|
Proszê sobie przedstawiæ dolinkê, tak ma³± jak wszystko, co jest dobrem na ¶wiecie, otoczon± wieñcem tak ³agodnych pagórków, ¿e ka¿dy z nich dziecko mog³oby zakryæ r±czkami. W tej dolinie proszê umie¶ciæ park, zaludniony wszelkiego rodzaju ro¶linno¶ci±. [...] Proszê tê dolinkê po³±czyæ z reszt± ¶wiata za pomoc± mnóstwa cienistych w±wozów, w±wozików, na które nie mo¿na spogl±daæ bez westchnieñ, a bêdziecie mieæ bardzo niedok³adne wyobra¿enie o piêkno¶ciach
na³êczowskiej natury. Boles³aw
Prus Zdrowie w Na³êczowie! 2003.11.08 Nasza Polonia Zbli¿aj± siê ¶wiêta, choinka, a pod ni± prezenty. Niech moim dla Pañstwa stanie siê poni¿szy felieton. Byæ mo¿e uda siê komu¶ uwzglêdniæ zawarte w nim sugestie i zafunduje sobie ¶wi±teczny upominek. Wierzcie mi: warto. Có¿ bowiem cenniejszego mamy od zdrowia? Czym wobec niego wa¶nie, spory, polityczne rozbie¿no¶ci? ¯ycz±c Weso³ych ¦wi±t, zdrowia ¿yczê Pañstwu przede wszystkim. ![]() Raz siê ¿yje! A skoro o zdrowiu... No w³a¶nie: Spêdzili¶my z ¿on± tydzieñ w Na³êczowie. Przyznaj±c uczciwie, i¿ ganiæ jest zdecydowanie ³atwiej, ni¿ chwaliæ, zacznê od oczywisto¶ci: gdzie le¿y? Sto
piêædziesi±t kilometrów od Warszawy, dwadzie¶cia kilometrów od Lublina,
mniej wiêcej tyle samo od Kazimierza nad Wis³±.
Po
co siê tu przyje¿d¿a?
Ja akurat kilkana¶cie
lat temu przyjecha³em po ¿onê, a wraz z ni± nowe ¿ycie, lecz mo¿na siê ograniczyæ
do zdrowia, wypoczynku i - jak to siê dzisiaj mówi - biologicznej odnowy.
Zreszt±
"odnowa" zdaje siê byæ dominuj±cym has³em obowi±zuj±cym w tej urokliwej
niecce ciszy i spokoju. Z dobytkiem 125 lat do¶wiadczenia i tradycji w
Na³êczowie zapanowa³o bowiem nowe. Tylko dwudziestohektarowy park, staw
i ³abêdzie pozosta³y maj±tkiem ze starego portfela, reszta siê buduje,
remontuje, przyozdabia, upiêksza.
Najznamienitszym
nabytkiem w s³u¿bie kuracjuszy jest bez w±tpienia usytuowany we wspomnianym
parku nowo zbudowany Pawilon Angielski. Stonowana jak na nazwê przysta³o
elegancja wnêtrz onie¶miela profesjonalizmem personelu. Przyzwyczajeni
do lat kupowanej pod lad± us³u¿no¶ci, p³awili¶my siê w autentycznej sympatii
m³odych ludzi, z którymi na co dzieñ mieli¶my do czynienia. Wprawdzie
z amerykañska pytaj±cymi nas co rusz "w czym mogê pomóc", ale widaæ takie
czasy, ¿e s³owiañskiej go¶cinno¶ci przysz³o oblekaæ siê w amerykañsk±
formê. Niech jej bêdzie.
O zabiegach
leczniczych wspomina³ nie bêdê, bo wiadomo: mikroklimat sam z siebie obni¿aj±cy
ci¶nienie, ¶wiatowy poziom pozawa³owej rehabilitacji, leczenie stawów,
chirurgia oka w klinice profesora Zagórskiego - rzeczy, których polecanie
podobne by³oby do mówienia, ¿e w Wieliczce jest sól, a w Krakowie Wawel.
O tym i ca³ej reszcie nowoczesno¶ci zabiegowej medycyny mo¿na siê dowiedzieæ,
wypisuj±c has³o "naleczow" w jakiejkolwiek internetowej wyszukiwarce czy
trafiaj±c wprost na adres http://www.uzdrowisko-naleczow.com.pl/
.
Mnie
urzek³a przede wszystkim atmosfera spowolnionego nagle tempa ¿ycia. Niedostrzegane
w codziennym pêdzie jego uroki tutaj odnajduj± miejsce w centrum ¶wiadomo¶ci.
Zwyk³y spacer staje siê pe³n± natchnionej wyj±tkowo¶ci chwil±, drzewa
jakby rozumiej± skierowane do nich my¶li, a ludzie odpowiadaj± na "dzieñ
dobry", który rzeczywi¶cie bywa "dobrym".
Nie
wiem, czy to "fluidy" uzdrowiskowego zacisza i panuj±cy tu spokój, czy
moje w³asne wyciszone z codziennego ha³asu wnêtrze powoduje ów o¿ywczy
klimat odczuwalnie regeneruj±cego siê zdrowia. Co¶ jest, skoro miejsce
to przyci±ga³o takie znakomito¶ci polskiej kultury jak Boles³aw Prus,
Stefan ¯eromski, Henryk Sienkiewicz za¶ z pañ Ewê Szelburg-Zarêbinê czy
Kazimierê I³³akowiczówn±. Zreszt± i dzi¶ podczas spaceru spotkaæ mo¿na
niejednokrotnie twarze znane z ekranu telewizora.
Sk³ama³bym
zapewne, nie dodaj±c, ¿e dzieñ rozpoczêty orze¼wiaj±c± k±piel± w ogromnej
wannie z masuj±cymi strumieniami na³êczowskiej wody wiêksze ma szanse
zapisania siê w pamiêci jako wyj±tkowy i mi³y ni¿ zwyk³y, szary, podsuwaj±cy
o poranku stertê k³opotliwych spraw do pilnego za³atwienia.
Wyj±tkowo¶æ
tego miejsca objawia siê nawet w tym, ¿e p³ochliwe gdzie indziej sikorki
i zimorodki bez lêku przysiadaj± na wyci±gniêtej d³oni, niezbyt po¶piesznie
wyjadaj±c kruszone orzechy czy inne ptasie ³akocie.
K³opot
bywa jedynie z ³abêdziami. Konkretnie z rozró¿nieniem p³ci wodz±cych czeredy
szaro upierzonych podrostków: samiec to, czy samica? Borykaj±c siê z ow±
kwesti±, poprosi³em o radê odzianego w b³êkitny uniform miejskiej s³u¿by
porz±dkowej d¿entelmena zajêtego uprz±taniem parkowej alejki ze ¶wie¿o
opad³ych li¶ci.
- To
proste - odpowiedzia³. - Bierzesz pan kawa³ek chleba, mo¿e byæ bez skórki,
i podajesz pan gadzinie. £akomczuchy s± okropne, prawie nigdy nie pogardz±.
I teraz trzeba uwa¿nie obserwowaæ: Je¶li bêdzie jad³ - to samiec, a jak
bêdzie jad³a - samica. Proste?
Rzeczywi¶cie
¿ycie w spokojnym Na³êczowie prostsze jest ni¿ gdzie indziej. Nawet w
tak trudnej sprawie jak okre¶lenie p³ci jednakowych z pozoru ³abêdzi.
Serdecznie
Pañstwa nak³aniam do sprawdzenia tego na w³asnej skórze. Korzystaj±c z
okazji, by w miêdzyczasie podreperowaæ nadw±tlony stresem organizm, zrzuciæ
kilka kilogramów dziêki specjalnej diecie, za¶ w przypadku Pañ zadbaæ
o wspomnian± skórê, nadaj±c jej ¶wie¿o¶æ i elastyczno¶æ poprzez zafundowanie
sobie odm³adzaj±cej kuracji. Po czym wieczorem w eleganckiej restauracji
Pawilonu Angielskiego wznie¶æ toast za zdrowie. Zdrowie w Na³êczowie!
Andrzej Niewinny Dobrowolski |