Aldo Ciccolini - wielki mistrz francuskiej pianistyki

2008.11.06 Nasza Polonia

Przez cztery kolejne wieczory, od 1 do 4 listopada, w Het Concertgebouw w Amsterdamie, wystźpowa³ wielki mistrz francuskiej pianistyki w³oskiego pochodzenia Aldo Ciccolini. W wykonaniu IV koncertu fortepianowego G-dur op. 58 Ludwiga van Beethovena towarzyszy³a mu Nederlands Philharmonisch Orkest pod dyrekcj± Yakova Kreizberga.

 

Aldo Ciccolini, obecnie 83-letni, urodzi³ siź we W³oszech, w Naples, gdzie w wieku 16 lat rozpocz±³ swoj± karierź wykonawcz± w Theater San Carlo. W 1949 r. wygra³ w Paryæu konkurs Marguerite Long-Jecques Thibaud. W 1969 r. zosta³ obywatelem francuskim i w latach 1970-1988 wyk³ada³ w Conservatoire de Paris.

 

Artysta jest cenionym interpretatorem i rzecznikiem muzyki fortepianowej francuskich kompozytorów, miźdzy innymi, takich jak Maurice Ravel, Claude Debussy i Erik Satie. Uznanie zdoby³ równieæ jako wykonawca muzyki Franza Liszta. Zrealizowa³ ponad 100 nagrań dla EMI-Pathé Marconi oraz innych wytwórni p³ytowych, miźdzy innymi dokonuj±c nagrań kompletnych cykli sonat Amadeusza Mozarta oraz Ludwiga van Beethovena a takæe wszystkich dzia³ fortepianowych Erika Satie.

 

Aldo Ciccoliniego mia³am zaszczyt i przyjemno¶ę poznaę osobicie, w czasie kiedy by³ moim profesorem na pianistycznym kursie mistrzowskim we W³oszech, pod koniec lat 80-tych. Kaædy wystźp Maestro w Het Concertgebouw jest dla mnie dodatkowym wzruszeniem, nie tylko artystycznym.


Byę moæe nie bźdź ca³kowicie obiektywna, ale s±dzź, æe wykonanie koncertu fortepianowego G-dur przez Aldo Ciccoliniego moæna postawię obok najlepszych, wiatowych interpretacji tego dzie³a, takich na przyk³ad jak Maurizio Polliniego lub Krystiana Zimermana. Wykonanie to, bźd±c wiernym odczytaniem tekstu beethovenowskiego, wprowadza³o now± perspektywź w postrzeganiu kompozycji, stylu oraz kompozytora.


Niemal ca³y przekaz zawarty w koncercie wypowiedziany zosta³ przez artystź³g³osem, w dolnych rejestrach dynamicznych - co nada³o przes³aniu szczególnej wagi, skupia³o koncentracjź na kaædej myli muzycznej i wprowadza³o kompozycjź w zupe³nie inny wymiar.


Koncert fortepianowy G-dur powsta³ w 1808 r., w rodkowym okresie twórczoci Beethovena okrelanym jako heroiczny. Rozpocz±³ siź on wkrótce po kryzysie osobistym kompozytora, wywo³anym odkryciem postźpuj±cej i nieodwracalnej g³uchoty. Oddziela pierwszy, klasyczny okres od ostatniego, romantycznego. Powsta³e wówczas kompozycje nios± w sobie idee zmagania siź z losem i bohaterstwa. Koncert G-dur jest wiźc koncertem jeszcze pre-romantycznym i tak w³anie zosta³ zinterpretowany przez Aldo Ciccoliniego.


W jego wykonaniu dawa³o siź odczytaę dalekie echo jeszcze mozartowskich koncertów i delikatne, ledwie naszkicowane, przeczucie romantyzmu.


W Allegro moderato, pierwszej czź¶ci koncertu, obok napiźę pojawi³o siź wiele jasnych kolorów, duæo elegancji i przede wszystkim, emanuj±cego spokoju. Klimat pierwszego tematu, znakomicie zosta³ odczytany przez orkiestrź, która przez ca³e wykonanie koncertu wykazywa³a nadzwyczajn± wraæliwo¶ę i okaza³a siź znakomitym partnerem solisty.


Kaæda fraza by³a doskonale wys³uchana przez Aldo Ciccoliniego a wszystkie figuracje techniczne wykonane idealnie równym, perfekcyjnym d¼wiźkiem. Bez jednak nadmiernej intensywnoci dynamicznej i silnych kontrastów - jakie zdarzaj± w niektórych interpretacjach, a jakie charakterystyczne s± dla ostatniego, romantycznego okresu Beethovena.

 

Pojawi³o siź za to nadzwyczajne, doskonale piano w figuracjach technicznych - w czasie którego publicznoc dos³ownie zamiera³a, aby wys³uchaę kaædego, z uwag± artyku³owanego d¼wiźku. Na tle stonowanych pochodów palcowych prawej rźki, w przetworzeniu, Aldo Ciccolini dostrzeg³ i podkreli³ synkopowane, wznosz±ce siź akcenty w lewej rźce - co równieæ moæna uznaę za cechź charakterystyczn± dla rodkowego okresu Beethovena. Niespodziewane akcenty pojawi³y siź równieæ w kadencji trzeciej czź¶ci koncertu.


Obie kadencje (w pierwszej i trzeciej czź¶ci) wykonane zosta³y po mistrzowsku i z kontynuacj± przyjźtej koncepcji wykonawczej. Bez poszukiwania efektów wirtuozowskich, za to z duæym wys³uchaniem. Szczególnie piźknie ukaza³ siź, po raz ostatni, pocz±tkowy temat w pierwszej czź¶ci oraz wyeksponowane, magiczne wrźcz modulacje.


Kulminacjź Allegro stanowi³ podkrelony fina³ - co równieæ jest bardzo znamienne dla rodkowego okresu twórczoci Beethovena.


Druga czź¶ę, Andante con moto, z uæyciem minimum rodków i z niezwyk³± prostot±, zdawa³a siź opowiadaę o rzeczach ostatecznych. W absolutnej ciszy, przejmuj±cy dialog fortepianu i orkiestry nabra³ niezwyk³ej wymowy. Zetknź³am siź z porównaniem tej czź¶ci do spotkania Orfeusza (partia fortepianu) z Eryniami (orkiestra), jakie mog³oby siź zdarzyę przed wejciem do wiata podziemnego. Nie znajdujź lepszego skojarzenia i trafniejszego obrazu.


Nieuchwytny smutek i piźkno, subtelna proba, gama niedefiniowalnych uczuę zawartych w skromnym g³osie fortepianu, zdawa³a siź ob³askawiaę fale gniewu w partii orkiestrowej. Kaædy d¼wiźk Orfeusza i odpowied¼ ostatecznie zas³uchanych Furii (przepiźkne jedyne ritenuto /zwolnienie/ w ca³ym koncercie, w ostatnim fragmencie solo poprzedzaj±cym wejcie orkiestry) oczekiwane by³y przez publiczno¶ę z niezwyk³ym napiźciem.


Końcowe d¼wiźki absolutnego piano orkiestry i fortepianu osi±gnź³y nieprawdopodobn± atmosferź. Nigdy w æyciu nie s³ysza³am nic bardziej tragicznego.


Wykonywany przez Aldo Ciccoliniego koncert fortepianowy G-dur, powsta³ po prze³omowym III. koncercie c-moll, w którym kompozytor rozwin±³ rolź orkiestry. Wczeniej orkiestra stanowi³a t³o dla solisty, ewentualnie nawi±zywa³a z nim dialog. Pocz±wszy od III. koncertu, orkiestra coraz bardziej wspó³uczestniczy³a w tworzeniu dramatyzmu dzie³a, aæ do ostatniego, symfonicznego koncertu Es-dur, w którym sta³a siź równorzźdna patrii solowej.


Zas³uchany w partiź orkiestrow± Aldo Ciccolini, pod±æa³ tym tropem. W trzeciej czź¶ci, Rondo vivace, figuracje fortepianowe wycofywa³y siź niekiedy na drugi plan, aby wyeksponowaę ciekawe motywy pojawiaj±ce siź w orkiestrze - niedostrzegane przez innych pianistów. Powtórki pochodów palcowych wykonane zosta³y z nieprawdopodobnym, perfekcyjnym i nieskazitelnym piano. Ciccolini odnalaz³ w tej czź¶ci wiele pogody - jak na przyk³ad w przetworzonym motywie wstźpu orkiestrowego, który pod jego palcami nabra³ niezwyk³ej lekkoci.


Koncert wykonany zosta³ z najwyæszym smakiem, artyzmem i g³źbokim oddaniem kompozytorskiemu tekstowi. Z ca³± pewnoci± nie by³ to "ha³aliwy" Beethoven - lecz nie traci³ nic ze swojego dramatyzmu. Czu³o siź pe³en g³źboki przekaz p³yn±cy prosto z serca artysty, bez najmniejszego przekraczania emocjonalnych granic wyznaczonych przez klasyczny tekst partytury. Tylko najwiźksi mistrzowie potrafi± osi±gn±ę taki mentalny wyraz.


Koncert zakończy³ siź owacjami na stoj±co i okrzykami publicznoci: "Brawo". Pocz±wszy od dzisiaj, z niecierpliwoci± bźdź oczekiwa³a nastźpnego, zapowiadanego na przysz³y rok koncertu Maestro w Het Concertgebouw.


Marzenna Donajski