Prywatna Internetowa gazeta Zygmunta Broniarka

Plotki p³otki i GRUBE RYBY

Wyprawa z Pastusiakiem do Niemiec (1)

Piźcioro senatorów

S³yszź tyle narzekań na polskie ambasady w róænych krajach, a tu ci niespodzianka!

Zacznź oczywicie od pań, i to nie tylko dlatego, æe tak nakazuje kurtuazja, ale dlatego, æe w tym przypadku kurtuazja jest podbudowana obserwacj± rzeczywistoci.

Rzeczywisto¶ę za jest nastźpuj±ca: od 25 do 27 wrzenia towarzyszź marsza³kowi Senatu, profesorowi Longinowi Pastusiakowi, jako sprawozdawca w jego oficjalnej wizycie w Niemczech. Przez ca³y czas mam do czynienia z personelem ambasady RP w Berlinie, który, pod wodz± ambasadora, dr. hab. Jerzego Kranza, wietnie wprowadzonego w stosunki niemieckie i polsko-niemieckie, pomaga w przebiegu tej wizyty, graj±c czźsto rolź wrźcz decyduj±ca. Mój obszar zainteresowania zawodowego to trzy panie, odpowiedzialne za "media": dwie Magdaleny - pani Zielińska, II sekretarz ambasady i pani Wida, III sekretarz, oraz pani Katarzyna Wilkowiecka - II sekretarz. Wszystkie mówi± po niemiecku jak Niemki i s± znakomicie zorganizowane, pamiźtaj±c nawet o moim kapeluszu. Przy okazji teæ s³ówko podziźkowania dla panów kierowców, którzy znaj± Berlin jak w³asn± kieszeń i s± pe³ni interesuj±cych opowieci o tajemnicach tego miasta - o dawnym Berlinie Zachodnim, o dawnym Berlinie Wschodnim i o murze, który je dzieli³.

Wylatujemy z Warszawy o godzinie 9,00. Na pok³adzie samolotu specjalnego, obok marsza³ka, znajduje siź piźcioro senatorów. Piźcioro, bo jest wród nich jedynaczka, pani Dorota Simonides (Opole). Za panowie, to, w porz±dku alfabetycznym: Henryk Go³źbiewski (Wa³brzych), Mieczys³aw Janowski (Rzeszów), Zbyszko Piwoński (Zielona Góra) i Zbigniew Zychowicz (Szczecin). Marsza³ek Pastusiak bździe siź powo³ywa³ kilkakrotnie w czasie wizyty na fakt, æe tych piźcioro senatorów reprezentuje obszary po³oæone po polskiej stronie granicy polsko-niemieckiej, która liczy 450 kilometrów; za w przypadku senatora Janowskiego takæe tereny nad granic± polsko-ukraińsk±. A choę wszyscy senatorowie bźd± aktywni, za senator Simonides wyróæni siź szczególnie dobr± niemczyzn±, argument o "kompletnym charakterze" ich reprezentacji bździe waæy³.

W sk³ad delegacji wchodzi dyrektor Biura Prezydialnego Kancelarii Sejmu, Krzysztof Sobków, który o Polonii wie wszystko, bo by³ nawet na Dalekiej Pó³nocy Kanady, gdzie wród inæynierów, wydobywaj±cych ropź z tamtejszych piasków pod ogromnym cinieniem, dzia³a inæynier polski. Cz³onek delegacji, wicedyrektor Biura, Zdzis³aw Iwanicki, to by³y dziennikarz PAP'u, a wiźc kolega po fachu. Za Tobiasz Lesiecki, pracownik dzia³u spraw miźdzynarodowych Kancelarii Sejmu, jest idealny do rozwi±zywania szybko i skutecznie problemów administracyjnych i technicznych.

W Wolnym PAŃSTWIE Turyngii


Longin Pastusiak

L±dujemy w Erfurcie, stolicy Turyngii, bo w Niemczech zwyczaj kaæe, æe kaæda oficjalna delegacja, obok rozmów w Berlinie, ma w swym programie zwiedzenie jakiego landu. Tak teæ bździe i w tym przypadku, choę Turyngia - to land niezwyk³y. Jej oficjalna nazwa to Wolne PAŃSTWO Turyngia (FreiSTAAT Thüringen). Tak± nazwź, ze wzglźdów tradycyjnych, nosz± tylko dwa inne landy: Bawaria i Brema (miasto, które jest równoczenie landem, podobnie jak Berlin i Hamburg, ale ani Berlin ani Hamburg nie nazywaj± siź "państwami").

Wstźpne powitanie delegacji odbywa siź w restauracji lotniska, a ton ca³emu pobytowi nadaje marsza³ek Pastusiak, mówi±c m. in. - Cieszymy siź, æe w grupie osób, które tu przyby³y i które bźd± nam towarzyszyę, jest tyle czaruj±cych pań. Ostrzegam jednak panów senatorów, by nie naduæywali ich uprzejmoci.

Gospodarzami marsza³ka Pastusiaka w Turyngii s±: przewodnicz±ca Krajowego Parlamentu Turyngii, pani Christine Lieberknecht, i premier tego landu, dr. Bernhard Vogel. Ona - to kobieta z ogromnym temperamentem politycznym, on - to jeden z najwybitniejszych polityków Niemiec. Jest dzia³aczem CDU, natomiast jego rodzony brat, Hans-Jochem Vogel - dzia³aczem SPD, obaj w skali ogólnokrajowej. Mówi siź, æe w ich rodzinie trwa juæ od lat permanentna Wielka Koalicja. Jeæeli natomiast kto chcia³by przeprowadzaę jak±kolwiek analogiź do pewnej pary braci w Polsce, to sobie to wypraszam, choę æadnej obrony bracia Vogel w tym wzglździe nie potrzebuj± - oni to giganci, a "nasi bracia" - to patrz "Podróæe Guliwera" w odpowiedniej czź¶ci.


Berhard Vogel

Berhard Vogel charakteryzuje siź cech±, do¶ę rzadk± u polityków. Znalaz³o to wyraz w tym oto zdaniu jego oficjalnej biografii: "Dr. Bernhardt Vogel wykazywa³ daleko id±c± lojalno¶ę we wspó³pracy z Helmutem Kohlem jako przewodnicz±cym CDU". Moæna przypuszczaę, æe nie wyrzek³ siź on kanclerza w ciźækich dla Kohla chwilach. Ma to równieæ znaczenie dla jego stanowiska jako gor±cego zwolennika przyjźcia Polski do Unii Europejskiej. Krótko mówi±c, moæna na niego liczyę.

Goethe i Jefferson

W Erfurcie zatrzymujemy siź tylko na chwilź (jeszcze do niego wrócimy), natomiast nasz szlak wiedzie od razu do Weimaru, Kulturalnej Stolicy Europy 1999 z nadania UNESCO, i niekwestionowanego Miasta Johanna Wolfganga Goethego (1749-1832). Ulrich Grünhage, dyrektor biura przewodnicz±cej Lieberknecht i jej szef protoko³u, przypomina, æe choę Goethe by³ "najwaæniejszy", to Weimar i Turyngia s³yn± a nazwisk jeszcze innych wielkich twórców: Schillera, Lucasa Cranacha (malarz - XVI w.), Berlioza, Bacha, Wagnera... "Sk±d takie nagromadzenie talentów ? - pytam. "Ksiźstwo (pó¼niej Wielkie Ksiźstwo) Sachsen-Weimar-Eisenhach, które istnia³o od 1547 do 1918 roku, a wiźc przez 371 lat - odpowiada p. Grünhage - by³o ma³e i nie mog³o nikomu zaimponowaę np. liczb± æo³nierzy. Skoncentrowa³o siź wiźc na kulturze, w czym ogromn± rolź odegra³ ksi±æź Karol August, który zaprosi³ Goethego do Weimaru w 1775 roku. Zarówno sam ksi±æź by³ przyjacielem sztuk jak i jego ma³æonka, Anna Amalia".


Johann Wolfgang Goethe

Sprawa nagromadzenia talentów w jednym miejscu znalaz³a swe odbicie w rozmowie miźdzy marsza³kiem Pastusiakiem a dyrektorem Domu (Muzeum) Goethego w Weimarze, profesorem Lotharem Ehrlichem. Profesor wskaza³ na wielostronno¶ę talentów, skoncentrowanych w jednym UMY¦LE - Goethego - który by³ nie tylko poet±, ale i filozofem, historykiem, przyrodnikiem, geografem, a nawet specjalist± od farb (tak!).

"Przypomina mi on - powiedzia³ Pastusiak - Thomasa Jeffersona, który wprawdzie poezji nie tworzy³, ale w istocie by³ 'wszystkim' - od archeologa do matematyka i numizmatyka".

(Warto przypomnieę, æe kiedy John F. Kennedy zaprosi³ na kolacjź do Bia³ego Domu wszystkich noblistów z obu amerykańskich pó³kul, powiedzia³: "Mamy tu najbardziej niezwyk³e zgromadzenie talentu i wiedzy od czasu kiedy Thomas Jefferson jad³ kolacjź sam").

"Goethe - stwierdzi³ profesor Ehrlich - studiowa³ æycie i dzie³o Jeffersona i podziwia³ go".

"Czy Goethe by³ deist± ? - zapyta³ Pastusiak. (Deista to ten, kto uznaje Boga za stwórcź i prawodawcź, ale odrzuca wiarź w kierowanie przez Boga wiatem i w cuda).

"Goethe - odrzek³ Ehrlich - by³ empirykiem. Wierzy³ w to, co jest realnie sprawdzalne".

Æycie Goethego by³o naznaczone trzema romansami o róænym przebiegu. Ile z tego jest pokazane w Weimarze ? I jak na jeden z tych romansów, w dodatku w dwóch ods³onach, zareagowa³ marsza³ek Pastusiak ? O tym w odcinku nastźpnym.

Zygmunt Broniarek, Warszawa

2003.01.13 Nasza Polonia