Sceptyczni wêdrowcy. Brodski, Mi³osz, Zagajewski

Grzegorz Kozyra :: Kultura :: 1 pa¼dziernika 2004, 09:19 kontrateksty.pl

Kim ostatecznie jestem? Dzieckiem tylko, które lubi d¼wiêk swego imienia i powtarza je ci±gle. Walt Whitman

1.
Czy sceptycyzmem mo¿na siê zaraziæ? Je¿eli rozumieæ go jako odrzucenie mo¿liwoci osi±gniêcia pewnoci, nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy przeczytaæ kilkanacie ksi±¿ek, m.in. staro¿ytnych mylicieli i poetów (sofistów, Marka Aureliusza, Horacego), filozofów nowo¿ytnych - Descartesa, Hegla, Schopenhauera, Nietzschego, wspó³czesn± literaturê z krêgu egzystencjalizmu i postmodernizmu, pozachwycaæ siê poezj±¿ewicza i Szymborskiej i j± naprawdê prze¿yæ; do tego odrzuciæ wiarê, nadziejê i mi³o¶æ. Ale nie tylko. Tak¿e rozmawiaæ o w±tpliwociach i niepewnoci z przyjació³mi, którzy uwa¿aj± siê za mylicieli i nauczycieli (takich na przyk³ad jak filozof Tadeusz Kroñski, w latach 40. ubieg³ego wieku guru Czes³awa Mi³osza), nasi±kaæ ich pesymizmem, wypowiadaæ s±dy o tradycji, która upada, krytycznie spogl±daæ na poznawcze mo¿liwoci cz³owieka, wierzyæ w Demiurga, si³ê bardziej Z³± ni¿ Dobr±. Dróg do sceptycyzmu jest wiele, ³atwo na takie cie¿ki trafiæ, gorzej z ich porzuceniem.
Wiadomo, ¿e Josif Brodski, Czes³aw Mi³osz, Adam Zagajewski przyja¼nili siê, spotykali, dyskutowali. Ich wizja wiata i poezji, chocia¿ w wielu miejscach ró¿na (w koñcu wywodzili siê z innych tradycji artystycznych), w postawie duchowej siê upodabnia. Wystarczy dokonaæ analizy kilku wierszy, akapitów z ich esejów, by znale¼æ na to dowody. Rozumieæ takich twórców to odkryæ, ¿e s± sceptykami.

2.
Brodski móg³ w zasadzie napisaæ tylko jeden poemat - "Wielk± elegiê dla Johna Donne`a", a i tak by³by w moich oczach geniuszem poetyckim tej miary, co Tomasz Mann powieciowym. Podziwiam u niego tê niezwyczajn± umiejêtno¶æ precyzji jêzyka z metafizyczn± g³êbi±, chocia¿ rosyjski poeta od¿egnuje siê od religii, wiary i woli byæ - jak siebie nazywa - obserwatorem wiata, poranionym sceptykiem. Nie znam precyzyjniejszej definicji poezji od jego - "Poezja jest etyk± jêzyka". Ta sentencja kojarzy siê ze zdaniem z "Idioty" Fiodora Dostojewskiego - "Piêkno zbawi wiat". W oby wypadkach chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytania nie zawsze oczywiste - co to jest Piêkno? Co to jest Dobro? Poezja powinna mieæ - zdaniem Brodskiego - wymiar etyczny. Nie liczy siê estetyka - tylko Dobro, a wiêc w pojêciu platoñskim Mi³o¶æ. Bo czy tak naprawdê poezja nie jest mi³oci± do jêzyka? Brodski opowiada o tym w ksi±¿ce "¦wiat poety", w rozmowie z Solomonem Wo³kowem, analizuj±c wiersze swoje oraz swoich ulubieñców - Audena, Cwietajewej, Frosta, Mandelsztama, Achmatowej. Mi³o¶æ do jêzyka jest zarazem mi³oci± do poezji, ludzi i wiata. A Piêkno mo¿e zbawiæ wiat, je¿eli Dobroæ cz³owieka pokona jego Z³o. Poeta jest w gruncie rzeczy niemiertelny, bo ocala s³owa. Brodski pamiêta o tym, ale dodaje, ¿e najbardziej urz±dza go los antycznego autora, z którego wierszy zosta³y ledwie mysie ogonki. Pod tym wzglêdem jest sceptykiem, nie ³udzi siê, ¿e poezja ma jakie niezwyczajne prawa i ¿e dziêki niej Dobro i Piêkno zwyci꿱. Czy wiêc rzeczywicie takiego losu wypada poecie pozazdrociæ?

3.
Kiedy czyta siê eseje Zagajewskiego, który pisze z niezwyk³± kultur± i ¿arliwoci±, nietrudno wpa¶æ w sid³a egzaltacji. Ale z drugiej strony, jest w tym wszystkim jaki s±cz±cy siê sceptycyzm. To, co pisze, np. o Cioranie i o Nietzschem do mnie nie przemawia. Stoi po ich stronie, nie potrafi krytycznie spojrzeæ na ich dumne nihilistyczne sylwetki. Bliskie mi jest jego odczuwanie darów natury, wra¿liwo¶æ na gest dobrych ludzi, na piêkno wersów poezji Herberta czy Mi³osza. Zanurzenie siê w odmêty ludzkiej pamiêci to czasami irracjonalna ucieczka eseisty, ale nie zapominajmy, ¿e i droga do odnalezienia sensu ka¿dej twórczoci. Gdyby Adam Zagajewski przesta³ pisaæ, by³aby to wielka strata - nie obcowalibymy z jednym z najwra¿liwszych poetów naszych czasów.

Rozumiem bunt Zagajewskiego i jego krytykê WRON, PRON, rozumiem jego wciek³o¶æ podczas pisania "Solidarnoci i samotnoci". Wiem tak¿e, dlaczego ksi±¿ka spotka³a siê z krytyk± rodowisk opozycyjnych - rozpatrywanie rewolucji solidarnociowej jako dylematu intelektualnego i traktowanie jej w kategoriach duchowoci pozytywnej i negatywnej (kategoryzacja filozoficzna na zasadzie takiej jak u Kierkegaarda w "Stadiach na drodze ¿ycia") jest b³êdem. Zagajewski tak to wyjania - "tymczasem w³anie poszukiwanie kipi±cego nadmiarem ¿ycia, wie¿ej nieskoñczonej Rzeczywistoci - jest najwa¿niejsze". Bierze wiêc stronê kategorii estetycznej (dionizyjskiej), by parê stron dalej napisaæ, ¿e w Polsce dosz³o do przezwyciê¿enia ducha negatywnego i nazbyt pozytywnego (ideologii), ¿e po³±czy³y siê tutaj dwa elementy przedtem poró¿nione - Wartoci i Energia. Czy tak? Czy nie jest to uproszczenie? Podobny b³±d pope³nia Zagajewski jeszcze raz, kiedy dzieli polsk± poezjê na nurt anarchistyczny z Bia³oszewskim na czele i hierarchiczny z Herbertem jako prorokiem tego nurtu. Wolê jednak, kiedy autor "Powrotu" cudownie opisuje dzie³a muzyczne Brucknera, Czajkowskiego, ksi±¿ki, które zna i autorów, których podziwia.

4.
Dojrza³o¶æ poety jest jego atutem. Ale w wypadku takiego cz³owieka jak Brodski jeszcze wiêkszym atutem jest intelekt i znajomo¶æ poezji duchowych mistrzów. Analizy liryków Achmatowej, Mandelsztama, Cwietajewej, Audena wykraczaj± poza naukowe peregrynacje (Brodski by³ cenionym wyk³adowc± na kilku amerykañskich uniwersytetach), s± dog³êbnym wejrzeniem artysty w wiat literackich koryfeuszy. Esej "Dlaczego Kundera myli siê co do Dostojewskiego" jest mo¿e najpe³niejsz± podró¿± noblisty do kraju innego geniusza Rosji. Rozwcieczony Kundera, który wyznaje, ¿e wiat Dostojewskiego jest odpychaj±cy, nie wyprowadzi³ jednak z równowagi Brodskiego. Autor bez emocji, zdanie po zdaniu wykazuje, jaki b³±d pope³nia czeski pisarz i dlaczego uwa¿a "Idiotê" za lepsze dzie³o od "Kubusia Fatalisty".

Rozumowca Kunderê dra¿ni klimat powieci Dostojewskiego, uniwersum, w którym wszystko staje siê uczuciem. Brodski odpowiada - "Metafizyczny cz³owiek Dostojewskiego góruje nad bohaterem, zranionym racjonalist±, niezale¿nie od jego nowoczesnoci czy typowoci". Kolejne eseje o Andrieju P³atonowie, Nadie¿dzie Mandelsztam pokazuj± Rosjan czystych jak ³za, bohaterów autobiograficznej prozy, którzy nie poddali siê niewoli i obojêtnoci. Ciekawe s± tak¿e eseje o Petersburgu czasów m³odoci poety, w którym pojawia siê w³óczêga samotny, ale jednoczenie wra¿liwy obserwator, ten sceptyk, który mimo woli ogarnia swoje Miasto wspomnieniami i maluje je z nostalgiczn± zadum±.

5.
Pragn±æ czego wiêcej, nie byæ obojêtnym, szukaæ ¿arliwoci i pasji we wszystkim. W wierszach Zagajewskiego takich jak "P³omieñ", "Autoportret", "Barbarzyñcy" czuæ ducha poezji. To zachwyca. Jest tutaj wiele wersów zdumiewaj±cych, zagadkowych i tajemniczych, wychodz±cych naprzeciw wra¿liwemu czytelnikowi. Nikt nie mo¿e zarzuciæ poecie pustos³owia, jego porównania i metafory nie s± b³ahe i wypowiedziane tak sobie, mimochodem. Muza poety jest blisko niego, co oznacza, ¿e Zagajewski zawierzy³ natchnieniu. Analiza ka¿dego wiersza mog³aby przyczyniæ siê do zdemaskowania najwiêkszego wroga poety, nihilizmu, chocia¿ lepiej pisaæ o jego przyjacio³ach - Bachu, Chopinie, Szostakowiczu, o ¿yciu, które jest zachwycaj±ce, trudne i posêpne, a przede wszystkim o wytrwa³oci, wierze i dumie - trzech ¿ywio³ach niezbêdnych dla istnienia poety.

Liryki Zagajewskiego s± silniejsze ni¿ duma, maj± tkankê wra¿liw± jak skorupka jajka. Przedmioty ¿yj± - zgniecione pude³ko zapa³ek, ig³a barometru - a rzeki p³yn± i raduj± oczy. Wiersz dedykowany Josifowi Brodskiemu "Rosja wchodzi do Polski" naladuje w powtórzeniach i rytmie wersów "Wielk± elegiê...", inny "Anton Bruckner" w subtelnych barwach maluje twórczo¶æ austriackiego kompozytora, "P³ótno" ma odnonik do turyñskiego ca³unu, "Requiem dla ¿yj±cych" do umar³ych, którzy s± zdumieni naszymi postawami, gonitwami, lekkomylnoci±. Co wyró¿nia wszystkie wiersze? Choroba pamiêci, wiecznego powrotu (znów ten Nietzsche), umykaj±cych chwil i znikaj±cych pejza¿y, które zmieniaj± siê w zale¿noci od emocji i sposobu naszego patrzenia.

6.
Mi³osz zawsze fascynowa³ Brodskiego i Zagajewskiego. Rosyjski poeta t³umaczy³ go i uwa¿a³ za jednego z najwiêkszych twórców XX wieku. Jak odnale¼æ ³±cz±c± ich wszystkich niæ Ariadny w labiryncie artystycznych poszukiwañ, ucieczek i powrotów? Mo¿e warto przyjrzeæ siê "Ziemi Urlo", by sprostaæ temu wyzwaniu. Dla Mi³osza, jak wiadomo, duchowe peregrynacje s± wa¿niejsze od wspomnieñ, z których ma³o co wynika. Podró¿e Mi³osza do ziemi, której odkrywc± by³ wizjoner angielski William Blake, jest wyznaniem wiary poety w rolê Wyobra¼ni i ucieczk± od Mitów. Kultura wspó³czesna z nihilizmem Beckettów jest dla Mi³osza nie do zniesienia i dlatego ucieczka w Utopiê staje siê dla niego jedynym ocaleniem. W wiecie Blake`a, Swedenborga, Dostojewskiego Mi³osz jednak zna granice swoich fascynacji. Wie, ile tym twórcom zawdziêcza, ale wie tak¿e, ¿e ich Utopie maj± karko³omny wyd¼wiêk.

Kiedy wiêc pisze o krewnym Oskarze Mi³oszu, którego by³ t³umaczem, szuka w jego utworach metafizyki (mistyki) bliskiej Blake`owi. Rozumie jednak, ¿e jest to twórczo¶æ, która próbuje dowiadczenie mistyczne t y l k o opisaæ, a prawdy sakralne nie zawsze daj± siê prze³o¿yæ na jêzyk pisma. Mi³osz pokazuje now± twarz, ale po "Zniewolonym umyle", czy "Rodzinnej Europie" nie zaskakuje. Ju¿ wczeniej bowiem, tak¿e w jego poezji, widaæ by³o fascynacjê manicheizmem. By³o to zrozumia³e - kiedy przestaje siê ¿yæ ortodoksj±, mo¿na ju¿ wierzyæ tylko Plotynowi, albo Maniemu. Mi³osz we fragmentach "Ziemi Urlo" przyznaje siê do katolicyzmu, ale wypranego z Tradycji. Czy nie jest to anachroniczne?
Dobrze, ¿e krytyczny umys³ naszego noblisty potrafi wy³owiæ w tandecie wspó³czesnego nihilizmu tak± postaæ jak Simone Weil, która laicko (ale jednak) podchodzi do religii, znajduj±c w niej odpowied¼ na spo³eczn± i duchow± dezintegracjê spo³eczeñstw. Dziêki temu Mi³osz nie ucieka tak naprawdê od religii, a Dostojewski wydaje mu siê prorokiem nadchodz±cych klêsk XX wieku - nie tylko jemu zreszt± (patrz Brodski). Czy miar± geniuszu nie jest prorokowanie? Za najwiêkszych literackich proroków uwa¿a siê dzisiaj szaleñca Nietzschego i neurotyka Kafkê. Dla Mi³osza jeszcze wiêkszym wizjonerem by³ jego kuzyn Oskar, który sceptycznie ocenia³ cywilizacjê zachodni±, wierz±c jednak w szczê¶liw± erê ludzkoci odrodzonej. Mo¿e dziêki temu katastrofizm autora "Doliny Issy" nie by³ do koñca prze¿yty i rodzi³y siê w jego wyobra¼ni wiersze o nadziei i mi³oci. Co nie znaczy, ¿e jest optymist±. Ska¿ony nihilizmem naszych czasów, twórczoci± Becketta, Ionesco, Geneta, egzystencjalistów, ma jednak wiadomo¶æ, ¿e nasza kultura mo¿e siê odrodziæ - z pustyni Urlo.

7.
W "cudzym piêknie" to ³adna metafora, która t³umaczy zawód aktora - cz³owieka ci±gle poszukuj±cego piêkna w kim innym. Zagajewski tak¿e szuka piêkna, obserwuj±c ludzi, ptaki, poetów, kompozytorów, nauczycieli, którzy uczyli go filozofii i literatury, ale i ¿ycia. Opisuje spotkania z malarskimi i muzycznymi geniuszami, tropi lady poezji w zwyczajnoci natury i w swoim wnêtrzu tak jak Mi³osz. Pisze dziennik wra¿eñ, notuj±c to wszystko, co jest mu bliskie. Podró¿uje nie do ziemi Urlo, ale do czasów minionych, chwil prze¿ytych Tu i Teraz. Powraca do Pary¿a, opisuj±c spacery po tym miecie - odnajduj±c Polaków i Polskê, ale przedstawia tak¿e stary Kraków z Wawelem i Kazimierzem, powraca wreszcie do Lwowa - miejsca urodzenia i do Gliwic, miasta, w którym siê uczy³. Ciekawe literacko s± portrety ludzi, z którymi ¿y³ - gospodyni jego pierwszego wynajêtego mieszkania w Krakowie, cioci, która by³a ¿ydówk± - wujka agnostyka, który dziêki spotkaniom z m³odym Karolem Wojty³± dozna³ metafizycznego olnienia. Jest w tej lirycznej prozie wiêcej takich niespodziewanych odkryæ. Dywan utkany z wielu fragmentów olnieñ staje siê bli¿szy stopom. Idziemy za poet±, który ma zawsze co ciekawego do powiedzenia. To nie jest mo¿e rajski ogród, ale na pewno wytchnienie dla wra¿liwych dusz.

8.
Brodski - uczeñ Puszkina i Audena (Mi³osz do³±czy³by metafizyków angielskich z XVII wieku, Dostojewskiego, Eliota) - jak ¿aden chyba z poetów nie t³umi³ do koñca swoich emocji. W esejach otwartych a¿ do bólu pisze o przyjacio³ach, którzy mu pomagali (Spender, Auden), którzy byli dla niego drogowskazem (Mandelsztam, Cwietajewa) i z którymi w latach 60. spiera³ siê o rolê w poezji w ¿yciu (Rejn, £osiew). W piêknym tekcie "Powroty" Ewa Bieñkowska wraca do ukochanej przez Brodskiego Wenecji, t³umacz±c fenomen miasta wody i sztuki. Bieñkowska nie jest odkrywcza, ale jej spojrzenie na Wenecjê przez pryzmat malarstwa Tycjana i Tintoretta, i wra¿liwoci Brodskiego, ma w sobie co o¿ywczego. Malarze, których kocha³ autor "¦piewu wahad³a", s± nam bli¿si, a tym bardziej on sam zanurzony we wschodach i zachodach s³oñca nad lagun± w pobli¿u placu w. Marka i Pa³acu Do¿ów.

9.
We wspomnieniowej "Rodzinnej Europie", Mi³osz siê nie odkrywa, chocia¿ padaj± tu zdania o Europie i o Europejczykach jako pierwszym ziarnie ksi±¿ki. To prawda, ¿e Mi³osz - Litwin jest Europejczykiem z krwi i koci, libera³em, w±tpi±cym katolikiem, który pomimo lewicowych pogl±dów nigdy nie zosta³ "uk±szony" przez Hegla. Tak twierdzi, ale czy rzeczywicie nie by³ zauroczony Heglem? Mi³osz jest dialektykiem to prawda, ale jego dialektyka nie ma nic wspólnego z autorem "Filozofii dziejów". Jego dewiz± jest indywidualizm i ukochanie wolnoci. Odrzuca komunizm, bo zabiera mu swobodê myli. W rozwa¿aniach o wolnoci autor najbardziej zbli¿a siê do liberalizmu, ale czy libera³ myli o metafizyce - o mi³oci, nadziei i wierze?

Najlepsze s± te strony, które dokonuj± wiwisekcji duszy jego przyjaciela nazwanego Tygrysem (to oczywicie filozof Tadeusz Kroñski) - duszy komunisty. Temu intelektualicie wystarczy³y z lektur "Poszukiwanie straconego czasu" Prousta i "Estetyka" Hegla - a wiêc mylenie i pisanie o piêknie w powi±zaniu z ¿yciem i ze sztuk±. To by³o wa¿ne tak¿e dla Kierkegaarda, który w "Stadiach na drodze ¿ycia" analizowa³ trzy postawy ¿yciowe - estetyczn±, etyczn± i religijn±. Tygrys zatrzyma³ siê na stadium estetycznym, bo nie dane mu by³o lub nie chcia³ i¶æ dalej. U Mi³osza dra¿ni mnie jego racjonalno¶æ, która nie jest normalna dla cz³owieka ze Wschodu. Mi³osz nie kocha Niemców, co jest ju¿ bardziej zrozumia³e po Holocaucie i Powstaniu Warszawskim. Co najbardziej siê uda³o Mi³oszowi? P³ynno¶æ narracji, doskona³y styl. Powsta³ wiêc nie suchy traktat, ale esej o pewnej epoce w dziejach Europy; epoce, która by³a dramatem dla wielu narodów i dla ka¿dego Europejczyka.

10.
Mi³osz narzeka³, ¿e w Polsce ma³o jest polemik z jego twórczoci±. Poszukiwa³ ci±gle antenatów. Mia³ szczê¶cie do krytyków, którzy piali z zachwytu nad jego twórczoci± (Fiut, Bieñkowska, B³oñski, Stala, itd.). Je¿eli go krytykowano, to za postawê polityczn± lub za to, ¿e by³ kiepskim katolikiem. Mi³osz lubi³ ostre dyskusje polemiczne, tak¿e na tematy wiatopogl±dowe. Mylê, ¿e nie spodoba³aby mu siê ksi±¿ka, w której krytyk tylko klepie go po plecach. A, niestety, tak ze swoim koleg± z lat m³odoci - Adamem Zagajewskim - postêpuje Tadeusz Nyczek. I nie wychodzi mu to na dobre. Pomija podstawowy sens ostatnich wierszy autora "Powrotu", w których dojmuj±cym uczuciem jest metafizyczne spiêcie, zach³yniêcie siê Absolutem. Domylam siê, o co chodzi. Sceptycyzm by³ wymiarem, który zas³oni³ krakowskiemu krytykowi inne przestrzenie tej twórczoci.

Nyczek nie analizuje tak¿e bardzo wa¿nego, moim zdaniem, zwi±zku Zagajewskiego z Brodskim, który mo¿na dostrzec w podobnym widzeniu dziejów, roli poezji i poety w dzisiejszym wiecie. Byæ mo¿e dla krytyka, tak jak dla wszystkich przedstawicieli Nowej Fali, Zagajewski by³ zdrajc± m³odoci, odsun±³ siê od realizmu - wymogu twórczoci najbardziej jednak z³udnej, bo przynosz±cej pora¿ki. Co by siê sta³o, gdyby Zagajewski by³ wierny "Sklepom miêsnym"? Mo¿e by³by jeszcze jednym starym nowofalowcem, który poniós³ klêskê? Zwrot w jego poezji - mo¿e za spraw± Mi³oci i Emigracji - sta³ siê olniewaj±c± przygod± duchow±. Szkoda, ¿e Nyczek, który to na pewno rozumie, nie potrafi zanalizowaæ do koñca wierszy autora "Obrony ¿arliwoci", jakby to niedopowiedzenie by³o znakiem odrzucenia.

W tym kontekcie przemian bardzo wa¿ny jest "Drugi oddech" Zagajewskiego z 1978 r. Poeta recenzuje ksi±¿ki wydane w latach 70. To ostatnia jego propozycja literacka przed emigracj± wewnêtrzn±, a potem zewnêtrzn±, opuszczeniem Polski na ponad 20 lat. To istotna lektura, bo pokazuje jego wielk± pasjê, mi³o¶æ do sceptycznej poezji Szymborskiej, twórczoci Tomasza Manna i filozofii Fryderyka Nietzschego. Mamy tak¿e mo¿liwo¶æ przeledziæ jego technikê twórcz±. W tej ksi±¿ce dokonuje siê pierwsze delikatne przejcie od stylu niskiego do wysokiego, chocia¿ jeszcze wtedy Zagajewski nie poddaje siê egzaltacji i dumie. Warto mo¿e zacytowaæ jedno tylko zdanie z bardzo ciekawego eseju "Artysta bez w³aciwoci". Takie s³owa w ksi±¿ce "¦wiat nie przedstawiony" z 1974 r. by³yby raczej niemo¿liwe. "Ludzie pe³ni pasji, namiêtnie kszta³c±cy swe wypowiedzi, mówi±cy we w³asnym imieniu, nieostro¿ni, a mimo to obiektywni, gdy¿ wci±¿ jeszcze odwo³uj±cy siê do rzeczywistoci - to artyci w³anie". Tak± metodê twórcz± bêdzie realizowa³¼niej Zagajewski, oczywicie, z wiêksz± pasj± i pokor± wobec siebie i poezji.

11.
"We¼ biel, ochrê i b³êkit, dodaj odrobinê zieleni i ca³e mnóstwo geometrii. Otrzymasz formu³ê, której u¿y³ czas dla swoich tutejszych dekoracji..." - pisze Brodski w moim ulubionym eseju "W ho³dzie Markowi Aureliuszowi". T³umacz Brodskiego musi dokonywaæ podobnych cudów, ale u¿ywaj±c s³ów - nie barw, by przek³ad nie mija³ siê z intencj± twórcy. Trzeba mieæ talent Stanis³awa Barañczaka, który jest wyczulony jako poeta na ka¿dy d¼wiêk i wers. Dzisiejszemu czytelnikowi wydaje siê, ¿e Barañczak jest w zasadzie niezast±piony, je¿eli chodzi o t³umaczenia. Dobrze, ¿e tylko siê wydaje, poniewa¿ narodzi³o siê w ostatnim czasie wielu ciekawych i dobrych t³umaczy, tak¿e z jêzyka rosyjskiego.

W przek³adach zamieszczonych w tomiku "Lustro weneckie" Katarzyna Krzy¿ewska doskonale potrafi³a "wej¶æ" w poetyk± autora "Wielkiej elegii...". Niektóre wiersze, szczególnie "Strofy weneckie", "Aria", "Sonet", brzmi± wietnie - muzycznie, ale nie tylko. Brodski jest poet± z tradycji puszkinowskiej, ow³adniêty muzyczn± pasj± kocha Cwietajew± i Mandelsztama za to, ¿e nie sprzeniewierzyli siê rosyjskiej poetyce. W tym tomiku wyró¿ni³bym "Lagunê" - wiersz nie do podrobienia, z takimi wersami jak te: "D¼wiêk kocio³ów weneckich, jak serwisów kawowych, s³ychaæ w pozostawionym pudle po przypadkowych istnieniach". Nikt tak, oprócz Rilkego, nie potrafi³ pisaæ poezji w XX wieku. Ale nikt te¿ nie potrafi³ tak tworzyæ erudycyjnych esejów, w których zw±tpienie sceptyka pobudza do mylenia. "Ave Caesar. Jak siê czujesz, otoczony przez barbarzyñców? Bo z twojego punktu widzenia jestemy barbarzyñcami - choæby dlatego, ¿e nie znamy greki, ani ³aciny. Boimy siê te¿ mierci, du¿o bardziej ni¿ ty jej siê ba³e, a instynkt stadny w nas silniejszy od samozachowawczego".

12.
Giacomo Leopardi pisa³, ¿e mieræ nie jest z³em, poniewa¿ uwalnia cz³owieka od wszelkiego z³a, a wraz z dobrem odbiera mu pragnienia. Uwa¿a³, ¿e z³em jest staro¶æ, bowiem pozbawia cz³owieka rozkoszy. Dlaczego wiêc lêkamy siê mierci? Bo wiemy, ¿e ju¿ nigdy nie powrócimy do dzieciñstwa, prawdziwej krainy Utopii i Zabawy. Warto pamiêtaæ, ¿e sceptycyzm to tak¿e lêk przed mierci± i ból z powodu staroci. Teilhard de Chardin nazwa³ materiê Drabin± Jakubow±, po której wspinamy siê do nieba. To wa¿ne, bymy rozumieli, ¿e pomimo lêków i mierci, wiara jest czym wa¿nym w naszym <