weneckim pa³acu.
Przechodzi³o siź
z sali do sali. Na sto³ach by³y
porozk³adane niekończ±ce
siź kolekcje przedmiotów najróæniejszego
rodzaju: naczyń, widelców, muszel,
minera³ów. Gdy wychodzi³o
siź potem na ulice Wenecji,
mia³o siź
nieodparte wraæenie, æe
jest ona dalszym ci±giem wystawy.
Dla Greenawaya ¶wiat jest magazynem
sztuki, zbiorem rekwizytów u³oæonym
wed³ug ukrytego porz±dku.
Tak samo jest w "Straæy
nocnej". Dom Rembrandta wygl±da
jak rekwizytornia. Sala, w której stoj±
sztalugi, jest jak hala wytwórni filmowej, zanim padnie has³o:
"Kamera!". Rejwach. Mnóstwo krźc±cych
siź bez³adnie
ludzi. W g³źbi - dekoracja do
Ukrzyæowania. Na pierwszym planie
- ³oænica
z kotarami, w której leæy Saskia
obserwuj±ca plan. Prywatne,
³óækowe
æycie Rembrandta nie jest oddzielone
od jego pracy.
Ani razu nie widzimy Rembrandta w trakcie malowania. "Straæ
nocna" nie jest jednym z wielu biograficznych filmów o wielkich malarzach
ukazuj±cych mźkź
twórcz±. Ogl±damy
nieustanne przygotowania, przymiarki. Rembrandt (sugestywny komediowy
aktor brytyjski Martin Freeman) patrzy na ¶wiat
jak reæyser. Wydaje siź,
æe za chwilź
z³oæy
d³onie w charakterystycznym
ge¶cie, patrz±c,
jak to bździe wygl±daę
w kadrze. Przymierza swemu rozmówcy he³m,
zarzuca na modelkź brokat albo
futro. Kiedy jest w ³óæku
z Geertje, widzi j± nagle jako
Danae uwodzon± przez Zeusa.
Szybko robi szkic. Dzi¶ wzi±³by
do rźki cyfrow±
kamerź. Greenaway chce tym filmem
powiedzieę: ja robiź
to samo! Nie potrzebna mi jest do tego sztuka malowania. O¶wietlam
plan i w³±czam kamerź.
W tle toczy siź æycie.
Nie ma spokoju. Toczy siź polityczna
intryga. I pe³no korupcji. Ci±gle
s³ychaę
p³acz niemowlźcia
zag³uszaj±cy
dialogi. Saskia choruje, umiera. Rembrandt rozpacza, ale jej miejsce w
³óæku
zajm± inne kobiety. "Æycie
jest ciźækie, nieudane, niezno¶ne
- mówi jedna z postaci. - Nie ma sprawiedliwo¶ci.
I nigdy nie bździe". Równocze¶nie
ca³y ten chaos jest piźkny.
Uk³ada siź
w obrazy, które chcia³oby siź
zatrzymaę. - Ja to mogź
zrobię jednym ruchem - mówi
dumnie Greenaway. Trudno o wiźksz±
pochwa³ź filmowania.
¬ród³o:
Gazeta Wyborcza
|