|

Agnieszka
Morawiñska
(c)
MARCIN £OBACZEWSKI

Xaviera
Simmons "Bez tytu³u"
(Powrót st³umionego).
Kadr z filmu wideo, 2005 r.
(c)
ZACHÊTA/DZIÊKI
UPRZEJMO¦CI ARTYSTKI

Nick
Cave "Kostium d¼wiêkowy".
Rêcznie szyte materia³y,
2006 r.
(c)
ZACHÊTA/JACK SHAINNAN
GALLERY NOWY JORK
|
Rz:
Coraz czê¶ciej w galeriach
sztuki wspó³czesnej mo¿na
ogl±daæ
obiekty bardziej pasuj±ce
do muzeów etnograficznych lub gabinetów osobliwo¶ci.
Kuratorzy poluj± na twórczo¶æ
spoza wp³ywów kultury
zachodniej. Co jest tego przyczyn±
- chêæ zaskoczenia odbiorców,
poszukiwanie odmienno¶ci?
AGNIESZKA
MORAWIÑSKA:
Kuratorów i odbiorców fascynuj±
nieznane dot±d
terytoria, bo wypali³
siê
modernizm. Ten pr±d,
wszechobecny jeszcze do lat 70. ubieg³ego
wieku, zak³ada³
istnienie artystycznego centrum oraz artystycznych norm. Czyli -
kultywowa³
klasyczny model hierarchii sztuk. Z tymi ograniczeniami dzisiejsza
kultura siê
nie zgadza. Zaczê³o
siê
od konceptualizmu, który propagowa³
ró¿norodno¶æ
i wielostronno¶æ
wypowiedzi artysty, a przede wszystkim uwidoczni³
lekcewa¿one
dotychczas i ukrywane zjawiska. Na przyk³ad
sztukê
pozaeuropejsk±,
twórczo¶æ
mniejszo¶ci,
prace kobiece. S³owem,
zainteresowa³
siê
"innym". W efekcie sztuka poszerzy³a
siê
o rozmaite, dotychczas niewidzialne czy raczej nieuwidocznione tradycje.
Ta tendencja trwa co najmniej 30 lat. W tym czasie, to, co by³o
marginesem i odkryciem, powoli przeniknê³o
do g³ównego
nurtu sztuki.
Zaniechano
te¿ nauki warsztatu...
Coraz czê¶ciej arty¶ci
siêgaj±
po kamerê cyfrow±,
co nie wymaga specjalnych umiejêtno¶ci.
Bo
bardziej liczy siê to,
co twórca ma do przekazania, o czym nam mówi. Wcale mi nie przeszkadza,
¿e tak wielu artystów
u¿ywa dzi¶
wideo lub fotografii. Uwa¿am,
¿e je¶li
¶rodki wyrazu upodabniaj±
siê do siebie, wyra¼niej
widaæ lokaln±
specyfikê. Przez uniwersalne
zagadnienia i tematy przezieraj±
problemy mniejszo¶ci,
sprawy indywidualne.
Kiedy¶
dzielono sztukê na wysok±
i nisk±. Ten podzia³
dawno siê zatar³.
Dlaczego tak siê sta³o?
Cech±
wspó³czesnej sztuki sta³a
siê podró¿
ku nowym estetykom. Pojawi³y
siê te¿
dodatkowe aspekty - nowe technologie, upodobanie do fragmentaryczno¶ci
i do cykli, zwrócenie uwagi na prace nieskoñczone,
nawet ledwo zaczête. Jednocze¶nie
mechanizmy i instytucje dawniej dzia³aj±ce
tylko w wielkich artystycznych centrach rozprzestrzeni³y
siê na peryferie. I tak,
obok Biennale Sztuki w Wenecji i Sao Paulo, swoje biennale ma Tirana,
Stambu³, Tajwan, Dakar...
Trudno wszystkie przegl±dy
wyliczyæ, z roku na rok
powstaje ich coraz wiêcej.
To
gdzie jest dzi¶ stolica
sztuki?
W
globalnej wiosce.
Widzieli¶my
ju¿ w Polsce wystawy Chiñczyków,
Meksykanów, Australijczyków i Uzbeków. Teraz przysz³a
kolej na Afroamerykanów. Jak pani s±dzi
- Polacy odbior± ich pokaz
jako kulturow± ciekawostkê
czy oceni± jako sztukê?
Mam
wra¿enie, ¿e
wszyscy ludzie ciekawi ¶wiata
mog± poprzez te wystawy
zajrzeæ w obce sobie regiony.
Tym razem zapraszamy w nieznane rewiry Ameryki. Poka¿emy
inny jej wizerunek, odbiegaj±cy
od oswojonego, stereotypowego wyobra¿enia.
Podkre¶lili¶my
to w tytule wystawy: "Czarny alfabet - konTEKSTY wspó³czesnej
sztuki afroamerykañskiej".
Przedstawimy sztukê nigdy
u nas nieprezentowan±;
artystów, którzy opowiadaj±
o swoich bardzo specyficznych problemach w³asnym
jêzykiem plastycznym.
Ich twórczo¶æ odnosi siê
do dzisiejszej sytuacji Afroamerykanów, ale te¿
prowadzi dialog z ich tradycj±
otrzyman± w spadku po
kolonializmie. Mówi± o
tym np. wycinanki Kary Walker. Na stare bol±czki
nak³adaj±
siê kwestie wspó³czesne
- co przejawia siê m.in.
w dzie³ach Glenna Ligona
poruszaj±cego problemy
gejowskie. Oczywi¶cie,
nie mo¿na zaprezentowaæ
kultury Afroamerykanów bez rytmu i muzyki. Tote¿
wystawie bêd±
towarzyszyæ wystêpy
hiphopowców. A podczas wernisa¿u
wyst±pi DJ z programem
inspirowanym instalacj±
z³o¿on±
z ok³adek p³yt.
|