|
Sceptyczni wêdrowcy.
Brodski, Mi³osz, Zagajewski
Grzegorz
Kozyra :: Kultura :: 1 pa¼dziernika
2004, 09:19 kontrateksty.pl
Kim
ostatecznie jestem? Dzieckiem tylko, które lubi d¼wiêk
swego imienia i powtarza je ci±gle.
Walt Whitman
1.
Czy sceptycyzmem mo¿na
siê
zaraziæ?
Je¿eli
rozumieæ
go jako odrzucenie mo¿liwo¶ci
osi±gniêcia
pewno¶ci,
nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy przeczytaæ
kilkana¶cie
ksi±¿ek,
m.in. staro¿ytnych
my¶licieli
i poetów (sofistów, Marka Aureliusza, Horacego), filozofów nowo¿ytnych
- Descartesa, Hegla, Schopenhauera, Nietzschego, wspó³czesn±
literaturê
z krêgu
egzystencjalizmu i postmodernizmu, pozachwycaæ
siê
poezj±
Ró¿ewicza
i Szymborskiej i j±
naprawdê
prze¿yæ;
do tego odrzuciæ
wiarê,
nadziejê
i mi³o¶æ.
Ale nie tylko. Tak¿e
rozmawiaæ
o w±tpliwo¶ciach
i niepewno¶ci
z przyjació³mi,
którzy uwa¿aj±
siê
za my¶licieli
i nauczycieli (takich na przyk³ad
jak filozof Tadeusz Kroñski,
w latach 40. ubieg³ego
wieku guru Czes³awa
Mi³osza),
nasi±kaæ
ich pesymizmem, wypowiadaæ
s±dy
o tradycji, która upada, krytycznie spogl±daæ
na poznawcze mo¿liwo¶ci
cz³owieka,
wierzyæ
w Demiurga, si³ê
bardziej Z³±
ni¿
Dobr±.
Dróg do sceptycyzmu jest wiele, ³atwo
na takie ¶cie¿ki
trafiæ,
gorzej z ich porzuceniem.
Wiadomo, ¿e
Josif Brodski, Czes³aw
Mi³osz,
Adam Zagajewski przyja¼nili
siê,
spotykali, dyskutowali. Ich wizja ¶wiata
i poezji, chocia¿
w wielu miejscach ró¿na
(w koñcu
wywodzili siê
z innych tradycji artystycznych), w postawie duchowej siê
upodabnia. Wystarczy dokonaæ
analizy kilku wierszy, akapitów z ich esejów, by znale¼æ
na to dowody. Rozumieæ
takich twórców to odkryæ,
¿e
s±
sceptykami.
2.
Brodski móg³
w zasadzie napisaæ
tylko jeden poemat - "Wielk±
elegiê
dla Johna Donne`a", a i tak by³by
w moich oczach geniuszem poetyckim tej miary, co Tomasz Mann powie¶ciowym.
Podziwiam u niego tê
niezwyczajn±
umiejêtno¶æ
precyzji jêzyka
z metafizyczn±
g³êbi±,
chocia¿
rosyjski poeta od¿egnuje
siê
od religii, wiary i woli byæ
- jak siebie nazywa - obserwatorem ¶wiata,
poranionym sceptykiem. Nie znam precyzyjniejszej definicji poezji od jego
- "Poezja jest etyk±
jêzyka".
Ta sentencja kojarzy siê
ze zdaniem z "Idioty" Fiodora Dostojewskiego - "Piêkno
zbawi ¶wiat".
W oby wypadkach chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytania nie zawsze
oczywiste - co to jest Piêkno?
Co to jest Dobro? Poezja powinna
mieæ
- zdaniem Brodskiego - wymiar etyczny. Nie liczy siê
estetyka - tylko Dobro, a wiêc
w pojêciu
platoñskim
Mi³o¶æ.
Bo czy tak naprawdê
poezja nie jest mi³o¶ci±
do jêzyka?
Brodski opowiada o tym w ksi±¿ce
"¦wiat
poety", w rozmowie z Solomonem Wo³kowem,
analizuj±c
wiersze swoje oraz swoich ulubieñców
- Audena, Cwietajewej, Frosta, Mandelsztama, Achmatowej. Mi³o¶æ
do jêzyka
jest zarazem mi³o¶ci±
do poezji, ludzi i ¶wiata.
A Piêkno
mo¿e
zbawiæ
¶wiat,
je¿eli
Dobroæ
cz³owieka
pokona jego Z³o.
Poeta jest w gruncie rzeczy nie¶miertelny,
bo ocala s³owa.
Brodski pamiêta
o tym, ale dodaje, ¿e
najbardziej urz±dza
go los antycznego autora, z którego wierszy zosta³y
ledwie mysie ogonki. Pod tym wzglêdem
jest sceptykiem, nie ³udzi
siê,
¿e
poezja ma jakie¶
niezwyczajne prawa i ¿e
dziêki
niej Dobro i Piêkno
zwyci꿱.
Czy wiêc
rzeczywi¶cie
takiego losu wypada poecie pozazdro¶ciæ?
3.
Kiedy czyta siê
eseje Zagajewskiego, który pisze z niezwyk³±
kultur±
i ¿arliwo¶ci±,
nietrudno wpa¶æ
w sid³a
egzaltacji. Ale z drugiej strony, jest w tym wszystkim jaki¶
s±cz±cy
siê
sceptycyzm. To, co pisze, np. o Cioranie i o Nietzschem do mnie nie przemawia.
Stoi po ich stronie, nie potrafi krytycznie spojrzeæ
na ich dumne nihilistyczne sylwetki. Bliskie mi jest jego odczuwanie darów
natury, wra¿liwo¶æ
na gest dobrych ludzi, na piêkno
wersów poezji Herberta czy Mi³osza.
Zanurzenie siê
w odmêty
ludzkiej pamiêci
to czasami irracjonalna ucieczka eseisty, ale nie zapominajmy, ¿e
i droga do odnalezienia sensu ka¿dej
twórczo¶ci.
Gdyby Adam Zagajewski przesta³
pisaæ,
by³aby
to wielka strata - nie obcowaliby¶my
z jednym z najwra¿liwszych
poetów naszych czasów.
Rozumiem bunt Zagajewskiego i jego
krytykê
WRON, PRON, rozumiem jego w¶ciek³o¶æ
podczas pisania "Solidarno¶ci
i samotno¶ci".
Wiem tak¿e,
dlaczego ksi±¿ka
spotka³a
siê
z krytyk±
¶rodowisk
opozycyjnych - rozpatrywanie rewolucji solidarno¶ciowej
jako dylematu intelektualnego i traktowanie jej w kategoriach duchowo¶ci
pozytywnej i negatywnej (kategoryzacja filozoficzna na zasadzie takiej
jak u Kierkegaarda w "Stadiach na drodze ¿ycia")
jest b³êdem.
Zagajewski tak to wyja¶nia
- "tymczasem w³a¶nie
poszukiwanie kipi±cego
nadmiarem ¿ycia,
¶wie¿ej
nieskoñczonej
Rzeczywisto¶ci
- jest najwa¿niejsze".
Bierze wiêc
stronê
kategorii estetycznej (dionizyjskiej), by parê
stron dalej napisaæ,
¿e
w Polsce dosz³o
do przezwyciê¿enia
ducha negatywnego i nazbyt pozytywnego (ideologii), ¿e
po³±czy³y
siê
tutaj dwa elementy przedtem poró¿nione
- Warto¶ci
i Energia. Czy tak? Czy nie jest to uproszczenie?
Podobny b³±d
pope³nia
Zagajewski jeszcze raz, kiedy dzieli polsk±
poezjê
na nurt anarchistyczny z Bia³oszewskim
na czele i hierarchiczny z Herbertem jako prorokiem tego nurtu. Wolê
jednak, kiedy autor "Powrotu" cudownie opisuje dzie³a
muzyczne Brucknera, Czajkowskiego, ksi±¿ki,
które zna i autorów, których podziwia.
4.
Dojrza³o¶æ
poety jest jego atutem. Ale w wypadku takiego cz³owieka
jak Brodski jeszcze wiêkszym
atutem jest intelekt i znajomo¶æ
poezji duchowych mistrzów. Analizy liryków Achmatowej, Mandelsztama, Cwietajewej,
Audena wykraczaj±
poza naukowe peregrynacje (Brodski by³
cenionym wyk³adowc±
na kilku amerykañskich
uniwersytetach), s±
dog³êbnym
wejrzeniem artysty w ¶wiat
literackich koryfeuszy. Esej "Dlaczego Kundera myli siê
co do Dostojewskiego" jest mo¿e
najpe³niejsz±
podró¿±
noblisty do kraju innego geniusza Rosji. Rozw¶cieczony
Kundera, który wyznaje, ¿e
¶wiat
Dostojewskiego jest odpychaj±cy,
nie wyprowadzi³
jednak z równowagi Brodskiego. Autor bez emocji, zdanie po zdaniu wykazuje,
jaki b³±d
pope³nia
czeski pisarz i dlaczego uwa¿a
"Idiotê"
za lepsze dzie³o
od "Kubusia Fatalisty".
Rozumowca Kunderê
dra¿ni
klimat powie¶ci
Dostojewskiego, uniwersum, w którym wszystko staje siê
uczuciem. Brodski odpowiada - "Metafizyczny cz³owiek
Dostojewskiego góruje nad bohaterem, zranionym racjonalist±,
niezale¿nie
od jego nowoczesno¶ci
czy typowo¶ci".
Kolejne eseje o Andrieju P³atonowie,
Nadie¿dzie
Mandelsztam pokazuj±
Rosjan czystych jak ³za,
bohaterów autobiograficznej prozy, którzy nie poddali siê
niewoli i obojêtno¶ci.
Ciekawe s±
tak¿e
eseje o Petersburgu czasów m³odo¶ci
poety, w którym pojawia siê
w³óczêga
samotny, ale jednocze¶nie
wra¿liwy
obserwator, ten sceptyk, który mimo woli ogarnia swoje Miasto wspomnieniami
i maluje je z nostalgiczn±
zadum±.
5.
Pragn±æ
czego¶
wiêcej,
nie byæ
obojêtnym,
szukaæ
¿arliwo¶ci
i pasji we wszystkim. W wierszach Zagajewskiego takich jak "P³omieñ",
"Autoportret", "Barbarzyñcy"
czuæ
ducha poezji. To zachwyca. Jest tutaj wiele wersów zdumiewaj±cych,
zagadkowych i tajemniczych, wychodz±cych
naprzeciw wra¿liwemu
czytelnikowi. Nikt nie mo¿e
zarzuciæ
poecie pustos³owia,
jego porównania i metafory nie s±
b³ahe
i wypowiedziane tak sobie, mimochodem. Muza poety jest blisko niego, co
oznacza, ¿e
Zagajewski zawierzy³
natchnieniu. Analiza ka¿dego
wiersza mog³aby
przyczyniæ
siê
do zdemaskowania najwiêkszego
wroga poety, nihilizmu, chocia¿
lepiej pisaæ
o jego przyjacio³ach
- Bachu, Chopinie, Szostakowiczu, o ¿yciu,
które jest zachwycaj±ce,
trudne i posêpne,
a przede wszystkim o wytrwa³o¶ci,
wierze i dumie - trzech ¿ywio³ach
niezbêdnych
dla istnienia poety.
Liryki Zagajewskiego s±
silniejsze ni¿
duma, maj±
tkankê
wra¿liw±
jak skorupka jajka. Przedmioty ¿yj±
- zgniecione pude³ko
zapa³ek,
ig³a
barometru - a rzeki p³yn±
i raduj±
oczy. Wiersz dedykowany Josifowi Brodskiemu "Rosja wchodzi do Polski"
na¶laduje
w powtórzeniach i rytmie wersów "Wielk±
elegiê...",
inny "Anton Bruckner" w subtelnych barwach maluje twórczo¶æ
austriackiego kompozytora, "P³ótno"
ma odno¶nik
do turyñskiego
ca³unu,
"Requiem dla ¿yj±cych"
do umar³ych,
którzy s±
zdumieni naszymi postawami, gonitwami, lekkomy¶lno¶ci±.
Co wyró¿nia
wszystkie wiersze? Choroba pamiêci,
wiecznego powrotu (znów ten Nietzsche), umykaj±cych
chwil i znikaj±cych
pejza¿y,
które zmieniaj±
siê
w zale¿no¶ci
od emocji i sposobu naszego patrzenia.
6.
Mi³osz
zawsze fascynowa³
Brodskiego i Zagajewskiego. Rosyjski poeta t³umaczy³
go i uwa¿a³
za jednego z najwiêkszych
twórców XX wieku. Jak odnale¼æ
³±cz±c±
ich wszystkich niæ
Ariadny w labiryncie artystycznych poszukiwañ,
ucieczek i powrotów? Mo¿e
warto przyjrzeæ
siê
"Ziemi Urlo", by sprostaæ
temu wyzwaniu. Dla Mi³osza,
jak wiadomo, duchowe peregrynacje s±
wa¿niejsze
od wspomnieñ,
z których ma³o
co wynika. Podró¿e
Mi³osza
do ziemi, której odkrywc±
by³
wizjoner angielski William Blake, jest wyznaniem wiary poety w rolê
Wyobra¼ni
i ucieczk±
od Mitów. Kultura wspó³czesna
z nihilizmem Beckettów jest dla Mi³osza
nie do zniesienia i dlatego ucieczka w Utopiê
staje siê
dla niego jedynym ocaleniem. W ¶wiecie
Blake`a, Swedenborga, Dostojewskiego Mi³osz
jednak zna granice swoich fascynacji. Wie, ile tym twórcom zawdziêcza,
ale wie tak¿e,
¿e
ich Utopie maj±
karko³omny
wyd¼wiêk.
Kiedy wiêc
pisze o krewnym Oskarze Mi³oszu,
którego by³
t³umaczem,
szuka w jego utworach metafizyki
(mistyki) bliskiej Blake`owi. Rozumie jednak, ¿e
jest to twórczo¶æ,
która próbuje do¶wiadczenie
mistyczne t y l k o opisaæ,
a prawdy sakralne nie zawsze daj±
siê
prze³o¿yæ
na jêzyk
pisma. Mi³osz
pokazuje now±
twarz, ale po "Zniewolonym umy¶le",
czy "Rodzinnej Europie" nie zaskakuje. Ju¿
wcze¶niej
bowiem, tak¿e
w jego poezji, widaæ
by³o
fascynacjê
manicheizmem. By³o
to zrozumia³e
- kiedy przestaje siê
¿yæ
ortodoksj±,
mo¿na
ju¿
wierzyæ
tylko Plotynowi, albo Maniemu. Mi³osz
we fragmentach "Ziemi Urlo" przyznaje siê
do katolicyzmu, ale wypranego z Tradycji. Czy nie jest to anachroniczne?
Dobrze, ¿e
krytyczny umys³
naszego noblisty potrafi wy³owiæ
w tandecie wspó³czesnego
nihilizmu tak±
postaæ
jak Simone Weil, która laicko (ale jednak) podchodzi do religii, znajduj±c
w niej odpowied¼
na spo³eczn±
i duchow±
dezintegracjê
spo³eczeñstw.
Dziêki
temu Mi³osz
nie ucieka tak naprawdê
od religii, a Dostojewski wydaje mu siê
prorokiem nadchodz±cych
klêsk
XX wieku - nie tylko jemu zreszt±
(patrz Brodski). Czy miar±
geniuszu nie jest prorokowanie? Za najwiêkszych
literackich proroków uwa¿a
siê
dzisiaj szaleñca
Nietzschego i neurotyka Kafkê.
Dla Mi³osza
jeszcze wiêkszym
wizjonerem by³
jego kuzyn Oskar, który sceptycznie ocenia³
cywilizacjê
zachodni±,
wierz±c
jednak w szczê¶liw±
erê
ludzko¶ci
odrodzonej. Mo¿e
dziêki
temu katastrofizm autora "Doliny Issy" nie by³
do koñca
prze¿yty
i rodzi³y
siê
w jego wyobra¼ni
wiersze o nadziei i mi³o¶ci.
Co nie znaczy, ¿e
jest optymist±.
Ska¿ony
nihilizmem naszych czasów, twórczo¶ci±
Becketta, Ionesco, Geneta, egzystencjalistów, ma jednak ¶wiadomo¶æ,
¿e
nasza kultura mo¿e
siê
odrodziæ
- z pustyni Urlo.
7.
W "cudzym piêknie"
to ³adna
metafora, która t³umaczy
zawód aktora - cz³owieka
ci±gle
poszukuj±cego
piêkna
w kim¶
innym. Zagajewski tak¿e
szuka piêkna,
obserwuj±c
ludzi, ptaki, poetów, kompozytorów, nauczycieli, którzy uczyli go filozofii
i literatury, ale i ¿ycia.
Opisuje spotkania z malarskimi i muzycznymi geniuszami, tropi ¶lady
poezji w zwyczajno¶ci
natury i w swoim wnêtrzu
tak jak Mi³osz.
Pisze dziennik wra¿eñ,
notuj±c
to wszystko, co jest mu bliskie. Podró¿uje
nie do ziemi Urlo, ale do czasów minionych, chwil prze¿ytych
Tu i Teraz. Powraca do Pary¿a,
opisuj±c
spacery po tym mie¶cie
- odnajduj±c
Polaków i Polskê,
ale przedstawia tak¿e
stary Kraków z Wawelem i Kazimierzem, powraca wreszcie do Lwowa - miejsca
urodzenia i do Gliwic, miasta, w którym siê
uczy³.
Ciekawe literacko s±
portrety ludzi, z którymi ¿y³
- gospodyni jego pierwszego wynajêtego
mieszkania w Krakowie, cioci, która by³a
¿ydówk±
- wujka agnostyka, który dziêki
spotkaniom z m³odym
Karolem Wojty³±
dozna³
metafizycznego ol¶nienia.
Jest w tej lirycznej prozie wiêcej
takich niespodziewanych odkryæ.
Dywan utkany z wielu fragmentów ol¶nieñ
staje siê
bli¿szy
stopom. Idziemy za poet±,
który ma zawsze co¶
ciekawego do powiedzenia. To nie jest mo¿e
rajski ogród, ale na pewno wytchnienie dla wra¿liwych
dusz.
8.
Brodski - uczeñ
Puszkina i Audena (Mi³osz
do³±czy³by
metafizyków angielskich z XVII wieku, Dostojewskiego, Eliota) - jak ¿aden
chyba z poetów nie t³umi³
do koñca
swoich emocji. W esejach otwartych a¿
do bólu pisze o przyjacio³ach,
którzy mu pomagali (Spender, Auden), którzy byli dla niego drogowskazem
(Mandelsztam, Cwietajewa) i z którymi w latach 60. spiera³
siê
o rolê
w poezji w ¿yciu
(Rejn, £osiew).
W piêknym
tek¶cie
"Powroty" Ewa Bieñkowska
wraca do ukochanej przez Brodskiego Wenecji, t³umacz±c
fenomen miasta wody i sztuki. Bieñkowska
nie jest odkrywcza, ale jej spojrzenie na Wenecjê
przez pryzmat malarstwa Tycjana i Tintoretta, i wra¿liwo¶ci
Brodskiego, ma w sobie co¶
o¿ywczego.
Malarze, których kocha³
autor "¦piewu
wahad³a",
s±
nam bli¿si,
a tym bardziej on sam zanurzony we wschodach i zachodach s³oñca
nad lagun±
w pobli¿u
placu ¶w.
Marka i Pa³acu
Do¿ów.
9.
We wspomnieniowej "Rodzinnej Europie",
Mi³osz
siê
nie odkrywa, chocia¿
padaj±
tu zdania o Europie i o Europejczykach jako pierwszym ziarnie ksi±¿ki.
To prawda, ¿e
Mi³osz
- Litwin jest Europejczykiem z krwi i ko¶ci,
libera³em,
w±tpi±cym
katolikiem, który pomimo lewicowych pogl±dów
nigdy nie zosta³
"uk±szony"
przez Hegla. Tak twierdzi, ale czy rzeczywi¶cie
nie by³
zauroczony Heglem? Mi³osz
jest dialektykiem to prawda, ale jego dialektyka nie ma nic wspólnego
z autorem "Filozofii dziejów". Jego dewiz±
jest indywidualizm i ukochanie wolno¶ci.
Odrzuca komunizm, bo zabiera mu swobodê
my¶li.
W rozwa¿aniach
o wolno¶ci
autor najbardziej zbli¿a
siê
do liberalizmu, ale czy libera³
my¶li
o metafizyce - o mi³o¶ci,
nadziei i wierze?
Najlepsze s±
te strony, które dokonuj±
wiwisekcji duszy jego przyjaciela nazwanego Tygrysem (to oczywi¶cie
filozof Tadeusz Kroñski)
- duszy komunisty. Temu intelektuali¶cie
wystarczy³y
z lektur "Poszukiwanie straconego czasu" Prousta i "Estetyka" Hegla -
a wiêc
my¶lenie
i pisanie o piêknie
w powi±zaniu
z ¿yciem
i ze sztuk±.
To by³o
wa¿ne
tak¿e
dla Kierkegaarda, który w "Stadiach na drodze ¿ycia"
analizowa³
trzy postawy ¿yciowe
- estetyczn±,
etyczn±
i religijn±.
Tygrys zatrzyma³
siê
na stadium estetycznym, bo nie dane mu by³o
lub nie chcia³
i¶æ
dalej. U Mi³osza
dra¿ni
mnie jego racjonalno¶æ,
która nie jest normalna dla cz³owieka
ze Wschodu. Mi³osz
nie kocha Niemców, co jest ju¿
bardziej zrozumia³e
po Holocau¶cie
i Powstaniu Warszawskim. Co najbardziej siê
uda³o
Mi³oszowi?
P³ynno¶æ
narracji, doskona³y
styl. Powsta³
wiêc
nie suchy traktat, ale esej o pewnej epoce w dziejach Europy; epoce, która
by³a
dramatem dla wielu narodów i dla ka¿dego
Europejczyka.
10.
Mi³osz
narzeka³,
¿e
w Polsce ma³o
jest polemik z jego twórczo¶ci±.
Poszukiwa³
ci±gle
antenatów. Mia³
szczê¶cie
do krytyków, którzy piali z zachwytu nad jego twórczo¶ci±
(Fiut, Bieñkowska,
B³oñski,
Stala, itd.). Je¿eli
go krytykowano, to za postawê
polityczn±
lub za to, ¿e
by³
kiepskim katolikiem. Mi³osz
lubi³
ostre dyskusje polemiczne, tak¿e
na tematy ¶wiatopogl±dowe.
My¶lê,
¿e
nie spodoba³aby
mu siê
ksi±¿ka,
w której krytyk tylko klepie go po plecach. A, niestety, tak ze swoim
koleg±
z lat m³odo¶ci
- Adamem Zagajewskim - postêpuje
Tadeusz Nyczek. I nie wychodzi mu to na dobre. Pomija podstawowy sens
ostatnich wierszy autora "Powrotu", w których dojmuj±cym
uczuciem jest metafizyczne spiêcie,
zach³y¶niêcie
siê
Absolutem. Domy¶lam
siê,
o co chodzi. Sceptycyzm by³
wymiarem, który zas³oni³
krakowskiemu krytykowi inne przestrzenie tej twórczo¶ci.
Nyczek nie analizuje tak¿e
bardzo wa¿nego,
moim zdaniem, zwi±zku
Zagajewskiego z Brodskim, który mo¿na
dostrzec w podobnym widzeniu dziejów, roli poezji i poety w dzisiejszym
¶wiecie.
Byæ
mo¿e
dla krytyka, tak jak dla wszystkich przedstawicieli Nowej Fali, Zagajewski
by³
zdrajc±
m³odo¶ci,
odsun±³
siê
od realizmu - wymogu twórczo¶ci
najbardziej jednak z³udnej,
bo przynosz±cej
pora¿ki.
Co by siê
sta³o,
gdyby Zagajewski by³
wierny "Sklepom miêsnym"?
Mo¿e
by³by
jeszcze jednym starym nowofalowcem, który poniós³
klêskê?
Zwrot w jego poezji - mo¿e
za spraw±
Mi³o¶ci
i Emigracji - sta³
siê
ol¶niewaj±c±
przygod±
duchow±.
Szkoda, ¿e
Nyczek, który to na pewno rozumie, nie potrafi zanalizowaæ
do koñca
wierszy autora "Obrony ¿arliwo¶ci",
jakby to niedopowiedzenie by³o
znakiem odrzucenia.
W tym kontek¶cie
przemian bardzo wa¿ny
jest "Drugi oddech" Zagajewskiego z 1978 r. Poeta recenzuje ksi±¿ki
wydane w latach 70. To ostatnia jego propozycja literacka przed emigracj±
wewnêtrzn±,
a potem zewnêtrzn±,
opuszczeniem Polski na ponad
20 lat. To istotna lektura, bo pokazuje jego wielk±
pasjê,
mi³o¶æ
do sceptycznej poezji Szymborskiej, twórczo¶ci
Tomasza Manna i filozofii Fryderyka Nietzschego. Mamy tak¿e
mo¿liwo¶æ
prze¶ledziæ
jego technikê
twórcz±.
W tej ksi±¿ce
dokonuje siê
pierwsze delikatne przej¶cie
od stylu niskiego do wysokiego, chocia¿
jeszcze wtedy Zagajewski nie poddaje siê
egzaltacji i dumie. Warto mo¿e
zacytowaæ
jedno tylko zdanie z bardzo ciekawego eseju "Artysta bez w³a¶ciwo¶ci".
Takie s³owa
w ksi±¿ce
"¦wiat
nie przedstawiony" z 1974 r. by³yby
raczej niemo¿liwe.
"Ludzie pe³ni
pasji, namiêtnie
kszta³c±cy
swe wypowiedzi, mówi±cy
we w³asnym
imieniu, nieostro¿ni,
a mimo to obiektywni, gdy¿
wci±¿
jeszcze odwo³uj±cy
siê
do rzeczywisto¶ci
- to arty¶ci
w³a¶nie".
Tak±
metodê
twórcz±
bêdzie
realizowa³
pó¼niej
Zagajewski, oczywi¶cie,
z wiêksz±
pasj±
i pokor±
wobec siebie i poezji.
11.
"We¼
biel, ochrê
i b³êkit,
dodaj odrobinê
zieleni i ca³e
mnóstwo geometrii. Otrzymasz formu³ê,
której u¿y³
czas dla swoich tutejszych dekoracji..." - pisze Brodski w moim ulubionym
eseju "W ho³dzie
Markowi Aureliuszowi". T³umacz
Brodskiego musi dokonywaæ
podobnych cudów, ale u¿ywaj±c
s³ów
- nie barw, by przek³ad
nie mija³
siê
z intencj±
twórcy. Trzeba mieæ
talent Stanis³awa
Barañczaka,
który jest wyczulony jako poeta na ka¿dy
d¼wiêk
i wers. Dzisiejszemu czytelnikowi wydaje siê,
¿e
Barañczak
jest w zasadzie niezast±piony,
je¿eli
chodzi o t³umaczenia.
Dobrze, ¿e
tylko siê
wydaje, poniewa¿
narodzi³o
siê
w ostatnim czasie wielu ciekawych i dobrych t³umaczy,
tak¿e
z jêzyka
rosyjskiego.
W przek³adach
zamieszczonych w tomiku "Lustro weneckie" Katarzyna Krzy¿ewska
doskonale potrafi³a
"wej¶æ"
w poetyk±
autora "Wielkiej elegii...". Niektóre wiersze, szczególnie "Strofy weneckie",
"Aria", "Sonet", brzmi±
¶wietnie
- muzycznie, ale nie tylko. Brodski jest poet±
z tradycji puszkinowskiej, ow³adniêty
muzyczn±
pasj±
kocha Cwietajew±
i Mandelsztama za to, ¿e
nie sprzeniewierzyli siê
rosyjskiej poetyce. W tym tomiku wyró¿ni³bym
"Lagunê"
- wiersz nie do podrobienia, z takimi wersami jak te: "D¼wiêk
ko¶cio³ów
weneckich, jak serwisów kawowych, s³ychaæ
w pozostawionym pudle po przypadkowych istnieniach". Nikt tak, oprócz
Rilkego, nie potrafi³
pisaæ
poezji w XX wieku. Ale nikt te¿
nie potrafi³
tak tworzyæ
erudycyjnych esejów, w których zw±tpienie
sceptyka pobudza do my¶lenia.
"Ave Caesar. Jak siê
czujesz, otoczony przez barbarzyñców?
Bo z twojego punktu widzenia jeste¶my
barbarzyñcami
- choæby
dlatego, ¿e
nie znamy greki, ani ³aciny.
Boimy siê
te¿
¶mierci,
du¿o
bardziej ni¿
ty jej siê
ba³e¶,
a instynkt stadny w nas silniejszy od samozachowawczego".
12.
Giacomo Leopardi pisa³,
¿e
¶mieræ
nie jest z³em,
poniewa¿
uwalnia cz³owieka
od wszelkiego z³a,
a wraz z dobrem odbiera mu pragnienia. Uwa¿a³,
¿e
z³em
jest staro¶æ,
bowiem pozbawia cz³owieka
rozkoszy. Dlaczego wiêc
lêkamy
siê
¶mierci?
Bo wiemy, ¿e
ju¿
nigdy nie powrócimy do dzieciñstwa,
prawdziwej krainy Utopii i Zabawy. Warto pamiêtaæ,
¿e
sceptycyzm to tak¿e
lêk
przed ¶mierci±
i ból z powodu staro¶ci.
Teilhard de Chardin nazwa³
materiê
Drabin±
Jakubow±,
po której wspinamy siê
do nieba. To wa¿ne,
by¶my
rozumieli, ¿e
pomimo lêków
i ¶mierci,
wiara jest czym¶
wa¿nym
w naszym < |